Nauka

NASA testuje paliwo jądrowe do lotu na Marsa. Polecimy szybciej niż myślisz

Jakub Szczęsny
NASA testuje paliwo jądrowe do lotu na Marsa. Polecimy szybciej niż myślisz
Reklama

Czerwony glob jest symbolem naszych typowo ludzkich marzeń o eksploracji. Dzięki pracy zespołu amerykańskich naukowców i studentów staje się dla nas coraz bardziej realnym celem wypraw. Wszystko to za sprawą rozwiązania, które może wywrócić do góry nogami nasze możliwości w zakresie bezpiecznego i co również ważne — sprawnego przetransportowania się na Marsa.

NASA planuje załogowe misje na Marsa na około rok 2040, niemniej cały czas pojawiają się pytania o to, jak szybko, bezpiecznie i efektywnie możemy tam dotrzeć. Rakiety chemiczne wydają się być w tym zakresie jedynie smutną koniecznością: wymagają ogromnych ilości paliwa i czasu, a długotrwały pobyt astronautów w przestrzeni kosmicznej wiąże się z ryzykiem problemów zdrowotnych spowodowanych promieniowaniem i brakiem grawitacji. Technologia jądrowa ma szansę nam w tej patowej sytuacji nieco pomóc.

Reklama

Silniki NTP wykorzystują reaktor jądrowy do podgrzewania ciekłego wodoru do ekstremalnych temperatur – sięgających ponad 2200 stopni Celsjusza – który następnie zostaje wyrzucony przez dyszę, generując potężny ciąg. To sposób bardziej wydajny, niż standardowe napędy używające paliw ciekłych i reakcji spalania. Co więcej, skraca się w sposób zauważalny czas przelotu, umożliwiając dotarcie na Marsa w mniej niż 100 dni. A to już bardzo kusząca perspektywa — choćby z punktu widzenia zdrowia astronautów.

Testowanie przyszłości

Głównym bohaterem przeprowadzonego w reaktorze badawczym Uniwersytetu Stanowego Ohio był specjalistyczny piec In-Pile Steady-State Extreme Temperature Testbed. Zaprojektowany przez Narodowe Laboratorium Oak Ridge, INSET to wprost arcydzieło, które potrafi w zaledwie pięć minut podnieść ciepłotę próbek z poziomu temperatury pokojowej do 2200°C. Jednocześnie urządzenie umożliwia prowadzenie testów w obecności silnego napromieniowania neutronami – a takich warunków nie da się uzyskać w konwencjonalnych laboratoriach.

Badaniu poddano cztery próbki paliwa rakietowego, pokryte warstwą węgliku cyrkonu – substancji, która może stanowić klucz do bezpiecznego użycia technologii NTP. Węglik cyrkonu ma tu niezwykłe właściwości: chroni kluczowe elementy systemu przed infiltracją wodoru i korozją, nie zakłócając przy tym działania reaktora. Próbki były poddawane intensywnemu promieniowaniu i cyklom temperatur przez dwa pełne dni, co pozwoliło na dokładną ocenę ich trwałości.

Zacne grono

W realizację eksperymentu zaangażowali się nie tylko pracownicy ośrodków badawczych, byli to również studenci i młodzi badacze. Ich udział nie ograniczał się do biernej obserwacji – byli głównymi operatorami pieca INSET, rejestrowali dane i koordynowali przebieg testów.

Wiosną tego roku zespół przeprowadzi analizę postirradiacyjną w ORNL, która pozwoli dokładniej ocenić stan powłok i ich zdolność do długoterminowej ochrony paliwa. Jeśli wyniki okażą się zgodne z oczekiwaniami, powłoka z węgliku cyrkonu może trafić do pierwszych reaktorów jądrowych napędzających rakiety, które mogą stać się podstawą tego, czego użyjemy w docelowej misji na Marsa.

Czy to już rewolucja?

Termiczny napęd jądrowy nie jest rozwiązaniem w stu procentach bezproblemowym. Mimo wszystko i tak wielu badaczy zastanawia się nad bezpieczeństwem i otwarcie pyta: czy możliwe jest stworzenie reaktora, który nie tylko zapewni ciąg, ale też nie zagrozi załodze w przypadku awarii? Jakie procedury zabezpieczające należy wdrożyć na pokładzie statku kosmicznego wyposażonego w aktywny reaktor jądrowy? Konstrukcja samego reaktora musi być odporna na mikrograwitację, drgania wynikające ze startu oraz promieniowanie kosmiczne. Dokładnie tak — reaktor jądrowy musi być sam zabezpieczany przed promieniami z zewnątrz, których w kosmosie absolutnie nie brakuje.

Aczkolwiek NTP jest i tak bardzo kuszącym rozwiązaniem. Poza skróceniem czasu podróży, napęd ów pozwali nam również na większą elastyczność trajektorii lotu i potencjalne powroty na Ziemię bez konieczności oczekiwania na sprzyjające warunki orbitalne. Może też służyć jako system awaryjny lub napęd pomocniczy przy lądowaniu na innych ciałach niebieskich.

Reklama

Czytaj również: Perseverance testuje materiały skafandrów kosmicznych – to krok w stronę Marsa

Trzymamy kciuki!

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze rakiety z takim napędem mogą opuścić orbitę Ziemi już w ciągu najbliższych 15 lat. To zaś oznacza nie tylko sprawniejsze podróże, ale i nowe możliwości dla nauki, technologii oraz przyszłych pokoleń astronautów. W dalszej perspektywie może pomóc nam w kolonizacji Marsa, tworzeniu autonomicznych baz badawczych, a nawet możliwości przesyłania zasobów na inne planety Układu Słonecznego.

Reklama

Być może wkrótce Mars stanie się nie tylko celem z marzeń wielu ambitnych umysłów, a prawdziwym przystankiem w podróży człowieka w przestrzeń kosmiczną. Chyba wszyscy, którzy kibicują gatunkowi ludzkiemu w tych dążeniach, bardzo by sobie tego życzyli.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Reklama