7

Śmieszna sprawa: Qualcomm zapłaci Chińczykom miliard dolarów. Bo nie grał fair

Kilka lat temu jednym z wiodących tematów mediów branżowych był spór patentowy między Apple i Samsungiem. Obie firmy prały brudy w sądzie i poza nim, stosowały nieczyste zagrania, sprawiały wrażenie gotowych na wojnę totalną. Dzisiaj ta sprawa nie wzbudza już takich emocji, ale sporo osób pamięta pewnie nadal o karze, jaką nałożono na Samsunga: miliard […]

Kilka lat temu jednym z wiodących tematów mediów branżowych był spór patentowy między Apple i Samsungiem. Obie firmy prały brudy w sądzie i poza nim, stosowały nieczyste zagrania, sprawiały wrażenie gotowych na wojnę totalną. Dzisiaj ta sprawa nie wzbudza już takich emocji, ale sporo osób pamięta pewnie nadal o karze, jaką nałożono na Samsunga: miliard dolarów. Góra pieniędzy. Taką samą górę musi przelać Chińczykom firma Qualcomm. I nie należy się spodziewać zażartego boju – Amerykanie już szykują pieniądze.

Kilka miesięcy temu pisałem o zarobkach i inwestycjach korporacji Qualcomm. Wspominałem też, że na pięknym obrazku pojawiają się rysy:

Chociaż w tekście z The Verge ukazano silną firmę mającą duży wpływ na produkty, z których korzystamy, to Qualcomm nie może powiedzieć, że nie imają się ich kłopoty. Poważnymi problemami nie są ani trochę słabsze wyniki, ani konkurencja w postaci Intela czy MediaTeka. Prawdziwym wyzwaniem korporacji są zmagania z chińskimi urzędnikami prowadzącymi śledztwo dotyczące poczynań firmy. Chodzi o naruszanie zasad uczciwej konkurencji – pod tym kątem Qualcomm jest też prześwietlany w Europie. Możliwe, że dochodzenia zakończą się olbrzymimi grzywnami (miliardy dolarów) i pogorszeniem warunków, na jakich będzie funkcjonował amerykański producent. Nad potężną firmą zebrały się czarne chmury.

Amerykański gigant przez kilkanaście miesięcy dochodził do porozumienia z chińskimi urzędnikami i temat pewnie spędzał sen z powiek niektórym menedżerom Qualcomma. W grę wchodziły kary poważnie przebijające tę nałożoną na Samsunga. Nie było też jasne, czy firma będzie mogła spokojnie funkcjonować na chińskim rynku, a ten zapewnia jej poważną (!) część przychodów. Ostatecznie strony doszły do porozumienia. Qualcomm zapłaci prawie miliard dolarów kary (975 milionów dolarów), będzie też musiał obniżyć stawki opłat licencyjnych dla firm z Państwa Środka.

Nie ma co ukrywać: to spory cios. Firma pozbędzie się góry pieniędzy, okrojeniu ulegną też jej zyski w kolejnych latach. Amerykanie rwą włosy z głowy i przewidują upadek swojego biznesu? Nie, można nawet napisać, że kamień spadł im z serca. Zapłacą, okroją zyski, ale nadal będą działać w Chinach, kraju, który jest dla nich żyłą złota. Gdyby nie przystali na warunki Chińczyków i postanowili stoczyć z nimi bój w sądach, to mogliby sobie narobić większych problemów. Po pierwsze, trwałoby to lata, po drugie, kosztowałoby fortunę, po trzecie, trudno przewidzieć, jak skończyłoby się dla Amerykanów. A w tym czasie ich biznes doznałby pewnie poważnego uszczerbku, Chińczycy postaraliby się o to, by Qualcomm nie miał lekko. Zapłacono po prostu za możliwość zarabiania kroci w najludniejszym państwie świata. Cena wysoka, ale do przełknięcia.

Interesujące mogą być efekty porozumienia. I nie chodzi tylko o to, jak zostanie wydany wspomniany miliard dolarów. Qualcomm musi spuścić z tonu w kwestii opłat licencyjnych, a to oznacza, że producenci sprzętu mobilnego będą mogli obniżyć ceny swoich urzazeń lub czerpać większe zyski (albo w ogóle czerpać zyski) z ich sprzedaży. Pewnie poszczególne firmy wybiorą różne rozwiązania: Xiaomi jeszcze bardziej uszczęśliwi klientów, Lenovo czy Huawei mogą zechcieć zarobić na sprzęcie. Dla producentów spoza Chin to zła informacja – będą musieli postarać się lepiej o zbyt.

Nie będę ukrywał, że w tej sprawie dostrzegam coś zabawnego. Oto chiński urząd antymonopolowy mówi o niewłaściwym zachowaniu amerykańskiego gracza: The behavior of Qualcomm restricted competition in the market, curbed technology innovation and harmed the interests of consumers. I może faktycznie Qualcomm łamał prawo, ale rzecz dzieje się w Chinach, gdzie Zachodni producenci mają spore problemy z dochodzeniem swoich racji, ochroną dóbr. Widać wyraźnie, jak Chińczycy działają, by chronić swoje firmy i ułatwiać im działalność, jednocześnie, dostrzec można, że korporacjom z innych państw bardzo zależy na partycypowaniu w krojeniu chińskiego tortu.