samsung galaxy fold
18

Samsung Galaxy Fold – przyszłość, w której chyba nie ma dla mnie miejsca

Intrygujący, inny od tego co otrzymywaliśmy do tej pory od producentów sprzętów elektronicznych, horrendalnie drogi. Samsung wczorajszą premierą podniósł wysoko kilka poprzeczek: koncepcyjną, odnoszącą się do konstrukcyjnego kanonu na rynku telefonów komórkowych, cenową - bo blisko 2 tysiące dolarów za telefon to mnóstwo pieniędzy i... tą odnoszącą się do "prestiżu" - na wielu płaszczyznach.

Zastanawiam się, dlaczego w ogóle telefon z elastycznym ekranem nas „szokuje”. Na dobrą sprawę wiedzieliśmy już od dłuższego czasu, że Samsung dysponuje technologią pozwalającą na tworzenie elastycznych wyświetlaczy – stąd już prosta droga do opracowania konstrukcji pozwalającej na „złożenie” przestrzeni roboczej pod postacią ekranu. Najważniejszym czynnikiem przesądzającym o szumie medialnym oraz „szoku” wśród niektórych obserwatorów rynku technologicznego jest z całą pewnością cena, jaką przyjdzie zapłacić tzw. „early adopterom” za tę nowinkę. 2 tysiące dolarów – nie płacimy tak horrendalnych pieniędzy jedynie za specyfikację, design, czy ogólny „prestiż” tego sprzętu. Podatek od nowości jest bezpośrednio wliczony w cenę telefonu Samsung Galaxy Fold – ale to raczej nie jest nic odkrywczego.

Oryginalność kontra użyteczność – czym jest Samsung Galaxy Fold?

Gdybym miał rozpatrywać Samsung Galaxy Fold biorąc pod uwagę „użyteczność” oraz „oryginalność”, absolutnie nie miałbym żadnego problemu z tym, aby udowodnić że jest to sprzęt na wskroś oryginalny. Popatrzmy na resztę rynku smartfonowego, podumajmy… szybko można uznać, że od dłuższego czasu wieje tam nuda. Jedyne co zmienia się z roku na rok to cyferki w specyfikacjach, założenia designowe są zasadniczo takie same. O notchu nie mamy prawa mówić w kontekście „innowacji” – zresztą sam Samsung w telefonach Galaxy S10 i S10+ w całkiem zgrabny sposób rozprawia się z „wcięciem” w ekranie. I to mi się dużo bardziej podoba niż standardowe „notche” w innych konstrukcjach.

Więcej o Samsung Galaxy Fold na Antyweb:

Co do użyteczności – będę z Wami szczery i powiem, że: „nie wiem”. Nie miałem tego telefonu w rękach. Nie jestem w stanie Wam powiedzieć, czy jest on wygodny, czy drugi, duży ekran rzeczywiście się przydaje – a może jest jedynie efektem prężenia muskułów przez Samsunga? Dowodem na to, że „się da” i jednocześnie sposobem na zaznaczenie swojej pozycji na rynku smartfonowym? Z całą pewnością Samsung Galaxy Fold spełnia funkcję „reprezentacyjną” i stanowi o dominacji koreańskiego producenta. Jednak czy porwie serca konsumentów, zaoferuje im coś nowego (i jednocześnie przydatnego), tego dowiemy się dopiero za jakiś czas.

Samsung Galaxy Fold

Czy kupiłbym telefon Samsung Galaxy Fold?

Jest stanowczo za drogi. Za 8-9 tysięcy złotych mógłbym kupić już naprawdę dobrej klasy komputer osobisty, który czasem pracy, uniwersalnością i możliwościami najpewniej bije na głowę Samsung Galaxy Fold. Ale już w kontekście mobilności zapewne ustępuje najnowszej produkcji Samsunga. Typowy telefon komórkowy mnie absolutnie wystarcza – musiałbym mieć naprawdę dobry powód ku temu, aby zaopatrzyć się w taką słuchawkę.

Co do Samsunga jednak – nie jest to jeszcze ten moment, w którym ta firma daje nam jednoznaczne argumenty za tym, by takimi produkcjami jak Galaxy Fold bezwzględnie się interesować. Bo ten na dobrą sprawę jest… konsumenckim „testem”. Grupa early adopterów, którzy zakupią ten sprzęt będzie stanowiła dla firmy świetny materiał badawczy – co im się spodoba? Czego im będzie brakowało? Czego kompletnie nie zrozumieją? Otwarcie w postaci pierwszej generacji składanego smartfona to jedynie wstęp do czegoś większego. I ja wierzę w to, że Samsung w tej materii nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Podczas gdy wszyscy obecnie zachwycają się (lub nie) telefonem Samsung Galaxy Fold, ja stanę nieco z boku i poczekam do drugiej, trzeciej odsłony tego urządzenia. Samsung rozwiąże w nich pewnie problemy „wieku dziecięcego” konstrukcji, odpowie na oczekiwania konsumentów, opracuje techniki produkcyjne pozwalające na obniżenie cen. Wróćmy do tego tematu za dwa, trzy lata – wtedy będziemy wiedzieć na pewno, czy taka idea ma szansę przyjąć się na rynku.