Moje przemyślenia

Ręka do góry – kto ogląda porno w pracy?

MS
Maciej Sikorski
9

Kiedyś pisałem o korzystaniu z Internetu podczas pracy – temat nowy nie jest i wywołuje spore kontrowersje, ponieważ interes pracownika i pracodawcy w tym przypadku dość poważnie się rozmijają (niektórzy twierdzą, że interesy tych dwóch grup nigdy nie są takie same). Przesiadywanie na stronach infor...

Kiedyś pisałem o korzystaniu z Internetu podczas pracy – temat nowy nie jest i wywołuje spore kontrowersje, ponieważ interes pracownika i pracodawcy w tym przypadku dość poważnie się rozmijają (niektórzy twierdzą, że interesy tych dwóch grup nigdy nie są takie same). Przesiadywanie na stronach informacyjnych, rozrywkowych czy plotkarskich pewnie nikogo nie dziwi i nie szokuje. Okazuje się jednak, że podobnie zaczyna być z przeglądaniem podczas pracy stron porno (zwanych także stronami z materiałami dla dorosłych lub stronami xxx).

Pornografia w Sieci jest już określana mianem fenomenu – do takich wniosków doszli uczestnicy pewnego kongresu w Salzburgu, którzy dyskutowali na temat szeroko pojętej seksualności i problemów, z jakimi musi się zmierzyć człowiek w tej materii. O ile wcześniej materiały dla dorosłych stanowiły swego rodzaju temat tabu i korzystał z nich niewielki odsetek społeczeństwa (przynajmniej oficjalnie), o tyle Internet sporo zmienił i upowszechnił pornografię. Najciekawsze jednak jest to, że ludzie bardzo polubili odwiedzanie stron xxx siedząc przy pracowniczym biurku.

Z wypowiedzi jednego z uczestników kongresu wynika, że najpopularniejszą na świecie stronę porno (mowa o sex.com? Jeśli nie, to liczę na jakieś wskazówki – zawsze dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy) odwiedza każdego dnia 60 mln osób. Najciekawszą wiadomością nie jest sama liczba (choć ta robi wrażenie), lecz fakt, że 2/3 owych użytkowników zagląda pod ten adres z poziomu swojego pracowniczego komputera. Niejako na potwierdzenie tych informacji przywodzi się inną "ciekawostkę" – podobno 3% Amerykanów przyznaje się, że w czasie pracy odwiedza strony porno. A to musi być ładnych parę milionów.

Podejrzewam, że Amerykanie nie są tu wyjątkiem i na owe dziesiątki milionów przeglądających fikołki w pracy przypada spora grupa Polaków. I zapewne znajdziemy ich wśród nas (czyli autorów i Czytelników AntyWeb). Już pracuję nad jakąś redakcyjną sondą, która wyjaśni tę kwestię – może warto przeprowadzić też takie badanie wśród Was? Grzegorzu, dałoby się jakieś narzędzie stworzyć w tym celu? Oczywiście ankieta osobowa bez żadnej anonimowości – przecież nie ma się czego wstydzić i robicie to dla nauki. W gruncie rzeczy, możecie nawet o(d)powiadać pod tym tekstem.

W ramach nagrody za udaną współpracę planowałem podać linka do poradnika: Jak oglądać strony porno w pracy, ale podzielę się nim już teraz – podejrzewam, że na pytanie i tak odpowiecie, bo chodzi przecież o wspieranie nauki (a nuż komuś przyda się to do jakiejś magisterki z socjologii). Co się tyczy samego poradnika, to muszę przyznać, że jest fachowy i obszerny – proponuje całkiem sporo rozwiązań, a mnie osobiście najbardziej zainteresował motyw z guzikiem pod biurkiem. Po jego naciśnięciu na ekranie chowane są wszelkie rzeczy niezwiązane z pracą i pojawia się ekran, który ma przekonać innych że jesteście zajęci pracą – pełen profesjonalizm.

Choć sposobów na przeglądanie rubasznych stron w pracy (i utrzymanie tego w tajemnicy) jest sporo i pewnie można to długo ukrywać przez zwierzchnikiem i koleżankami/kolegami, to zachowania tego typu są odradzane – pamiętajcie, że z tego tytułu możliwa jest utrata pracy. Kilka miesięcy temu przestrzegałem Was przed załatwianiem w biurze spraw innych niże służbowe, więc zrobię to także dziś: komputer w pracy służy do pracy. No chyba, że jesteście szefem i sami ustalacie reguły albo dostaliście od niego zgodę na wyszukiwanie "ciekawych treści" w Sieci i prowadzicie research, którym potem się z nim dzielicie – wtedy sprawa nabiera zupełnie nowego wymiaru…

Źródło zdjęcia: learning2xl.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Internetpracapornografia