49

Raspberry Pi 400 czyli być jak Commodore i Atari

Fundacja Raspberry Pi zaprezentowała swój nowy komputer Raspberry Pi 400, który u wszystkich osób mających już w liczbie lat 4-kę z przodu powinien wywołać dużą sympatię. Większość takich osób, jeśli wcześnie wpadła w informatyczne „sidła”, zaczynała od sprzętu mającego formę komputera w klawiaturze. Przez półtorej dekady takie konstrukcje święciły tryumfy rynkowe, umożliwiając za relatywnie nieduże pieniądze wejść do nowego, cyfrowego świata. Apple II, ZX Spectrum, Commodore C64 czy Atari 800 XL/65XE przyniosły pierwszą falę domowej komputeryzacji.

Dlaczego odeszły?

Z biegiem czasu komputery tego typu zaczęły się wykruszać, wydajny osprzęt stawał się coraz większy i był bardziej wymagający termalne, a jednocześnie rosła rola laptopów. Konstrukcje tego typu nie były w stanie dorównać mocą dużym stacjom, a kompaktowością przegrywały z komputerami przenośnymi. W ten sposób, wraz ze śmiercią ostatnich modeli Atari ST oraz Amig tego typu, musiały odejść na śmietnik historii.

Nostalgiczny renesans

Nie jest też tak, że Raspberry jako pierwsze odkurzyło ten pomysł. Na rynku pojawiły się już projekty bazujące na nostalgii jak nowy C64 Maxi. Jakby nie patrzeć są to jednak urządzenia mające spełniać rolę gadżetu, a nie urządzenia użytkowego, służącego także do pracy. Eben Upton, założyciel fundacji ma nadzieję, że dzięki przystępnej cenie i formie, nowa malinka znajdzie swoje miejsce na wielu biurkach dzieci, w biurach czy też domach, jako dodatek do telewizorów.

Raspberry Pi 400

Jeśli chodzi o parametry, to nowe urządzenie to trochę podkręcone zeszłoroczne Raspberry Pi 4. Sercem jest 4 rdzeniowy procesor ARM Cortex-A72 taktowany zegarem 1,8 Ghz, wspomagany przez 4 GB pamięci RAM. Na pokładzie znajdziemy też 2 porty microHDMI, dwa porty USB 3.0, jeden USB 2.0, czytnik kart microSD, Gigabit Ethernet, Bluetooth 5,0 i WiFi 802.11ac. Jest też oczywiście charakterystyczne dla tych komputerów złącze Raspberry Pi GPIO. Należy pamiętać, że w środku nie znajdziemy żadnego dysku, system (Raspberry Pi OS lub inny linux) musimy wystartować karty microSD, pendriva lub dysku USB.

Całość zamknięto w niewielkiej białej obudowie z różowymi dodatkami, choć twórcy żartobliwie zapowiedzieli, że z bólem serca wprowadzą też wersję szare i czarne, jako bardziej pasujące do zastosowań biznesowych. Klawiatura o laptopowej charakterystyce ma 78 lub 79 klawiszy i jest dostępna w wersjach amerykańskiej, brytyjskiej, niemieckiej, francuskiej, włoskie i hiszpańskiej. Kolejne wersje językowe będą sukcesywnie dokładane. Pierwsze testy podkreślają, że bardzo dobrze rozwiązano kwestię pasywnego chłodzenie i wbudowane w klawiaturę Pi 400 jest w czasie pracy znacznie chłodniejsze niż „samodzielne” Pi4.

Fundacja sprzedaje Pi 400 w cenie 70 dolarów za sam komputer lub 100 dolarów za zestaw z myszą, zasilaczem, kartą microSD, kablem HDMI oraz podręcznikiem.

Czy to ma sens?

Podstawowym pytaniem przy tego typu projektach jest, czy to ma sens? I tak, i nie, o ile tak przygotowany komputer może trafić do większej ilości niż klasyczna malinka, to dalej nie widzę szans na to, aby takie urządzenie powszechnie trafiło do firm, szkół itd. Już sam fakt braku SSD i konieczności korzystania z zewnętrznych nośników powoduje, że w takich warunkach staje się kłopotliwe.

O ile sama idea dawania pracownikom czy uczniom urządzeń dostosowanych do ich potrzeb jest słuszna, to Pi 400 wnosi moim zdaniem zdecydowanie za mało, aby móc konkurować z laptopami królującymi dziś w korporacjach. Rozumiałbym trochę bardziej, gdyby ten komputerek wbudowano w pełnowymiarową klawiaturę, dającą przewagę w wygodzie użytkowania nad laptopowymi, byłby to jakiś (za słaby) argument za. W tej formie, nie widzę żadnych zalet tego komputera, do tego typu działalności.

Wydaje się też, że jeśli nie jesteś dziś producentem komputerów z Windows, aby odnieść sukces komercyjny z linuxowym systemem, musiałbyś mieć własny ekosystem usługowo-programowy w stylu Apple, na co tutaj nie ma szans. Pi 400 pozostanie więc, może trochę bardziej popularną niż poprzednicy, ciekawostką, podobnie jak jej poprzednicy.

Źródła: [1], [2]