15

ProteGO to wydmuszka na pokaz

Rząd pokazuje jak NIE ROBIĆ projektów IT. ProteGo Safe to wspaniała idea za którą idą rażące błędy i brak jakichkolwiek kompetencji. To co dla nas szykują to tylko kolejny podział społeczeństwa i malowanie trawy na zielono, które ma pokazać, że "coś" się robi.

Zacznę od krótkiego ustawienia naszej dyskusji. W tym artykule znajdziesz wiele wątków politycznych przy których moje preferencje nie mają znaczenia. To samo napisałbym w przypadku rządów PO, Kukiza, Lewicy czy jakiegokolwiek innego ugrupowania, które jesteś sobie w stanie wyobrazić. Dlatego sugeruje inwektywy na temat mojego potencjalnego lewactwa czy prawactwa zostawić dla siebie. Skupmy się na gniocie jaki powstaje o nazwie ProteGo Safe.

Czym z założenia miało być / jest aplikacja ProteGo? Jak to często bywa idea jest bardzo słuszna. ProteGo to aplikacja typu contact tracing. Jej zadanie jest proste. Wykorzystując technologię Bluetooth ma oznaczać osoby (teoretycznie anonimowo) z którymi mieliśmy kontakt w ostatnich dniach. Jeśli my lub osoba z którą mieliśmy kontakt okazałaby się zarażona koronawirusem, odpowiednie służby za pomocą danych z ProteGo byłyby w stanie skontaktować się ze wszystkimi potencjalnie zakażonymi. To oczywiście fantastyczna wiadomość, ponieważ aby pokonać wirusa musimy działać szybko i sprawnie. Mając taką listę akcja byłaby niemal natychmiastowa. Problem w tym, że to jedna wielka ściema. Więcej o samej aplikacji możecie przeczytać tutaj.

Dlaczego to nie zadziała?

Można się rozwodzić nad wieloma różnymi aspektami, ale chciałbym skupić się na dwóch. Po pierwsze technologia BT jest zawodna. Serwis niebezpiecznik.pl zwraca mocno uwagę na to, że za każdym razem, gdy aplikacja wykorzystująca BT w tle (a tak to z zasady ma działać w przypadku ProteGo) jest niedokładna i zawodna. Jeśli chcemy skutecznie korzystać i polegać na informacjach dostępnych w tej aplikacji to nie ma miejsca na takie rzeczy. To musi działać zawsze i wszędzie, koniec i kropka. Nie ma miejsca na wyjątki.

ProteGo nie zadziała

Ktoś może mi zarzucić, że przecież z tego samego chce korzystać Google i Apple. Dokładnie tak! Jest jednak pewna znacząca różnica. Zewnętrzni programiści (a takimi są autorzy ProteGo) są ograniczeni przez to co jest wystawione w API Androida i iOS. Z kolei wspomniane firmy nie mają takiego problemu i mogą swobodnie ominąć wszelkie limity, w końcu to oni je stworzyli. Tak więc w momencie, gdy Google i Apple ogłosiło swoją współpracę na tym polu żadna zewnętrzna aplikacja do contract tracingu nie ma większego sensu. Nie ważne czy robi to nasz rząd czy rząd jakiegokolwiek innego kraju (np. Singapuru na przykład którego powołuje się Ministerstwo Cyfryzacji). W sumie to niedawno pisałem, że nawet rozwiązanie od Google i Apple nie będzie działać, ale będzie mniej „nie działać” niż ProteGo.

Powód drugi, chyba jeszcze ważniejszy, to poziom zaufania do tego typu oprogramowania. Jeśli byłbym zmuszony zainstalować taką aplikację i miałbym wybrać rządowy system i ten od firmy prywatnej to wybrałbym prywaciarza. Z bardzo prostego powodu. Intencje firm zewnętrznych znam i rozumiem, oni chcą po prostu zarobić na mnie kasę. Intencji rządu nie znam i nigdy nie poznam, a dodatkowo wiem jak źle może się dla mnie skończyć sytuacja w której centralizujemy nadmierną ilość danych w rękach dowolnego organu władzy. Chyba dla nikogo nie jest niespodzianką, że poziom zaufania do polityków szoruje u nas po dnie. Większość obywateli będzie się bronić jak może przed instalacją ProteGo. Dlatego właśnie rząd planuje wprowadzić szereg zachęt. O jakich zachętach mowa?

Pakiet motywacyjny

Jak wiecie od 4 maja następuje kolejny etap odmrażania gospodarki. W związku z tym Ministerstwo Rozwoju opublikowało zasady na jakich będą otwarte m.in. galerie handlowe. I tak oto dochodzimy do ciekawego punktu:

Dopuszczalne jest jednoczesne wpuszczenie do danego obiektu o 10% wyższej liczby osób o ile ponadnormatywne osoby posiadają aplikację ProteGo Safe. Takie osoby w razie braku wolnych miejsc w sklepie/lokalu nie otrzymują przywilejów jeśli chodzi o stanie w kolejkach.

Umieszczenie przy wejściu do obiektu urządzenia z zainstalowaną aplikacją ProteGo Safe w celu zarejestrowania przez urządzenie klienta, będącego użytkownikiem aplikacji wchodzącego do obiektu. W wypadku braku możliwości wystawienia takiego urządzenia – wydrukowanie kodu QR wygenerowanego z aplikacji ProteGo Safe do zeskanowania przez wchodzących klientów.

ProteGo nie zadziała

Zdjęcie: Tai’s Captures

Tak oto władza tworzy grupę klientów drugiej kategorii. Dzieli nas na lepszych i gorszych, nie ma to jak kolejny powód na dzielenie społeczeństwa. Szkoda tylko, że nie wszyscy mogą zainstalować ProteGo Safe. Po pierwsze trzeba mieć telefon (nie każdego na niego stać, nie każdy chce go mieć), po drugie twój telefon musi być smartfonem (nie każdego na niego stać, nie każdy chce go mieć), po trzecie trzeba mieć smartfon z Androidem. Niestety nie było czasu na przygotowanie aplikacji na iOS, ta dopiero będzie wypuszczona. Androidowcy póki co rządzą i są „lepsiejszymi” obywatelami. Eat that Apple!

Jednak na tym nie poprzestajemy. Kolejne punkty są równie ciekawe:

Umieszczenie w widocznym miejscu materiałów informacyjnych na temat aplikacji ProteGO Safe.

Zalecanie, na przykład poprzez zniżki lub materiały promocyjne, pracownikom i klientom korzystania z aplikacji ProteGO Safe.

Zastanówmy się czego chce właściciel obiektu? Chce zarabiać pieniądze. Jak to robi? Dzięki klientom. W jego interesie jest, aby w sklepie / obiekcie było jak najwięcej klientów. Tym samym będzie zachęcał ludzi do instalowania ProteGo Safe, a nie sądzę żeby zainteresowali się jak to działa i czy naprawdę leży to w interesie obywateli. No bo załóżmy, że tylko te 10% dodatkowych klientów ma aplikację, a pozostali klienci nie. Gdzie tu sens? Gdzie logika? To nie zadziała.

Żeby było zabawniej ktoś robi sobie dobre żarty na stronach rządowych – raz przytoczone przeze mnie punkty znajdziemy tutaj, a po chwili znikają. Czy tak wygląda dobrze przemyślana i zaplanowana akcja walki z koronawirusem? Temat zmienia się niemal w czasie pisania tego artykułu i robi się z tego naprawdę niezła farsa.

To wszystko robione jest na kolanie

Wrzucę jeszcze jeden kamyczek do strumyczka. Prześledziłem kilka dyskusji dotyczących ProteGo (można je znaleźć na github [1], [2]). Bardzo niepokoi mnie chaos który jest związany z tym projektem. Zmiana ekip, niezgodność ze specyfikacją, zmiana zdania z „robimy po swojemu”, „czekamy na rozwiązanie od Google i Apple”, „implementujemy ich”, a potem znów że robimy po swojemu.

Ja rozumiem, że cała otoczka czyt. pandemia, nie sprzyja rozwojowi oprogramowania, ale to nie jest usprawiedliwienie! Polska ma fantastycznych specjalistów IT, od programistów po kierowników projektów. Sam znam wielu, którzy chętnie zaangażowaliby się i nie poprosiliby nawet o złotówkę. Mimo to, cały projekt przypomina skleconą na kolanie wydmuszkę, a nie poważny projekt, który ma wspierać walkę z koronawirusem.