4

Filmy na podstawie algorytmów? Sztuczna inteligencja podbija Hollywood

Sztuczna inteligencja w aparacie pomaga nam robić lepsze zdjęcia, a gigantom rynku wideo pomaga podjąć decyzję odnośnie projektu wartego setki milionów dolarów. Hollywod coraz chętniej sięga po nową technologię by móc jak najlepiej ocenić potencjał filmu.

Nie potrafię jej dzisiaj odnaleźć, ale pamiętam, że kilkanaście lat temu zagrywałem się w grę o przemyśle filmowym. Był to jeden z tych tytułów, które wyglądały jak gry tworzone w garażu przez pasjonata – klasyczny, oparty o tabelki interfejs pełen formularzy i list wyboru. Nasze zadanie było proste: wybrać aktorów, reżysera, scenarzystę i podjąć kilka innych podstawowych decyzji w roli producenta. Nasz film można było dowolnie zatytułować, a później pozostawało jedynie czekać na efekty. Wstrzelenie się w algorytmy(?) gry było naprawdę trudne. Nakręcenie dobrze zarabiającego filmu wymagało dłuższej rozgrywki, nabrania doświadczenia i odrobiny instynktu. Spoglądając na dotychczasowe statystyki można było przewidywać sukces kolejnej produkcji, ale do dziś pamiętam, że w grze obowiązywała zasada nic dwa razy się nie zdarza.

Algorytmy dyktują obsadę w filmie? Jeszcze nie, ale…

Cinelytic, źródło: The Verge

Piszę o tym wszystkim dlatego, że przemysł filmowy zaczyna w coraz większym stopniu przypominać właśnie taką grę. W przygotowanym przez Jamesa Vincenta dla The Verge materiale można przeczytać o tym, jak Hollywood coraz chętniej sięga po pomoc firm zajmujących się analizą i przewidywaniami w branży filmowej. Po wprowadzeniu odpowiednich danych w system firmy Cinelytic można zacząć czytać prognozy kondycji filmu w box office. Nawet w momencie, gdy obsada jest już zebrana, nic nie zaszkodzi podmienić jedno nazwisko na drugie, by przekonać się, jak taka decyzja wpłynęłaby na zarobki produkcji w danych regionach. Takich firm jak Cinelytic jest więcej: ScriptBook z Belgii, Vault z Izraela czy Pilot – każda z nich porusza się w tym obszarze i współpracuje z największymi.

„Na planie są teraz roboty, drony, zaawansowana technologia, ale strona biznesowa nie zmieniła się od 20 lat. Ludzie wciąż używają Worda i Excela” – komentuje dla The Verge CEO Cinelytic Tobias Queisser. U sterów Cinelytic nie znalazły się przypadkowe osoby: Queisser pracował w sektorze finansowym, gdzie machine learning, algorytmy i kalkulacja ryzyka odgrywają ogromną rolę, zaś CTO Dev Sen przygotowywał dla NASA model oceny ryzyka.

Cinelytic nie chce dzielić się swoimi prognozami, ale ScriptBook udostępnia dane z lat 2017 i 2018. Na przykładzie 50 filmów można dziś napisać, że przemysł filmowy był w stanie przewidzieć brak strat ze skutecznością 44%, podczas gdy ScriptBook miał rację przy 86%, właściwie przewidując wpływy. przy takich produkcjach jak Ready Player One, Ciche miejsce, Hereditary i inne. To oznacza, że dokładność zewnętrznej firmy była prawie dwukrotnie większa.

Ale nie zawsze AI jest w stanie pomóc filmowcom. Algorytmy nie są w stanie wziąć pod uwagę zawirowań w trendach, bo fundamentami dla prognoz są dane z przeszłości. Dla przykładu, film Warcraft zarobił w pierwszy weekend w USA marne 24 milionów dolarów, podczas gdy w Chinach okazał się gigantycznym hitem i stał się najszybciej zarabiającym filmem obcojęzycznym w historii tego kraju. Takich omyłek było więcej: Uciekaj miał zarobić 56 mln dolarów, a na jego koncie uzbierało się 176 mln dolarów. The Disastaer Artist dawano szansę na zarobek około 10 mln dolarów, a ostatecznie zarobił 21 mln dolarów, co przy 10 mln budżecie jest całkiem niezłym wynikiem.

Nikt nie chce się przyznać do korzystania ze sztucznej inteligencji

Jeżeli w tych i wielu innych przypadkach wzięto by pod uwagę jedynie prognozy z tego lub innego programu, te filmy mogłyby nawet nie powstać. Nie wiemy dokładnie z jakimi studiami współpracuje ScriptBook, bo zakazuje zdradzenia tej informacji klauzula o poufności (NDA), ale komentarz Michiela Ruelensa pracującego w tejże firmie jest dość wymowny: „Nikt nie chce być kojarzony [w tym kontekście] z AI, ponieważ wciąż panuje ogólne przekonanie o tym, że AI jest złe”. Wtóruje mu Queisser z Cinelytic mówiąc: „Każdy chce z [AI] korzystać. Ale nikt nie chce, byśmy potwierdzili, że z niej korzystają.”

W ostatnich miesiącach sporo mówiło się o Netfliksie, jako firmie garściami czerpiącej z potnecjału algorytmów w chwili podejmowania decyzji o inwestycji w projekt lub nawet na etapie przygotowywania scenariusza. Dopóki to działa, to chyba nie powinniśmy mieć nic przeciwko. Bo kto wie, które z hiciorów od Hollywood powstały w pewnym stopniu właśnie dzięki tabelkom i cyferkom.

I chyba wolę się nawet tego nie dowiedzieć.