17

Samsung szuka sposobu na identyfikację użytkownika smartwatcha. Na swój celownik bierze żyły

Przyzwyczaiłem się już do odblokowywania swojego Galaxy S6 za pomocą kciuka tak bardzo, że nie mam ochoty wracać do wpisywania pinu lub rysowania wzoru na ekranie. O ile jednak do mojego telefonu nikt obcy się nie dostanie, to smartwatcha może założyć każdy - chyba, że ustawię PIN. Samsung kombinuje jak temu zaradzi, bez konieczności pamiętania i wpisywania kolejnego kodu.

Nie wyobrażam sobie implementacji czytnika linii papilarnych w smartwatchu bez zepsucia jego wyglądu. Poza tym, gdybym za każdym razem, gdy chcę sprawdzić powiadomienia, miał przykładać kciuki drugiej dłoni, pewnie po kilku dniach zdjąłbym zegarek i przestał go używać. Tymczasem Samsung opatentował właśnie pomysł, który może być fajnym rozwiązaniem tego problemu. Chodzi od identyfikację użytkownika po…żyłach.

Przy pierwszym założeniu zegarka na nadgarstek, odczytywałby on bazowy obraz żył, by porównywać go z kolejnymi odczytami, a wszystko za pomocą technologii podczerwieni. Zapytacie – po co komu identyfikacja użytkownika w smartwatchu? Będzie to konieczne, jeśli zegarek miałby służyć do otwierania drzwi samochodu, pokoju hotelowego, czy uwierzytelniania płatności mobilnych. W świecie, w którym chcemy ułatwiać sobie pewne czynności, wygodniejsze byłoby przyłożenie do terminala zegarka, niż wyciąganie telefonu z kieszeni.

Nawet jeśli ostatecznie skończy się tylko na patencie – bo przecież technologia może okazać się niedokładna – bardzo się cieszę, że firmy starają się znaleźć nowe sposoby blokowania urządzeń i identyfikacji użytkowników. Może kiedyś zegarek będzie nas identyfikować po rytmie bicia serca? Telefony już dawno przestały być urządzeniami służącymi wyłącznie do prowadzenia rozmów telefonicznych i wysyłania SMS-ów, a zegarki jedynie do odczytywania godziny. Może to właśnie wykorzystanie smartwatchy w większym stopniu, zachęci ludzi do przesiadki na inteligentne zegarki. Większość z Was jako ich główną wadę wymienia słabą baterię i oczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Też nie przepadam za koniecznością ładowania zegarka prawie tak często jak telefonu, ale ładuję już tak wiele urządzeń mobilnych, że jedno więcej nie robi mi większej różnicy. Innym zarzutem jest marginalna wartość funkcji, które posiadają smartwatche. Dlatego czekam, aż urządzenia oparte na Android Wear, czy jak w przypadku Samsunga – na Tizenie, otrzymają kolejne, ciekawe funkcje. Nie jest tak, że nie potrafię już żyć bez smartwatcha, ale przyzwyczaiłem się do niego tak mocno, że stał się dla mnie nieodłącznym gadżetem i świetnie sprawdza się chociażby przy odczytywaniu powiadomień z serwisów społecznościowych, czy zmianie utworów podczas słuchania muzyki z telefonu. Bez konieczności wyciągania do z kieszeni.

grafika:1, 2

źródło