Recenzja

Recenzja Asus N750JV - pełnoprawny zamiennik dla komputera stacjonarnego, czyli mocy pod dostatkiem

JR
Jan Rybczyński
45

Dużo uwagi poświęcamy ostatnio urządzeniom mobilnym. Sam ewoluowałem do 17 calowego laptopa, przez 13,3 calowego, potem do 11,6 calowego Chromebooka i na końcu do 10 calowego Asusa T100. Mobilność jest ważna, ale to na pewno nie wszystko. Chciałem odmiany, przetestować sprzęt, który może być pełnopr...

Dużo uwagi poświęcamy ostatnio urządzeniom mobilnym. Sam ewoluowałem do 17 calowego laptopa, przez 13,3 calowego, potem do 11,6 calowego Chromebooka i na końcu do 10 calowego Asusa T100. Mobilność jest ważna, ale to na pewno nie wszystko. Chciałem odmiany, przetestować sprzęt, który może być pełnoprawnym zamiennikiem dla komputera stacjonarnego. Oto recenzja najmocniejszego, nie dedykowanego graczom laptopa jakiego Asus ma w swojej ofercie - Asus N750JV.

Wygląd i wykonanie

Nie ma co ukrywać, że Asus N750JV jest dużym laptopem. Przekątna ekranu to 17,3 cala a waga to przeszło 3,3 kilograma. Jest to jednak pierwszy z dużych laptopów, jaki miałem w rękach, który został wykonany jak Ultrabook tej samej firmy. To znaczy, wszystkie elementy obudowy zostały wykonane z aluminium z jak najmniejsza liczbą łączeń. Dotyczy to zarówno klapy, spodu, jak i wewnętrznych okolic klawiatury. Zasadniczo tylko czarna ramka okalająca ekran i klawisze klawiatury są plastikowe.

Dzięki temu obudowa laptopa jest bardzo sztywna i sprawia wrażenie bardzo solidnej. W żadnym miejscu nie ugina się, nawet pod mocnym naciskiem placów, ani w okolicach klawiatury, ani nad napędem optycznym, co zdarza się bardzo często, ani na klapie. To samo dotyczy zawiasu na którym obracany jest ekran. Zajmuje on prawie całą szerokość obudowy i również jest solidny. Ekran, po zajęciu docelowej pozycji, trzyma się na swoim miejscu i bez wyraźnego działania ze strony użytkownika, nie zmieni położenia. W zasadzie jedyne zastrzeżenie co do solidności dotyczy napędu optycznego, który sprawia wrażenie nie do końca dopasowanego i trzeba go uważnie zamykać, inaczej zaczepi o krawędź obudowy i nie domknie się do końca. Reszta jest na wzorowym poziomie.

Na koniec trzeba podkreślić, że Asus postawiony na pustym biurku prezentuje się po prostu pięknie, zarówno zamknięty, jak i z otwartym ekranem. Staje się niemal ozdobą pomieszczenia, bez dodatkowych kabli, bez skrzynki obok biurka. Jeżeli ktoś chce pogodzić ogromną moc obliczeniową, o czym będzie później, z estetyką laptopa, to ciężko będzie znaleźć coś lepszego.

Bogactwo portów

Większy rozmiar oznacza więcej miejsca na porty i gniazda. Na lewej krawędzi mamy gniazdo Ethernet, HDMI, Mini DisplayPort, dwa porty USB i czytnik kart pamięci. Na prawej krawędzi dwa dodatkowe porty USB, gniazdo słuchawek, gniazdo mikrofonu, wyjście optyczne, Kensington Lock i napęd optyczny, który w moim przypadku jest nagrywarką Blu Ray. Wszystkie gniazd USB są w standardzie 3.0. Można również ładować urządzenia mobilne z portu USB, również gdy komputer jest wyłączony. W zasadzie ciężko chcieć czegoś więcej. Widać tu wyraźną przewagę nad znacznie mniejszymi komputerami przenośnymi.

Chłodzenie, czyli hałas i temperatura obudowy

W przypadku Asusa N750JV jest co chłodzić - czterordzeniowy procesor i7 i mocny układ graficzny zawsze wydzielają dużo ciepła. Całe szczęście układ chłodzenia został ciekawie zaprojektowany. Powietrze zasysane jest do spodu, a jego wylot znajduje się za zawiasem ekranu, co demonstruje jedno ze zdjęć. Po pierwsze wylot jest w zasadzie całkowicie niewidoczny, trzeba go wręcz szukać. Po drugie, skierowany jest w przeciwnym kierunku od użytkownika, tam gdzie nasze ręce nigdy nie trafią podczas pracy na komputerze. Trzeba specjalnie sięgnąć za ekran, żeby to sprawdzić. Uważam to za znacznie lepsze rozwiązanie niż wylot chłodzenia z boku.

Obudowa nagrzewa się, nawet bardzo, ale również w rejonie gdzie nasze ręce nigdy podczas pracy nie trafiają, a dokładniej po środku, ponad klawiaturą, tuż pod ekranem. Gdy włączymy wymagającą grę w tym miejscu potrafi prawie parzyć, ale musiałem dosłownie poszukać miejsca gdzie komputer się nagrzewa, bo wcześniej na nie nie trafiłem. Okolice klawiatury pozostają chłodne. Kiedy korzystamy z przeglądarki, nawet to najcieplejsze miejsce jest najwyżej lekko ciepłe.

Co do hałasu, w trakcie normalnej pracy, w ciągu dnia, komputer jest praktycznie niesłyszalny. Zagłuszy go cokolwiek z naszego otoczenia. Dopiero wieczorem w całkowitej ciszy da się usłyszeć, że jednak pracuje. Przy maksymalnym obciążeniu wiatraki wchodzą na wyższe obroty, ale też nie od razu. Gdy już wejdą, to komputer jest już zdecydowanie słyszalny. Jest to raczej szum powietrza, niż nieprzyjemny dźwięk silniczków. Na słuchawkach czy na głośnikach gra i tak raczej zagłuszy komputer. Nie ma się jednak co oszukiwać, że komputer będzie cichy na dużym obciążeniu, chociaż pewnie nie głośniejszy niż większość komputerów stacjonarnych o podobnej mocy. Mówiąc krótko - dla mnie jest to zupełnie akceptowalne.

Klawiatura i gładzik

Laptop Asusa ma dość miejsca żeby pomieścić nie tylko pełnowymiarową klawiaturę, ale również klawiaturę numeryczną. Jest to klawiatura typu wyspowego, z płaskimi klawiszami. Jak na tego rodzaju sprzęt, zaskakuje, że pisze się na niej przyjemnie. Przez ostatni tydzień większość moich tekstów powstało na Asusie i nie czułem potrzeby przesiadki na klawiaturę zewnętrzną. Może nie oferuje ona takiego komfortu jak starsze Thinkpady, ale głównie za sprawą rozmiaru jest po prostu wygodna. Łatwo wyczuć czy klawisz został poprawnie wciśnięty czy nie. Jedynie spacja potrafiła czasem wydać podobny do skrzypienia dźwięk, za to nie było sytuacji, żeby wciśnięty klawisz nie załapał. Warto podkreślić, że klawiatura jest podświetlana, a siłę podświetlania można dość swobodnie regulować. Gwarantuje to komfort pracy również w ciemnym pomieszczeniu i przy okazji dobrze wygląda.

Gładzik jest duży, chociaż miejsca jest tyle, że mógłby być jeszcze większy. Ma gładką, jakby szklaną teksturę, co ułatwia ślizganie się palców. Całe szczęście jest precyzyjny i przewidywalny. W zasadzie nie ma konieczności, żeby sięgać po myszkę. Z drugiej strony, N750JV jest na tyle duży, że w zdecydowanej większości przypadków będziemy z niego korzystać przy biurku czy stole, a nie na kolanach, wówczas podłączenie zewnętrznej myszki wydaje się czymś naturalnym, przynajmniej dla mnie. Gładzik obsługuje również gesty wykonywane dwoma i trzema palcami. Część jest dostępna domyślnie, część trzeb włączyć samemu. Warto to zrobić zwłaszcza w przypadku gestów wstecz i naprzód, wykorzystywanych w przeglądarce. Za to dla ręcznego obracania obrazów nigdy nie potrafiłem znaleźć zastosowania.

Ekran - duży, matowy i Full HD

Jedną z większych zalet Asusa jest 17,3 calowy, matowy ekran niedotykowy o rozdzielczości 1920 x 1080. Dość powiedzieć, że Asus N750JV jest pierwszym laptopem, który testowałem w domu i jednocześnie nie kusiło mnie, żeby przesiąść się do swojego komputera stacjonarnego, z dwoma monitorami. W przypadku mniejszych urządzeń zwykle taka pokusa była dość silna. Były dwa powody dla takiego stanu rzeczy - moc obliczeniowa, o której za chwilę oraz właśnie duży, matowy ekran. Z jakiegoś względu wyświetlacz wydawał mi się wyraźnie większy niż 17 cali, wrażenie miałem takie jakbym pracował na ekranie co najmniej 19 calowym, sam do końca nie wiem dlaczego.

Oczywiście do mniejszego laptopa można podłączyć zewnętrzny ekran biurkowy. Do N750JV można podłączyć nawet więcej, za sprawa dwóch portów: HDMI i Mini DisplayPort. Mimo wszystko nawet dużego i ciężkiego laptopa jest przetransportować znacznie łatwiej, niż jakikolwiek monitor biurkowy, który ma zawsze niezabezpieczony ekran. Dlatego, jeżeli ktoś potrzebuje od czasu doc czasu przemieścić się, a następnie rozłożyć się do poważniejszej pracy, taki rozmiar daje zupełnie nowe możliwości w stosunku do 13,3 cali.

Wydajność - czterordzeniowy i7 z prawdziwego zdarzenia

Cały sens istnienia tak dużego laptopa polega na wydajności jaką oferuje. Całe szczęście duże, ale wolne laptopy zostały w większości wyparte z rynku i zostały zastąpione przez wersje niekoniecznie wiele szybsze, ale na pewno bardziej mobilne. Asus N750JV to prawdziwa bestia, która może stanowić pełnoprawny zamiennik dla komputera stacjonarnego.

Po pierwsze procesor - to i7 z prawdziwego zdarzenia. Czterordzeniowy, a nie jak w większości mniejszych laptopów, dwurdzeniowy. Dokładniej jest to Intel Core i7-4700HQ, domyślnie taktowany zegarem 2,4 GHz, w trybie Turbo Boost osiąga 3,4 GHz. Do tego aż 6 MB pamięci podręcznej. Mówiąc krótko, jest on wyraźnie wydajniejszy od procesora w moim komputerze stacjonarnym, który też ma i7 na pokładzie, chociaż starszą generację. W tym wypadku widać ile znaczy postęp. Mój starszy procesor desktopwy ma TDP 130 W, podczas gdy wydajniejszy procesor w laptopie ma TDP 47W i ma dodatkowo wbudowany dość szybki układ graficzny. W zasadzie wyraźnie szybszy od tego laptopa będzie tylko komputer stacjonarny z procesorem 6 rdzeniowym, który sam w sobie kosztuje 2 tysiące złotych, jest to już jednak mocno specjalistyczna stacja robocza.

Ja na komputerze stacjonarnym zajmuje się głównie edycją materiałów wideo w 1080p, kompresją wideo oraz edycją zdjęć w formacie RAW i inną grafiką. No swoim komputerze stacjonarnym wciąż mogę robić to komfortowo, bo swojego czasu kosztował mnie więcej, niż nowy laptop Asusa. Jednak na laptopie ewidentnie wszystko działo się szybciej i było to wyraźnie widać i czuć. Dla przykładu kompresja kilkugodzinnego materiału wideo zajęła 2,5 godziny zamiast ponad 3 godzin. Nie muszę chyba dodawać, że w typowych zastosowaniach typu przeglądarka, komputer jest po prostu szybki jak błyskawica.

Warto również wspomnieć, że ja testowałem wersję z 8 GB RAM, a dopłacając można mieć fabrycznie 16 GB. Dodatkowo komputer umożliwia zamontowanie dwóch dysków twardych. Testowy sprzęt miał jeden dysk 1000 GB, są jednak konfiguracje z dwoma dyskami, z czego jeden to dysk SSD 250 GB. Domyślam się jak musi działać taki sprzęt...

Nvidia też spisała się na medal

Po drugie karta graficzna. Tutaj trzeba podkreślić, że Asus N750JV nie jest komputerem typowo do gier. Do tego celu służy zupełnie inny model o symbolu G750JH. Recenzowany sprzęt ma zastosowania uniwersalne, można go nazwać komputerem multimedialnym czy przenośną stacją roboczą. Jak się jednak okazało, z grami poradził sobie bardzo dobrze, wręcz wzorowo. To głównie za sprawą konfiguracji dwoma układami graficznymi. Pierwszy z nich to wbudowany w procesor układ Intel HD Graphics 4600, który wykorzystywany jest na pulpicie i w mniej wymagających aplikacjach. Gdy jednak uruchamiamy grę, do akcji wkracza Nvidia 750M z 2 GB dedykowanej pamięci VRAM.

Na pierwszy ogień poszedł Portal 2, którego testuje na laptopach ze względu na umiarkowane wymagania sprzętowe. Stopniowo zwiększałem ustawienia jakości grafiki, aż doszedłem do maksimum, nie wyłączając filtrowania anizotropowego ani wygładzania krawędzi, a gra wciąż nie chciała spać poniżej 60 klatek na sekundę, do których ograniczyła ją synchronizacja pionowa. Nie stonowała dla komputera najmniejszego wyzwania.

Potem uruchomiłem horror Outlast, nawiasem mówiąc, wszystkie gry uruchamiałem w natywnej rozdzielczości Full HD. Outlast działa na bardziej wymagającym silniku Unreal w najnowszej wersji, który dodatkowo został zmodyfikowany. Znowu doszedłem do maksymalnych ustawień. Co prawda na Very High momentami można było dopatrzeć się jakiegoś szarpnięcia, ale na tych ustawianiach gra była absolutnie grywalna bez przeszkód.

Postanowiłem odpalić Metro: Last Night, które znane jest z niesamowitej grafiki. Ponownie ku mojemu zdziwieniu, doszedłem do ustawień bardzo wysokich, chociaż z wyłączoną teselacją. Podobnie jak w przypadku Outlast, chociaż chwilami widać było spadki FPS, gra była całkowicie grywalna na Very High. Jeśli ktoś stawia bardzo wysokie wymagania co do płynności rozgrywki, wystarczy, że zmniejszy filtrowanie anizotropowe z x16 na mniejsze lub zrezygnuje z very high na rzecz high. Cały czas mówimy o rozdzielczości 1080p.

Ostatnia testowaną przeze mnie grą był Skyrim. Automatyczny konfigurator wykrył tylko kartę graficzną Intela i ustawił jakość na bardzo niską, nie dając jednocześnie możliwości wyboru innej karty graficznej. Pomyślałem, "oho, wreszcie będą kłopoty". Szybko się jednak okazało, że gra działa równie dobrze, jak poprzednie, na wysokich ustawieniach. Jak się okazało, karta Nvidi włączyła się poprawnie, mimo, że konfigurator nie potrafił jej wykryć.

Dla mnie jako dla osoby przyzwyczajonej, że na laptopie sobie nie pogram, biorąc pod uwagę, że N750JV nie jest sprzętem dedykowanym graczom to rewelacyjne wyniki. Większość gier które mają rok lub więcej działa na maksymalnych ustawieniach, reszta na wysokich, wszystko w natywnej rozdzielczości 1080p. Mówiąc krótko, rewelacja.

Bateria - duża moc wymaga dużo energii

Od komputera z tak dużym ekranem i tak mocnym procesorem, nie można wymagać by działał, jak sprzęty ultramobilne. Podczas normalnej pracy, gdy wyłączyłem usypianie komputera i pisałem teksty dla AntyWeb, komputer wytrzymywał trochę ponad 4 godziny, przy czym zdarzało mi się odchodzić od niego zrobić sobie herbatę, a moja praca nie wykraczała poza przeglądanie internetu, odtwarzanie filmów w sieci, pisanie i prostą obróbkę grafiki. Zapewne uruchomienie wymagającej gry skróciłoby jeszcze ten czas o połowę. Ciężko mi sobie jednak wyobrazić, aby ktoś regularnie pracował z tak dużym i ciężkim laptopem na kolanach, bez dostępu do gniazdka. On będzie w takich sytuacjach po prostu niewygodny. Jego miejsce jest przede wszystkim na stole. Praca na baterii znajdzie zastosowanie raczej w sytuacjach awaryjnych.

Dźwięk z głośników - jest dobrze, ale nie rewelacyjnie

Na koniec zostawiłem dźwięk z głośników. Asus wraz z komputerem dostarcza mały, okrągły głośnik niskotonowy, który podłączony jest za pomocą wyjścia optycznego i nie wymaga dodatkowego zasilania ponadto. Jego podłączenie wyraźnie wzbogaca pasmo o niskie tony, nieosiągalne dla laptopów pozbawionych takiego dodatku. Dźwięk jest również lepszy niż w mniejszych urządzeniach. Wciąż jednak daleko mu do dźwięku z głośników wolnostojących. Mam również wrażenie, że mogłoby być lepiej.

Chociażby dlatego, że dziurki z wierzchu obudowy nie są tak naprawdę kratkami głośników - spełniają jedynie funkcje ozdobną. Głośniki znajdują się z przodu i wydobywający się z nich dźwięk skierowany jest w dół, w stronę stołu. Wciąż, są lepsze niż głośniki w mniejszych urządzeniach, ale nie tak dobre jak mogłyby być, gdyby grały wprost na użytkownika. Prawdopodobnie konstrukcja chłodzenia, które wydmuchuje powietrze pod zawiasem ekranu wymusiła taką konstrukcję. Cóż, coś za coś. Chyba wole tak, niż gdyby miałoby wiać gorącym powietrzem mi na ręce.

Podsumowanie - drżyjcie desktopy

Asus N750JV, jest pierwszym laptopem który spowodował, że nie tęskniłem za swoim komputerem stacjonarnym ani pod względem komfortu pracy ani mocy obliczeniowej. Dodatkowo po prostu pięknie prezentował się na biurku. Po raz pierwszy zrozumiałem, że ktoś może nie chcieć dekstopa, ze względu na to ile miejsca zajmuje, na rzecz właśnie takiego cudeńka. Ten laptop nie boi się żadnej pracy, również tej bardzo wymagającej obliczeniowo. Montowanie i kompresja wideo wysokiej rozdzielczości to na nim przyjemność, podobnie jak granie w najnowsze gry. Dodatkowo cieszy solidne wykonanie, nie licząc nieszczęsnego napędu optycznego, do niczego nie da się przyczepić.

Oczywiście jest to sprzęt dla osób, dla których priorytetem jest moc obliczeniowa, a nie mobilność. Nie wyobrażam sobie chodzenie z takim sprzętem w torbie na co dzień. Za to bez porównania łatwiej go przetransportować niż sprzęt stacjonarny. Należy również pamiętać, że moja stacjonarka służy mi już parę lat, bo w miedzy czasie wymieniłem kartę graficzną z GTX 285 na GTX 570, co w przypadku laptopów w zasadzie nie wchodzi w grę, starzeją się więc trochę szybciej. Na dzień dzisiejszy mógłbym jednak spokojnie zamienić swoją stacjonarkę na Asusa N750JV. Praca na nim to nie konieczność, lecz przyjemność.

Cena również wydaje się umiarkowana, uwzględniając specyfikację i aluminiową obudowę. Najniższa konfiguracja z 8 GB RAM, dyskiem 750 GB i napędem DVD kosztuje cztery i pół tysiąca złotych, mając jednak ten sam szybki procesor i układ graficzny Nvidia. Topowa konfiguracja kosztuje niecałe sześć tysięcy złotych i obejmuje 16 GB RAM, dwa dyski, jeden SSD 250 GB, drugi talerzowy 1 TB i nagrywarkę Blu Ray. Konfiguracja testowana, z dyskiem 1 TB i nagrywarką Blu Ray to około 4900 złotych.

Specyfikacja

Procesor: Intel Core i7-4700HQ (4 rdzenie, od 2.40 GHz do 3.40 GHz, 6 MB cache)
Pamięć RAM: 8 GB (maksymalnie 16 GB)
Dysk: 1000 GB SATA 5400 obr. plus miejsce na drugi dysk
Napęd optyczny: Nagrywarka Blu-ray
Ekran: 17,3 cala, Matowy, LED, 1920x1080
Układy graficzne: NVIDIA GeForce GT 750M (2048 MB vRAM) + Intel HD Graphics 4600
Bateria: 6-komorowa, 6260 mAh, Li-Polymer
System: Microsoft Windows 8 PL (wersja 64-bitowa)
Waga: 3,35 kg

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Recenzja