7

Sony przedstawia nowy MP3 player z Androidem 4.0, tylko czemu miałbym wybrać go zamiast smartfona?

Sony swojego czasu było liderem przenośnych odtwarzaczy muzycznych. Zaprojektowany w 1979 roku przenośny odtwarzacz kaset stał się wielkim hitem, a jego nazwa stała się tak popularna, że jest synonimem wszystkich przenośnych odtwarzaczy kastowych. Chodzi oczywiście o Walkmana. Czas kaset już przeminął, a Sony stara dostosować się do rynku, produkując nowoczesne odtwarzacze przenośne. Właśnie zapowiedział nową […]

Sony swojego czasu było liderem przenośnych odtwarzaczy muzycznych. Zaprojektowany w 1979 roku przenośny odtwarzacz kaset stał się wielkim hitem, a jego nazwa stała się tak popularna, że jest synonimem wszystkich przenośnych odtwarzaczy kastowych. Chodzi oczywiście o Walkmana. Czas kaset już przeminął, a Sony stara dostosować się do rynku, produkując nowoczesne odtwarzacze przenośne. Właśnie zapowiedział nową serię playerów oznaczonych symbolem F800. Urządzenie będzie charakteryzować się ekranem o przekątnej 3,5 cala i będzie działało pod kontrolą Androida 4.0. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego miałbym wydać swoje pieniądze na coś, co bardzo przypomina telefon, skoro właśnie telefon dla wielu zastąpił odtwarzacze MP3.

Prawie rok temu pisałem na Antyweb, że nie kręcą mnie nowe odtwarzacze MP3. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? Tak i nie. Tak, bo przesiadłem się z featurephone’a na smartfona, a co za tym idzie, w komunikacji miejskiej i w domowym zaciszu najczęściej słucham muzyki właśnie z telefonu, do którego dołożyłem pojemną kartę pamięci. Dodatkowo wykorzystuje transmisję dźwięku po bluetooth, co w warunkach domowych jest bardzo wygodne.

Nie zmieniło się, bo wciąż mały i lekki odtwarzacz, czyli Sansa Clip+, który po mojej interwencji działa pod kontrolą Rockobox, wciąż świetnie się sprawdza. Jest bez porównania mniejszy i lżejszy od smartfona, mogę go zabrać ze sobą nawet wówczas, gdy nie mam żadnych kieszeni. Dodatkowo w razie zgubienia czy uszkodzenia straty będą wielokrotnie mniejsze, zarówno finansowe, jak i w utraconych danych. Wszystko razem sprawia, że idealnie nadaje się do uprawiania sportu.

Wciąż jednak nie widzę miejsca na rynku dla MP3 playerów, które wyglądają jak smartfony, ale nimi nie są, a różnica zaciera się coraz bardziej. Nowa propozycja Sony ma ekran jak w niektórych telefonach i działa pod kontrolą tego samego systemu – Android. Rzecz w tym, że braki w stosunku do smartfona będą bardziej dotkliwe, niż zalety jakie wynikają z osobnego odtwarzacza.

Jakie zalety powinien oferować odtwarzacz? Zobaczmy:

Pojemność – Sony oferuje modele 8, 16 i 32 GB, podczas gdy ja mogę dokupić do telefonu kartę pamięci 64 GB za mniej niż 200zł, do tego mam już wbudowane 8 lub 16 GB pamięci w telefonie. Plus dla telefonu. Nie mówiąc o możliwości odtwarzania muzyki prosto z sieci.

Możliwości – Z jednej strony Android na odtwarzaczu pozwala na kombinowanie i rozszerzanie możliwości. Z drugiej strony, sklep Play raczej nie będzie domyślnie wspierany, a więc zainstalowanie odtwarzacza do audiobooków będzie wymagało obchodzenia ograniczeń, rootowania odtwarzacza, wgrywanie własnego ROMu, a ponieważ odtwarzacz nigdy nie będzie bardzo popularny, to modyfikacje będą trudniejsze. Coś na kształt tabletu Kindle Fire w Polsce, tylko gorzej. W telefonie mam pełną integrację ze sklepem Play i zainstalowanie innego odtwarzacza do muzyki, czy do audiobooków nie sprawia najmniejszych problemów. Plus dla telefonu.

Czas pracy na baterii – niestety zastosowanie Androida i większego ekranu wpłynęło na jej skrócenie. Tak przynajmniej wynika z tabeli na stronie Sony. Najbardziej zaawansowany model odtwarza muzykę 20 godzin, podczas gdy niższe modele działają 36. Telefony potrafią odtwarzać muzykę równie długo, ale często rozładujemy je szybciej dzwoniąc i korzystając z internetu. Z drugiej strony, nie musimy nosić dodatkowego urządzenia. Moim zdaniem remis.

Wygodna obsługa – najlepiej bezwzrokowa, np. nie wyjmując z kieszeni. To istotna przewaga małych odtwarzaczy z fizycznymi guzikami nad smartfonami. Niestety, odtwarzacz Sony ma tylko dotykowy wyświetlacz. Z telefonem remis, ale z dedykowaniami odtwarzaczami przegrana.

Jakość dźwięku – tutaj faktycznie dedykowany odtwarzacz może mieć przewagę, pod warunkiem, że nie opiera się tylko na software’owych ulepszaczach, a ma po prostu lepsze komponenty. Niestety trochę kłóci się to z faktem, że większość odtwarzaczy Sony do tej pory nie potrafiło dekodować plików zapewniających lepszą jakość dźwięku, takich jak Ogg czy tym bardziej Flac. Wystarczy ponownie rzucić okiem do tabeli, żeby przekonać się, że z najnowszych modeli tylko jeden radzi sobie z Flac, w końcu Android znosi tutaj rozmaite ograniczenia. Należy jednak pamiętać, że jeśli komuś faktycznie zależy na jakości, to są lepsze i bardziej profesjonalne rozwiązania, jak choćby archaicznie wyglądający, ale oferujący bardzo wysoką jakość dźwięku HiFiMAN HM-602. Za to dla tych, którzy słusznie zauważą, że w miejskim zgiełku i tak nie usłyszymy różnic, noszenie dodatkowego sprzętu obok telefonu, ale porównywalnej wielkości jest wątpliwą atrakcją.

Jest za to mnóstwo funkcji oferowanych przez smartfon, których odtwarzacz podobnej wielkości nie dostarcza, poczynając od telefonowania i korzystania z mobilnego internetu, przez nawigację GPS, na dobrej jakości aparacie robiącym zdjęcia i filmy kończąc. Nokaut ze strony telefonu.

Oczywiście, jacyś nabywcy zawsze się znajdą, ale ja bym takiego odtwarzacza, jak proponuje Sony, nie kupił. Wolałbym dołożyć do wyższego modelu telefonu, dokupić większa kartę pamięci, ewentualnie zewnętrzny akumulator, którym podładuję telefon poza domem w razie potrzeby. Albo dokupić malutki i leciutki odtwarzacz, który nie przeszkadza podczas biegania. Wyjście z domu na rower z dwoma urządzeniami wielkości smartfona, to dla mnie za dużo po prostu. Dodatkowo trzeba pamiętać, żeby naładować nie tylko telefon…

W dzisiejszej sytuacji na rynku chyba nie może powstać produkt na tyle rozpoznawalny i popularny, co kiedyś Walkman. Za dużo rozmaitych urządzeń potrafi odtwarzać muzykę w formatach cyfrowych. Jednak to co proponuje Sony to dla mnie bardzo niewielka nisza. Połączenie wątpliwych zalet z dużym rozmiarem i wyglądem telefonu, który sam w sobie jest dużo bardziej uniwersalnym urządzeniem. Przypominam, że największy sukces iPod odniósł w czasach przed smartfonami. Dzisiaj główną zaletą iPoda Touch jest niższa od iPhone’a cena. Czy ktoś mając wybór między iPhone’m a iPadem, wybrałby tego drugiego? Czy dużo osób posiadających iPhone z większą pamięcią 32 lub 64 GB ma potrzebę dokupienia iPoda?

Rozumiem odtwarzacze małe i proste, rozumiem odtwarzacze high end, które oferują najwyższą jakość dźwięku, rozumiem urządzenia łączące funkcje wielu innych urządzeń w jednym opakowaniu, jak smartfony czy tablety. Zupełnie nie rozumiem pomysłu Sony na odtwarzacz prawie jak telefon, tylko mocno okrojony, z tym samym systemem i podobnym ekranem.

A może tylko ja jestem taki marudny? Może czytelnikom podoba się to, co proponuje Sony? Uważacie, że odtwarzacz z dużym ekranem i Androidem na pokładzie to dobry pomysł w dzisiejszych czasach? Chcieli byście takie urządzenie sobie sprawić?

Na informację o nowym odtwarzaczu Sony trafiłem na serwisie The Verge, tabela i zdjęcie MP3 playera pochodzi ze strony Sony, zdjęcie pierwszego high-endowego odtwarzacza –
HiFiMAN HM-602, pochodzi stąd, a drugiego, na końcu artykułu – Colorfly HIFI C4 Pro z tej strony.