7

Mozilla uruchamia własny sklep z aplikacjami, który jest bardziej w moim stylu niż Chrome Web Store

Czasem ciężko oprzeć się wrażeniu, że przeglądarka Firefox mocno wzoruje się na rozwiązaniach wprowadzonych wcześniej przez Chrome czy Operę. Jako jeden z przykładów można wymienić częstsze  wydawanie nowszych wersji. Teraz przyszedł czas na sklep z aplikacjami. W sumie nie ma nic złego w przyjmowaniu dobrych i sprawdzonych rozwiązań, zwłaszcza jeśli można coś zrobić lepiej, lub po prostu trochę inaczej. To co chce zaproponować Mozilla w ramach swojego […]

Czasem ciężko oprzeć się wrażeniu, że przeglądarka Firefox mocno wzoruje się na rozwiązaniach wprowadzonych wcześniej przez Chrome czy Operę. Jako jeden z przykładów można wymienić częstsze  wydawanie nowszych wersji. Teraz przyszedł czas na sklep z aplikacjami. W sumie nie ma nic złego w przyjmowaniu dobrych i sprawdzonych rozwiązań, zwłaszcza jeśli można coś zrobić lepiej, lub po prostu trochę inaczej. To co chce zaproponować Mozilla w ramach swojego sklepu jest zdecydowanie bliższa mojego pojmowania jak należy to rozwiązać, chociaż o sukcesie i tak zadecyduje ilość i jakość dostępnych aplikacji.

Pierwszą wersję Mozilla Marketplace można już zobaczyć tutaj, jeśli jednak chcemy wypróbować aplikacje w działaniu musimy sięgnąć po Firefoksa w najnowszej wersji Nightly czyli 16. Przestrzegam, że jest to bardzo wczesna wersja przeglądarki i ma pełne prawo sprawiać problemy. Sam sklep też jeszcze ma swoje niedociągnięcia, chociażby polskie czcionki całkowicie odróżniają się od reszty. Serwis Liliputing podał informację, że w sklepie znajduje się obecnie niecałe 200 aplikacji, w śród nich znane pozycje jak Evernote czy Jolicloud. Ponoć działają bez większych problemów.

Wielokrotnie pisałem o tym, że nie podoba mi się wciskanie wszystkich aplikacji do przeglądarki, które wcześniej doskonale radziły sobie jako osobne programy instalowane na komputerze. Rozumiem koncepcję systemu – przeglądarki, ale to rozwiązanie zdecydowanie nie dla każdego, popularność czy raczej jej brak w przypadku Chromebooków doskonale to obrazuje. Synchronizowanie rozszerzeń może i jest wygodne, ale ustawienia, dokumenty czy save’y można synchronizować na wiele innych sposobów, od dedykowanych platform typu Steam poczynając, na rozwiązaniach dedykowanych synchronizacji kończąc, typu Dropbox. Jednym słowem, dla mnie każde inne rozwiązanie jest lepsze bo nie obciąża i nie zamula przeglądarki. Nie zwiększa szansy na dodatkowe konflikty i awarie. Naprawdę nic nie liczy się dla mnie tak jak szybkość i stabilność przeglądania stron WWW.

Pod tym względem Mozilla zaproponowała lepsze rozwiązanie od Google Chrome. Aplikacje instalowane za pomocą Mozilla Marketplace pojawiają się w systemie tak, jak każde inne desktopowe aplikacje, są skróty na pulpicie i w menu Start. Co więcej, możemy je również znaleźć w Panelu sterowania w sekcji „Programy” i z tego miejsca je odinstalować. Po uruchomieniu aplikacji, pojawia się ona oczywiście w oknie przeglądarki, ale nie jest to to samo okno, co po uruchomieniu Firefoksa. Pozbawione jest paska adresu, przycisków dalej i wstecz. Wygląda to jak zwykła, desktopowa aplikacja.

Pytanie ile osób podziela moje poglądy i doceni takie podejście do sprawy? Dodatkowo nie można zapominać, że zawsze w przypadku sklepu decyduje asortyment, czyli dostępne aplikacje, ich jakość, różnorodność, wybór. Czas pokaże czy Mozilla Marketplace będzie godną konkurencją Chrome Web Store. Dla wszystkich byłoby lepiej gdyby tak się stało. Konkurencja zawsze motywuje do podnoszenia jakości. Czy sam sklep wystarczy, aby odwrócić tendencję spadkową Firefoksa, która została zapoczątkowana w okolicach listopada 2010 roku? Obawiam się, że niestety nie.

Życzę Mozilli jak najlepiej. Przeglądarka internetowa za którą nie stoi interes konkretnej firmy jest bardzo potrzebna nam wszystkim i w naszym interesie jest, aby jej pozycja była odpowiednio mocna. Niestety odnoszę wrażenie, że od czasu zmniejszenia zapotrzebowania na pamięć RAM, nie dokonano żadnych znaczących dla użytkownika postępów, które dawałby przewagę nad konkurencją. Tak jakby zabrakło pomysłów i konkretnego planu. Co więcej, wiele z irytujących problemów od kilku wersji nie zostało rozwiązanych. Mam nadzieję, że to mylne wrażenie i przeglądarka Mozilli niedługo odbije w górę.

Trzy ostatnie grafiki pochodzą z serwisu Liliputing.