29

Sprytni Amerykanie mogą zmniejszyć moje wydatki. Czekam z niecierpliwością

Pisząc ten tekst spoglądam na pewne pudełko, w którym trzymam wraz z Lubą różnego typu kable, ładowarki, przejściówki i słuchawki. Najwięcej jest tych ostatnich i co jakiś czas przybywają nowe. Powodem nie jest chęć powiększania kolekcji, lecz fakt, iż większość z nich jest niesprawna. Najczęściej kończą swój żywot przez rozerwanie w okolicznościach, które dla przeciętnego […]

kabelPisząc ten tekst spoglądam na pewne pudełko, w którym trzymam wraz z Lubą różnego typu kable, ładowarki, przejściówki i słuchawki. Najwięcej jest tych ostatnich i co jakiś czas przybywają nowe. Powodem nie jest chęć powiększania kolekcji, lecz fakt, iż większość z nich jest niesprawna. Najczęściej kończą swój żywot przez rozerwanie w okolicznościach, które dla przeciętnego faceta wydają się nie do ogarnięcia. Być może niedługo przestanie przybywa elektrośmieci – Amerykanie wymyślili coś bardzo interesującego: Ultra Stretchable Wires. Cóż to za cudo?

Jeśli spytacie mnie, dlaczego trzymam w domu zniszczone słuchawki, to nie udzielę Wam sensownej odpowiedzi. Chyba czekam na moment, w którym zbierze się na tyle pokaźna ilość tych zniszczonych przewodów, że będę mógł je spakować do wielkiego pudła, zawieźć do skupu metali kolorowych (z ciekawości aż wszedłem na stronę takowego i sprawdziłem cennik), zainkasować wielkie pieniądze i żyć do końca swych dni z odsetek (nie oznacza to oczywiście, że jest mi tu źle – pisałbym teksty na AW z Karaibów). Zbieranie elektrośmieci to skutek. Przyczyną jest nagminne niszczenie wspomnianych już słuchawek.

Z prowadzonych od kilku lat obserwacji mogę już wywnioskować, że kobiety (oczywiście zdarzają się wyjątki, ale te, jak wiadomo, tylko potwierdzają regułę) mają jakiś problem ze słuchawkami – zwłaszcza tymi dousznymi. Byłem już świadkiem kilku ekstremalnie dziwnych przypadków niszczenia tego sprzętu, słyszałem o akcjach, które aż trudno sobie wyobrazić. W ten fenomen chyba nie ma sensu się zagłębiać – męski mózg i tak tego nie ogarnie. Dlatego po rozwiniętym wstępie przejdę do meritum. A jest do czego przechodzić, bo to „wynalazek przez duże W”.

Uczeni z Uniwersytetu stanowego Karoliny Północnej (North Carolina State University – bądźmy bardziej światowi) stworzyli przewód, który można rozciągać i w ten sposób wydłużyć nawet ośmiokrotnie. Zalety takiego rozwiązania są przynajmniej dwie: po pierwsze, kabel trudniej przerwać, zaczepiając nim gdzieś lub ciągnąc na siłę, a po drugie, pojawia się możliwość dostosowywania przewodu do aktualnie wymaganej długości. Świetna opcja nie tylko w przypadku słuchawek. Bardziej przydałoby się to w innych sytuacjach i przyczyniło się do eliminacji przedłużaczy. W czym tkwi sekret nowej technologii?

Amerykanie stworzyli cienką i niezwykle elastyczną rurkę, którą następnie wypełnili ciekłym stopem indu i galu. I właśnie to jest materiał elektroprzewodzący, zapewniający słuchawkom (bo to na ich przykładzie zaprezentowano możliwości wynalazku) sprawne działanie. Produkt mógłby już dziś trafić do sprzedaży, gdyby nie jeden mały szkopuł – wytrzymałość obudowy. To, że można ją rozciągać, nie oznacza, że jest to materiał niezniszczalny. A w przypadku uszkodzenia (czyli rozerwania) kabla nastąpi wyciek stopu. Wracamy zatem do punktu wyjścia – powiedz kobiecie, iż coś można zniszczyć, to wystarczy, że na chwilę się odwrócisz i…