17 cali, dotykowy ekran, mocne podzespoły i nowatorski system Leap Motion. HP  wraz ze swoim Envy 17 odważnie atakuje najwyższą półkę laptopów, choć końcowy efekt mógłby być o wiele lepszy… Komunikacja z pierwszymi komputerami przebiegała za pomocą przełączania kabelków i drukowania kart perforowanych, a w latach 50. ENIACa programowano za pomocą ręcznego nastawiania tarcz komutatorów. […]

17 cali, dotykowy ekran, mocne podzespoły i nowatorski system Leap Motion. HP  wraz ze swoim Envy 17 odważnie atakuje najwyższą półkę laptopów, choć końcowy efekt mógłby być o wiele lepszy…

Komunikacja z pierwszymi komputerami przebiegała za pomocą przełączania kabelków i drukowania kart perforowanych, a w latach 50. ENIACa programowano za pomocą ręcznego nastawiania tarcz komutatorów. Później pojawiły się klawiatury i myszki, które zupełnie zrewolucjonizowały informatyczne interfejsy, wprowadzając komputery pod strzechy. Niedawna rewolucja mobilna, posunęła nas jeszcze krok naprzód – dotyk stał się dominującą formą komunikacji, która jednak o wiele lepiej sprawdza się kiedy leżymy na kanapie, niż kiedy pracujemy w biurze.

Ewolucja jednak nigdy nie ustaje, tak samo zresztą jak producenci, którzy starają się  nas przyciągnąć do siebie obietnicami nowatorskich rozwiązań, które w zamyśle mają zupełnie zmienić sposób w jaki „rozmawiamy” z komputerem. Jedną z takich technologii jest pokazana 2 lata temu Leap Motion, która pozwala na kontrolę komputera za pomocą gestów, prawie jak w xbox’owym kinectie.

LEAP MOTION – LE(A)P NA GRACZY?

Początkowo występowała ona z formie panelu jaki kładliśmy przed komputerem. Mogliśmy nad nim pomachać rękoma, a ruchy były sczytywane przez sensory i odwzorowywane na wyświetlaczu. Po co nam jednak dodatkowy balast w postaci zewnętrznego urządzenia skoro całość możemy zamknąć w jednej obudowie? No właśnie – odpowiedzią na to pytanie jest najnowszy laptop od HP.

Jego recenzję zacznę właśnie do osławionego Leap Motion. Funkcjonuje on w postaci dość małego panelu jaki jest umieszczony na prawo od gładzika. I to właśnie jest jego największą wadą. Kiedy mieliśmy do czynienia z urządzeniem peryferyjnym, to jego położenie mogliśmy dowolnie regulować. Tu natomiast korzystanie z niego jest po prostu nieergonomiczne. No chyba że chcecie używać tylko prawej ręki…

Jeśli sterowanie ma się odbywać oburącz to, musimy przesunąć laptopa bardziej w lewo, co – kiedy siedzimy przy biurku – jest zwyczajnie niewygodne. Idealnym rozwiązaniem w tym wypadku byłaby chociażby listwa, po której moglibyśmy przesuwać sensor wedle potrzeb, a tu niestety jej zabrakło.

Jeśli już jednak zgodzimy się tę niedogodność, to otwiera się przed nami całkiem interesujący świat. Czujnik zbudowany jest dwóch kamerek i diody LED, a aktywuje się go kombinacją Fn + Spacja. Na laptopie w standardzie dostajemy kilka aplikacji, ale ich portfolio rozszerzyć możemy w dedykowanym sklepie. Te preinstalowane nie zachwycają rozbudowaniem i są przede wszystkim demonstracją technologii.










Mamy wśród nich schemat odczytu naszej ręki przez sensor, co na własnej skórze pozwala przekonać się o dokładności urządzenia, a także proste zręcznościówki. Ciekawie prezentuje się program, w którym możemy sterować widokiem kuli ziemskiej na pomocą Leap Motion. Przybliżanie, obracanie, przekręcanie, to coś, co dale dość dużo zabawy, ale i niestety męczy ręce.

Leap Motion można się przez chwilę pobawić, pokazać znajomym jak bardzo jesteśmy obeznani z nowinkami technologicznymi, ale moim zdaniem na ten moment inwestowanie w tę technologię jest jeszcze obarczone zbyt dużą niepewnością. Jak z każdą nowinką, lepiej jest poczekać na szersze wsparcie developerów. A jeśli już chcecie zainwestować w Leap Motion to wygodniejsze i łagodniejsze dla portfela może być kupno zewnętrznego czujnika (do sprzedaży trafiła niedawno klawiatura z budowanym sensorem za $99).

Dotyk coraz lepszy w laptopach

Na samym Leap Motion ta konstrukcja się jednak nie kończy. Ja sam zdecydowanie częściej korzystałem z innej metody wydawania poleceń komputerowi – dotyku. Ekrany reagujące na mizianie palcem nie są jeszcze zbyt popularne w laptopach, a to wielka szkoda, gdyż jest to bardzo wygodne. Łatwe regulowanie wielkości okien, przełączanie się pomiędzy nimi i wygodniejsze (nawet) konsumowanie treści, to jak dla mnie wystarczające plusy, aby w swoim kolejnym laptopie zastrzec dotyk jako tzw. „must have”.

Warstwa reagująca na dotyk została położona na wyświetlaczu o przekątnej 17,3 cala i rozdzielczości FullHD (w sprzedaży jest też uboższa wersja). Matryca została wykonana w technologii TN i nie mam zastrzeżeń do odwzorowywania kolorów, ale przyjemność z jej korzystania spada drastycznie, kiedy chcemy pracować w pełnym słońcu, gdyż jest to po prostu niemożliwe. Chyba, że zamiast wyświetlacza zadowolimy się lustrem…

Zajrzyjmy pod maskę

Tam znajduję się najnowszy procesor od Intela – Haswell i7 4702MQ taktowany zegarem 2,2 GHza wraz ze zintegrowaną grafika HD4600. Już też duet daje rade w normalnych, internetowo – biurowych pracach, a może być dodatkowo wsparty przez dedykowaną kartę graficzną od Nvidii – 750M. Nawet wymagający gracze nie mogą na taki zestaw narzekać, gdyż uciągnie on wszystkie, obecnie znajdujące się na rynku produkcje. W natywnej rozdzielczości nie będą to może najwyższe detale, ale przecież to sprzęt mobilny…

Ja najczęściej grałem w rozdzielczości WXGA (1366×768) i takie tytuły jak BioShock Infinite czy Skyrim nie miały problemów z działaniem na wysokich detalach.

Laptop Nie-Mobilny

HP Envy 17 jest bowiem dość duży, a na dodatek waży aż 4,1 kg, które poczułem w plecaku podczas kilkukrotnego transportu… Dodatkowo czas pracy na baterii jest bardzo krótki, bo przy włączonym Wifi i przeglądarce dochodzi tylko do 4 godzin.

Envy 17 zdecydowanie nie jest więc sprzętem jaki mógłbym polecić fanom przenośności. Najlepiej prezentuje się na biurku, w pracy, gdzie konieczność jego transportu jest nieczęsta, albo w domu gdzie pełni rolę typowego rodzinnego komputera. W końcu dzieciaki na pewno chętnie przetestowałyby na własnej skórze, ewentualnie rękach, jak działa Leap Motion. W takim wypadku mógłbym wystawić nowemu HP solidną 9, ale w rozrachunku trzeba jeszcze wziąć pod uwagę cenę, która do najniższych nie należy.

W zamian dostajemy jednak solidny, duży laptop z dotykowym ekranem i niestety bardzo niewygodną klawiaturą. Jeśli ta ostatnia uległaby zmianie, a sensor Leap Motion zostałbym przesunięty bardziej na środek, to zakup laptopa HP mógłbym polecić z czystym sercem.