13

Publikacja zdjęć znalezionych w Internecie – kiedy jest możliwa i jak ją rozliczyć?

Trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek działania marketingowe online bez publikowania zdjęć i grafik, a co za tym idzie znalezienie odpowiednich fotografii w Internecie nie stanowi żadnego problemu. Oczywiście, samo znalezienie fotografii to za mało. Przed ich wykorzystaniem trzeba zapoznać się z wieloma tematami, od prawa autorskiego i licencji począwszy, a na kwestiach podatkowych skończywszy. Autorem wpisu […]

Trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek działania marketingowe online bez publikowania zdjęć i grafik, a co za tym idzie znalezienie odpowiednich fotografii w Internecie nie stanowi żadnego problemu. Oczywiście, samo znalezienie fotografii to za mało. Przed ich wykorzystaniem trzeba zapoznać się z wieloma tematami, od prawa autorskiego i licencji począwszy, a na kwestiach podatkowych skończywszy.

Autorem wpisu jest Sebastian Bobrowski, Dyrektor Finansowy inFakt.

Ten artykuł odpowie na wiele pytań związanych z możliwością publikowania zdjęć online – zarówno płatnych, jak i darmowych. Warto posiadać podstawową wiedzę na ten temat, aby działać w Internecie zgodnie z prawem oraz prawidłowo rozliczać zakupy.

Fotografie chroni prawo autorskie

Zakup i publikacja zdjęć znalezionych na stronach internetowych pociąga za sobą konieczność zapoznania się z rozmaitymi regulacjami prawnymi, które dotyczą zarówno samego prawa do korzystania ze zdjęć (licencji), jak i kwestii podatkowych (zwłaszcza VAT-u).

Fotografie według prawa uznawane są za „utwory” i jako takie z założenia są objęte ochroną. Ochrona ma miejsce zawsze, nawet jeśli pod zdjęciem nie widnieje imię i nazwisko lub pseudonim autora, nie ma danych konkretnej instytucji, czy też nie ma oznaczenia symbolem „©”. Właściciel zdjęć nie musi ich zastrzegać w żadnej instytucji czy umieszczać w rejestrze. Niejako z urzędu chronione są one prawem autorskim. To że np. bloger opatrzy cudzą fotografię zamieszczoną na swoim blogu źródłem, czyli nazwiskiem autora lub stroną, z której została pobrana, może okazać się niewystarczające.

Fakt, że fotografię umieszczono w Internecie najczęściej nie oznacza, że można nią dowolnie dysponować. Nie stanowi ona „własności publicznej”, a jej właściciel z pewnością będzie domagał się jej usunięcia przez właściciela strony www, a czasami nawet odszkodowania ze względu na naruszenie praw autorskich. O tym, co można zrobić ze zdjęciem decyduje licencja.

Przed użyciem fotografii należy zapoznać się z licencją

Wykorzystanie fotografii możliwe jest po nabyciu majątkowych praw autorskich do niego lub stosownej licencji. Umowa licencyjna określa w jaki sposób zdjęcie można wykorzystać (przede wszystkim w kontekście użycia do celów komercyjnych). Dodatkowo licencja wskazuje czy fotografię można np. modyfikować, powielać itp. Jak wygląda zawarcie takiej umowy? W sytuacji kiedy umowa:

  • ma charakter wyłączny, czyli możliwość wykorzystania fotografii ma tylko konkretna osoba bądź instytucja w ściśle określony sposób – musi zostać zawarta na piśmie,
  • nie ma charakteru wyłącznego – umowa może zostać zawarta, np. e-mailowo, przez zaznaczenie checkboxa na stronie, z której pobierane jest zdjęcie, w regulaminie, itp.

Jeżeli na stronie, która publikuje zdjęcie (w regulaminie, itp.) nie ma żadnych informacji na temat licencji, trzeba skontaktować się z jej właścicielem i o nią dopytać. Tutaj warto pamiętać, że prawo autorskie chroni nie tylko fotografie polskich autorów, ale także wykonane przez zagranicznych autorów oraz publikowane na stronach innych niż polskie. Co za tym idzie każdorazowo potrzebna jest zgoda właściciela praw autorskich na wykorzystanie zdjęcia. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy w regulaminie np. serwisu internetowego znalazł się zapis, który stwierdza, że nie jest to wymagane.

Jeśli nigdzie nie ma takiej adnotacji, o zgodę na wykorzystanie fotografii należy poprosić właściciela praw autorskich. Może nim być sam auto, konkretna instytucja, czy po prostu serwis www. Należy także zapoznać się ze szczegółami licencji, która może określać nie tylko czy w ogóle zdjęcie można wykorzystać, ale także w jaki sposób. Zazwyczaj znajduje się w niej zapis dotyczący konieczność zamieszczenia nazwiska autora oraz źródła pochodzenia fotografii.

Potrzeba zgody na wykorzystanie wizerunku

Problematyczna może także okazać się publikacja zdjęcia, które przedstawia osobę (np. twarz, sylwetkę), ponieważ często wymaga to uzyskania jej zgody na wykorzystanie wizerunku. Polskie prawo nie wymaga takiej zgody w trzech przypadkach:

  1. osoby powszechnie znanej, jeżeli fotografia powstała w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych (np. politycznych, społecznych, zawodowych),
  2. osoby będącej jedynie częścią tłumu (np. w trakcie publicznej imprezy),
  3. osoby, która otrzymała zapłatę za pozowanie.

Trzeci podpunkt najczęściej dotyczy płatnych zdjęć kupowanych z tzw. stocków. Natomiast w przypadku zdjęć dostępnych bezpłatnie, tę kwestię trzeba sprawdzić.

Jak widać, w wielu przypadkach niezbędna jest zgoda osoby, której wizerunek ma zostać wykorzystany, zanim to zostanie zrobione. Często serwisy internetowe udostępniające zdjęcia zamieszczają informację czy osoba, która znajduje się na zdjęciu wyraziła zgodę na publikację swojego wizerunku, ale nie musi to być regułą.

Zakup fotografii może być usługą elektroniczną

Osoba, której zależy na zdobyciu interesujących fotografii zamiast poszukiwać darmowych zdjęć, z którymi mogą wiązać się rozmaite problemy, może skorzystać ze wspomnianych „stocków”, które oferują zdjęcia płatne. Z zakupem takich fotografii wiąże się specyficzny sposób ich rozliczania, który należy poznać przed nabyciem. Po spełnieniu pewnych warunków, zakup da się rozliczyć w kosztach uzyskania przychodu.

Zakup licencji na opublikowanie zdjęcia może być (i zazwyczaj jest) traktowany jako usługa elektroniczna. Od czego to zależy? Od tego, czy fotografie występują wyłącznie w formie cyfrowej, a jedyną możliwą drogą ich odbioru jest pobranie na dysk komputera. Jeśli tak jest, mamy do czynienia z usługą.

Jeśli jednak przy zakupie fotografii Internet byłby wykorzystywany tylko jako sposób komunikacji pomiędzy stronami transakcji, nie ma mowy o usłudze elektronicznej. Chodzi tu o fotografie, których zamawianie i obsługa zamówienia odbywają się przez Internet, ale występują one w materialnej formie, tzn. są sprzedawane wysyłkowo. Co za tym idzie, jeśli przedsiębiorca zamówi przez Internet fotografie, które dotrą do niego w formie papierowej, nie jest to usługa elektroniczna.

Transakcja z firmą zagraniczną – VAT rozlicza kupujący

Sprawa rozliczenia jest przejrzysta w przypadku zakupu licencji od osoby fizycznej lub przedsiębiorcy, który ma siedzibę bądź stałe miejsce zamieszkania na terytorium Polski. Inaczej wygląda to w przypadku nabycia fotografii od zagranicznego kontrahenta. Jeśli mowa o usłudze elektronicznej (opisanej powyżej), taka transakcja kwalifikowana jest jako tzw. import usług, co jest istotne przede wszystkim z uwagi na fakt, że za miejsce jej świadczenia przyjmuje się kraj, w którym siedzibę ma usługobiorca (czyli po prostu kupujący).

W związku z powyższym, gdy polski przedsiębiorca kupuje zdjęcie od firmy z innego kraju, jest zobowiązany do rozliczenia VAT-u (mimo że standardowo VAT rozlicza sprzedawca). Jeśli nabywca jest VAT-owcem, dolicza 23% (stawka dla usług elektronicznych) do sprzedaży, co ujmuje zarówno w rejestrze VAT zakupów, jak i sprzedaży. Wobec tego transakcja jest neutralna podatkowo pod względem VAT-u. Do 1 stycznia 2013 r. istniał dodatkowo obowiązek dokumentowania takiego mechanizmu fakturą wewnętrzną. Obecnie jednak nie ma konieczności wystawiania dodatkowego dokumentu, ale nadal istnieje konieczność stosowania tego specyficznego rozliczania VAT-u. Jeśli zaś przedsiębiorca jest zwolniony z VAT, doliczony podatek musi zapłacić z własnych środków (wraz ze złożeniem formularza VAT-9M). Może on stanowić dla niego koszt uzyskania przychodu.

Konieczność rozliczenia VAT-u w związku z zagranicznymi usługami zazwyczaj występuje w chwili ich wykonania, a zatem w momencie pobrania zdjęć. Obowiązek podatkowy powstanie wcześniej w przypadku, gdy za usługę zapłacono z góry (w całości lub w części). Momentem wystąpienia obowiązku podatkowego jest tu chwila zapłaty. Jeszcze inna zasada odnosi się do usług, w których obowiązują okresy rozliczeniowe (np. miesięczny dostęp do serwisu udostępniającego zdjęcia). W tej sytuacji rozliczenie podatku jest konieczne z upływem każdego okresu.

Czy trzeba zgłosić się do VAT-UE?

Istotne jest także ustalenie z jakiego kraju pochodzi firma czy osoba, od której przedsiębiorca kupuje fotografie. Zakup usługi internetowej od sprzedawcy z UE wiąże się z koniecznością zgłoszenia do VAT-UE, którego należy dokonać za pomocą formularza VAT-R. W konsekwencji polski przedsiębiorca otrzymuje tzw. europejski numer NIP, który powinien znaleźć się na fakturze wystawionej przez zagranicznego sprzedawcę zdjęć. Zgłoszenie jest obowiązkiem zarówno VAT-owców, jak i zwolnionych z podatku VAT, przy czym dla firm zwolnionych z VAT nie oznacza to utraty prawa do zwolnienia z VAT. Rejestracja w charakterze podatnika unijnego odnosi się wówczas tylko do rozliczania transakcji wewnątrzwspólnotowych i nie ma wpływu na prawo do zwolnienia.

A co w sytuacji, kiedy przedsiębiorca kupił licencję używając np. karty kredytowej, a kontrahent nie chce wystawić odpowiedniej faktury? Aby rozliczyć taki zakup, potrzebne jest jego potwierdzenie. Może być w dowolnej formie, o ile zawiera elementy niezbędne dla polskiej faktury. W przeciwnym przypadku trzeba znaleźć wiarygodne dowody na to, że koszt został poniesiony, co również powinno wystarczyć do jego rozliczenia (choć tutaj nie ma pewności). Jakie to dowody? Chodzi np. o korespondencję e-mailową, z której wynika, że polski przedsiębiorca zażądał wystawienia faktury, ale jej nie otrzymał, a także rzecz jasna dowód zapłaty.

Opisana sytuacja braku odpowiedniego dokumentu od sprzedającego dotyczy przede wszystkim transakcji z kontrahentami spoza UE. We Wspólnocie obowiązuje bowiem dyrektywa, która ujednolica m.in. zasady wystawiania faktury VAT. Polski przedsiębiorca kupując od kontrahenta z UE może mieć pewność, że wystawiony przez niego dokument będzie zawierał wszystkie potrzebne dane.

Certyfikat rezydencji pozwala uniknąć podatku u źródła

Zakup fotografii od zagranicznego serwisu stanowi należności licencyjną, od której może być obowiązek pobrania podatku u źródła. Opisywaliśmy go szerzej w poprzednim artykule inFaktu na Antyweb. Tutaj dodajmy tylko, że podatek u źródła to danina na rzecz państwa, którą należy potrącić z należności dla zagranicznego sprzedawcy – dotyczy ona kontrahentów ze wszystkich krajów, również z UE.

W przypadku zakupu fotografii wysokość tego podatku to 20% wartości transakcji. Istnieje jednak możliwość, żeby go uniknąć lub zastosować niższą stawkę. W tym celu trzeba uzyskać tzw. certyfikat rezydencji podatkowej sprzedawcy, czyli dokument potwierdzający, że kontrahent zagraniczny ma siedzibę w określonym kraju i jego dochody są w tym kraju opodatkowane. Uniknięcie zapłaty podatku u źródła bądź zastosowanie niższej stawki jest możliwe, jeśli odpowiedni zapis znajduje się w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartej pomiędzy Polską a konkretnym krajem.

Jakie macie problemy i pytania związane z zakupem i wykorzystywaniem zdjęć w posiadanych serwisach www? Podzielcie się w komentarzach.

Foto Mosaic with pictures via Shutterstock.