28

mBank twierdzi, że ludzie są niesamowici, bo zachowują się totalnie bezmyślnie w sieci

mBank uruchomił właśnie kolejną odsłonę swojej kampanii społecznej na temat cyberbezpieczeństwa w sieci. Po akcji „Nie robisz tego w realu? Nie rób tego w sieci!” oraz „Uważni w sieci” czas na kampanię pod tytułem „Ludzie są niesamowici”.

Podobnie, jak w przypadku poprzednich edycji swoich kampanii, celem obecnej jest uświadomienie użytkowników internetu, że podczas korzystania z sieci, wymagana jest podobna czujność przed zagrożeniami, jak w życiu codziennym, poza internetem.

Aneta Kubik, brand manager mBanku:

W naszych filmach ludzie bawią się z niedźwiedziem, nurkują w przeręblu, wspinają się i spacerują po linie bez asekuracji. Wreszcie pędzą po torze z zawrotną prędkością. Nam te zachowania kojarzą się z innymi, równie niesamowitymi. Klikaniem w niesprawdzone linki i wiadomości. Płaceniem faktur i rachunków bez sprawdzenia numeru konta. Korzystaniem z internetowych „okazji” w nieistniejących sklepach czy wreszcie publikowaniem wrażliwych informacji w sieci.

I tak, oglądając filmy, w których niektóre osoby popisują się odwagą i brawurą, na przykład przy bliskich kontaktach z dzikimi i niebezpiecznymi zwierzętami, wspinając się po stromych skałach, spacerując na linie na wysokości bez asekuracji, skacząc zimą do przerębli czy biorąc udział w wyścigach samochodowych z ekstremalną prędkością w większości przypadków wiemy, że sami byśmy się na taki krok nie zdecydowali, przynajmniej bez odpowiedniego przygotowania.

Tymczasem bez wahania i dokładnego sprawdzenia dokonujemy zakupów na podstawie fałszywych wiadomości (atak na BLIKA, wrócę na koniec do tego), klikamy w niebezpieczne linki, kupujemy w sklepach internetowych z atrakcyjnymi cenami bez sprawdzenia czy sklep istnieje, płacimy za faktury z e-maila bez sprawdzenia numeru konta czy wrzucamy do sieci zdjęcia dokumentów, które później wykorzystywane są przez oszustów do zaciągania kredytów w naszym imieniu.

Takie postępowanie często prowadzi do wielu tragedii życiowych, związanych ze stratą znacznych środków pieniężnych, często bez szans na ich odzyskanie.

Czy takie kampanie są potrzebne? Jak najbardziej tak. Trafiłem na nią dzisiaj, podobnie jak na kolejny komunikat Policji, w którym informuje o dwóch ostatnich przypadkach ataku na BLIKa. Przestępcom udało się przekonać dwie osoby na Messengerze do przekazania kodu BLIK, dzięki któremu wypłacili sobie z ich konta po 1000 zł.

Scenariusz ataku był taki sam:

Wyjaśnił, że komunikatorem internetowym otrzymał wiadomość od swojej ciotki z prośbą o pożyczkę za pośrednictwem kodu Blik do transakcji internetowej.

Oszust podszywając się pod jej koleżankę za pośrednictwem aplikacji komunikacyjnej poprosiła o pożyczkę. Pokrzywdzona przekazała znajomej kod Blik. Transakcja została zrealizowana, a po wszystkim okazało się, że to oszustwo.

Oba zdarzenia miały miejsce w Zamościu i kradzieży dokonano na tę samą kwotę tysiąca złotych, więc być może atakującym była jedna i ta sama osoba. Mnie zastanawia, jak to możliwe, że po tylu akcjach i kampaniach czy informacjach o rzeczywistych kradzieżach w dokładnie ten sam sposób, możliwe są jeszcze takie ataki, że są nadal osoby, które się na nie nabierają.

Mogę jeszcze zrozumieć chwilę roztargnienia, rzeczywistej i szybkiej chęci pomocy osobie bliskiej, ale przecież samo wyłudzenie kodu BLIK, to jeszcze nie kradzież. Wymagane jest jeszcze zatwierdzenie transakcji w aplikacji bankowej, a tam mamy uwidocznioną dokładną kwotę, która zwykle znacznie przewyższa tę, o którą proszą nas przestępcy podszywający się pod znajomych czy rodzinę. To powinno zatrzymać w normalnych warunkach taką transakcję i wzbudzić czujność oraz konieczność sprawdzenia dokładnego zaistniałej sytuacji, choćby przez zwykłe wykonanie telefonu do tej osoby.

Często tak się nie dzieje i z rozpędu nie sprawdzamy w co klikamy i co potwierdzamy. Mam nadzieję, że ta czy inne podobne kampanie zminimalizują w końcu ten proceder, otwierając oczy co bardziej nieświadomym użytkownikom internetu.

Źródło: mBank.