25

Trollowanie i hejt w grach – raport sytuacyjny

Jeżeli spędziliście trochę czasu grając przez sieć, to pewnie jest Wam nieobce zjawisko trollowania i hejtu. Rzecz stara jak Internet – napsuć krwi innym, zabawić się ich kosztem, z jakiegokolwiek powodu, a czasami nawet z czystej złośliwości. Taki internetowy odpowiednik chamstwa, poprzetykanego chuligaństwem – rzucania łupin słonecznika na chodnik, puszczania muzyki z telefonu, podpalania śmietników. […]

Jeżeli spędziliście trochę czasu grając przez sieć, to pewnie jest Wam nieobce zjawisko trollowania i hejtu. Rzecz stara jak Internet – napsuć krwi innym, zabawić się ich kosztem, z jakiegokolwiek powodu, a czasami nawet z czystej złośliwości. Taki internetowy odpowiednik chamstwa, poprzetykanego chuligaństwem – rzucania łupin słonecznika na chodnik, puszczania muzyki z telefonu, podpalania śmietników.

Gdzie panoszą się trolle i w których grach sieciowych jest im najlepiej? I co dalej z tym trollingiem?

Wpływ na populację i zachowanie się trolli ma wiele czynników. Poczynając od ilości aktywnych graczy, poprzez tematykę, skomplikowanie rozgrywki i wreszcie najważniejsze – znaczenie komunikacji w rozgrywce.

Najłatwiej wygląda sprawa w grach jeden na jednego. W takiej sytuacji stosunkowo niewiele jest sytuacji do komunikacji, bowiem obaj współzawodnicy są zajęci i nie chcą tracić czasu na bezsensowne konwersacje.

Dużo zależy także od kultury wyrosłej wokół danego tytułu. Rozmów w StarCrafcie II jest bardzo mało ale i one, sprowadzają się głównie do życzenia powodzenia na początku gry (w formie „gl hf”, skrót od „good luck, have fun” – powodzenia, miłej zabawy), oraz do pogratulowania zwycięzcy („gg wp”, skrót od „good game, well played” – dobra gra, dobrze zagrane). W przypadku StarCrafta II wyjście z gry bez pogratulowania zwycięzcy jest uważane za obraźliwe i zwane jest „ragequitem”, czyli wyjściem pod wpływem emocji.

Sytuacji, w których ktoś „ragequituje” jest bardzo mało – nawet kiedy już mi się zdarzyły, czasami pokonany pisał mi później w prywatnej wiadomości, że przeprasza. Z drugiej strony, zdarzało mi się też słyszeć obelgi, ale takie sytuacje mogę policzyć dosłownie na palcach dwóch rąk, a gram w SCII od premiery w 2011 roku (to już tyle czasu…).

Społeczność StarCrafta II jest o tyle specyficzna, że na pewnym poziomie zaawansowania, możecie narazić się na pewiem niewielki poziom hejtu stosując techniki uznwane za „niegodne”, czyli tak zwane all-iny – ryzykowne zagrania, stawiające sprawę na ostrzu noża. Co jest oczywiście bzdurą, bo dobry gracz potrafi skontrować wszystko.

Wiadomo, że ryba psuje się od głowy, ale całkiem niewykluczone, że również od głowy idzie pozytywna energia. Profesjonalni gracze StarCrafta II zachowują się fair play, i z małymi wyjątkami, nie słychać o aferach z ich udziałem, związanym z hejtowaniem. Niechlubnym wyjątkiem jest IdrA, któremu zdarzyło się nawet podczas gry z innym prosem napisać „fuck you”.

To jednak nic w porównaniu z profesjonalnymi graczami w League of Legends. Co i rusz słyszymy o kolejnych ich wybrykach. Głównie są to dobrze zapowiadający się zawodnicy, którzy właśnie się wybijają i przekreślają swoją karierę trollowaniem i hejtem. Tuż przed europejskimi eliminacjami do LCS zbanowano niemal całą drużynę Team Solo Mebdi, a wśród zarzutów były m.in. wyzwiska, rasizm i antysemityzm. Rocznego bana otrzymał gracz IwillDominate z utytułowanej przecież drużyny Dignitas. Niestety, brzydkie zachowania zdarzają się nawet wśród najlepszych. Henrik „Froggen” Hansen, jeden z członków drużyny, która plasuje się w ścisłej światowej czołówce – Evil Geniuses, od czasu do czasu trolluje.

Efekt jest taki, że podczas zabawy w League of Legends normalną sytuacją są problemy z komunikacją, bo jeden z graczy sobie coś ubzdura i robi coś wbrew wszystkim pozostałym. Normalne są wyzwiska, wychodzenie z gry, nawet pomimo gorączkowych prób producenta, aby zrobić coś z tą sytuacją.

Riot Games, producent League of Legends, stosuje bardzo rozbudowany system walki z negatywnymi zachowaniami. Obecne są zarówno techniki motywowania negatywnego, czyli Trybunał (współtworzony przez samych graczy), który rozpatruje skargi na dane osoby, jak i techniki pozytywne, czyli punkty Honoru, które pozwalają nam nagradzać graczy wyróżniających się „na plus”. Problem jest w tym, że kary wymierzane przez Trybunał dosięgają bardzo nielicznych, najbardziej wyróżniających się osobników. Zresztą, i te osoby szybko zakładają sobie nowe konta (chociaż strata poprzedniego pewnie boli). Natomiast przysłowiowa „marchewka” po paru tygodniach wyraźnie przestała działać, a punkty Honoru przyznawane są z reguły po grze najlepszym zawodnikom, którzy przyczynili się do zwycięstwa umiejętnościami, niekoniecznie zachowaniem. Riot jednak walczy, zatrudniając cały oddział zajmujący się badaniem i próbami poprawienia zachowania się społeczności, która powszechnie uznawana jest za jedną z najtrudniejszych w branży.

Co ciekawe, inaczej wygląda sytuacja w konkurencyjnej DOTA2. O wiele mniej jest tam rozmów, nie mówiąc już o wyzwiskach, które również pojawiają się rzadziej. Może to być po części kwestia innej grupy docelowej, a po części budowy samej gry. Ciężko jest powiedzieć jakie emocje budzi ta produkcja wśród osób grających, ale z pewnością mniej odczuwa się hejt.

Ciekawie wygląda kwestia graczy w Counter-Strike’a. W tym przypadku trollowanie jest stare jak sama gra, aczkolwiek jest to na tyle stara i dojrzała społeczność, że traktuje się ich raczej jako ciekawostki przyrodnicze. Tutaj wychodzi specyfika gry, która na poziomie amatorskim, kiedy skupiamy się na zabawie, nie wymaga współpracy (co nie znaczy, że nie jest wskazana). Skomplikowane taktyki i kooperacja pojawiają się dopiero wtedy, gdy zbierzemy własną drużynę. Grając dla zabawy wchodzimy tylko postrzelać, czyli skorzystać ze zręcznościowej części mechaniki.

Co dalej z tym trollingiem? Niektóre gry z ich powodu cierpią, inne nie. Starsze pokolenie będzie oczywiście wołać o pomstę do nieba, złorzeczyć na „dzieci Neo” i żartobliwie apelować o wprowadzenie ograniczenia wiekowego w dostępie do sieci. To oczywiście absurd, bo są inne sposoby, by przywoływać ludzi do porządku. W przypadku StarCrafta kultura dobrych zachowań powstała „oddolnie”, przez lata tradycji współzawodnictwa. Riot Games, próbuje stosować socjo-sztuczki, żeby manipulować ludźmi, w celu wymuszenia na nich lepszego zachowania. Mają na koncie pierwsze sukcesy, chociaż jeszcze długa przed nimi droga (są zresztą w tej dziedzinie pionierami).

Hejt jest codziennością naszego życia, niezależnie od tego czy to obelgi w Internecie czy zaczepki dresów na ulicy. Nie powinniśmy się do niego przyzwyczajać, nie powinniśmy wzruszać na jego widok ramionami. Ale nie powinniśmy też brać tego za bardzo do siebie.