53

Netbook to według Apple tandeta.

Apple ogłosiło wyniki finansowe za kolejny kwartał, wyniki są dobre (silna pozycja iPhona). Jest więc okazja do głośnego poklepywania się po plecach i teorii o wyższości jakości nad taniością. Chief operating officer Tim Cook zebrał się w sobie i odważnie zaczął po raz kolejny krytykować rynek netbooków (chcąc jednocześnie przerwać spekulacje na temat netbooka od […]

Apple ogłosiło wyniki finansowe za kolejny kwartał, wyniki są dobre (silna pozycja iPhona). Jest więc okazja do głośnego poklepywania się po plecach i teorii o wyższości jakości nad taniością. Chief operating officer Tim Cook zebrał się w sobie i odważnie zaczął po raz kolejny krytykować rynek netbooków (chcąc jednocześnie przerwać spekulacje na temat netbooka od Apple):

When I look at netbooks, I see cracked keyboards, terrible software, junky hardware, very small screens. It’s just not a good consumer experience and not something we would put the Mac brand on. It’s a segment we would not choose to play in.


W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że klient wybierający netbooka jest technologicznym tłukiem nie odróżniającym tandety od wysokiej jakości produktów. Jednym słowem Apple nie zniży się do tanich i tandetnych komputerów. Poza tym jak mówi Cook jeśli ktoś potrzebuje mieć mały przenośny komputer do sprawdzania poczty i przeglądania internetu to ma iPhona.

Takich hardych zapowiedzi w świecie IT była cała masa, jedni z całą siłą swojego autorytetu oznajmiali co jest możliwe a co nie, inni wytyczali granice których ich firmy nigdy nie przekroczą. Myślę, że akurat Apple nie powinno sprowadzać nowej kategorii sprzętu (która bardzo dynamicznie się rozwija) do poziomu z powyższego komentarza (no chyba, że należy przypomnieć wszystkie fuckupy jakie im się ostatnio z macbookami przytrafiły?).

Jest jednak jeszcze jedna możliwość, stanowcze odcięcie się od czego co teraz definiujemy jako netbook może pomóc w przyszłości zrozumieć klientom, że to co widzą to wyjątkowy, oryginalny i unikalny produkt nie mając nic wspólnego z wcześniej krytykowaną tandetą.

Powyższe opinie i dyskredytowanie rozwijającego się rynku tylko dla tego, że nie jest się jego częścią (a to pewnie boli) jest dla mnie nieporozumienie i pokaz ignoranctwa. Zaprzeczanie trendom i mówienie o jedynie słusznej drodze nie jest czymś co powinno charakteryzować nowatorską firmę za jaką uważa się Apple.

Nie wiem czy też może nie pamiętam ale wypowiedzi Jobsa nie były dla mnie tak bardzo irytujące jak opinie jego tymczasowego zastępcy. Myślę, że Jobs jako twarz Apple jest nie do zastąpienia.