24

Niespodzianka! Brytyjskie filtry zablokują więcej niż tylko strony porno

Tydzień temu pisałem o tym, że David Cameron, premier Wielkiej Brytanii, wypowiedział wojnę przemysłowi pornograficznemu. Zgodnie z przykrymi oczekiwaniami, okazało się, że nie tylko porno stanie się obiektem cenzury. Pozwolę sobie Wam przypomnieć, jak prezentuje się sprawa. Otóż zgodnie z planowanym prawem, dostawca internetu będzie miał obowiązek filtrowania treści, jakie dostarczają swoim klientom, chyba że […]

Tydzień temu pisałem o tym, że David Cameron, premier Wielkiej Brytanii, wypowiedział wojnę przemysłowi pornograficznemu. Zgodnie z przykrymi oczekiwaniami, okazało się, że nie tylko porno stanie się obiektem cenzury.

Pozwolę sobie Wam przypomnieć, jak prezentuje się sprawa. Otóż zgodnie z planowanym prawem, dostawca internetu będzie miał obowiązek filtrowania treści, jakie dostarczają swoim klientom, chyba że wyrażą oni chęć, aby taki filtr zdjąć. Domyślnie jednak, w przypadku braku sprzeciwu, ta blokada ma być stosowana.

Jedna z organizacji zajmujących się walką o wolność słowa dotarła do informacji, jakoby filtry miały wychwytywać nie tylko pornografię. Blokowane mają być także materiały, które mogą zostać uznane za brutalne, ekstremistyczne. Mało tego, oberwać się może także stronom, które poruszają temat anoreksji, samobójstw, a nawet alkoholu czy palenia.

Jest to klasyczna sytuacja w której rządowi wydaje się, że ma prawo dyktować obywatelom, co jest dla nich najlepsze. Odkładając wszelkie moralne aspekty na bok, jest to oczywiście sposób skrajnie nieskuteczny – utrudnia życie przeciętnemu użytkownikowi, szaremu Kowalskiemu, nie dając żadnej ochrony w przypadku osoby chociażby odrobinę zdeterminowanej, żeby dotrzeć do danych „szkodliwych” treści.

Cała ta sprawa zaczyna coraz bardziej wyglądać, jakby była jedynie podkładką, przygotowaniem infrastruktury, pod właściwe działania cenzorskie. Nie trzeba mieć bogatej wyobraźni, żeby zauważyć, że w przypadku afery, tragedii narodowej, albo innego przykrego wydarzenia, rząd znajdzie pretekst i poparcie dla daleko idących działań, które będą wymierzone w szeroko pojętą wolność sieci.

Może brzmi to nieco paranoicznie, ale chyba zgodzicie się ze mną, że na działania władzy w tej materii, należy patrzeć ze wzmożoną uwagą. Tym bardziej, że nasi politycy pilnie obserwują co dzieje się na wyspach i zastanawiają się nad implementacją tych rozwiązań na naszym podwórku.

Linka podeslał nam stały czytelnik a.k.a. Zły Człowiek. Dzięki!