54

Mark Zuckerberg wiedział o spadku cen akcji Facebooka? W dniu debiutu sprzedał część swoich udziałów

Giełdowy debiut Facebooka był jednym z głośniejszych wydarzeń ostatnich tygodni. Tuż po rozpoczęciu sprzedaży udziałów serwisu społecznościowego wybuchła burza związana z nagłym spadkiem akcji. W tej chwili sprawa nabiera rumieńców, wyszło bowiem na jaw, że posiadający blisko 1/4 udziałów Facebooka Mark Zuckerberg pozbył się ich części w dniu giełdowego debiutu. Czyżby wiedział o tym, że […]

Giełdowy debiut Facebooka był jednym z głośniejszych wydarzeń ostatnich tygodni. Tuż po rozpoczęciu sprzedaży udziałów serwisu społecznościowego wybuchła burza związana z nagłym spadkiem akcji. W tej chwili sprawa nabiera rumieńców, wyszło bowiem na jaw, że posiadający blisko 1/4 udziałów Facebooka Mark Zuckerberg pozbył się ich części w dniu giełdowego debiutu. Czyżby wiedział o tym, że ceny akcji szybko spadną? Sprawę być może zbada specjalna komisja.

Jak w ciągu jednego dnia zaoszczędzić 111 milionów dolarów? Wystarczy sprzedać część akcji Facebooka przed piętnasto procentowym spadkiem cen akcji. Tak też uczynił sam założyciel serwisu – Mark Zuckerberg. Już w dniu giełdowego debiutu pozbył się on części swoich udziałów. Wykorzystał fakt, że w pierwszych chwilach od szumnego rozpoczęcia sprzedaży cena akcji była bardzo wysoka – wynosiła wówczas 38 dolarów za akcję. Na koniec dnia, podczas zamykania działania giełdy, cena akcji wynosiła już jedynie 32 dolary. Wczesna sprzedaż przyniosła Zuckerbergowi ponad 100 milionów oszczędności.

Czy założyciel Facebooka wiedział, że ceny akcji będą najbardziej atrakcyjne zaraz po debiucie, a następnie szybko poszybują w dół? Sprawa nie jest jasna, dlatego istnieje spora szansa na zbadanie tej sprawy przez specjalną komisję bankową. Inwestorzy, którzy rzucili się na zakupy akcji Facebooka w pierwszym dniu mają teraz żal o utracone miliony.

Ciekawi jesteśmy Waszej oceny tej sytuacji. Z jednej strony nie można mieć za złe tego, że Mark Zuckerberg umiejętnie wykorzystał moment debiutu swojej firmy na giełdzie i zarobił na tym setki milionów dolarów. Gdyby jednak okazało się, że posiadał on wiedzę przydatną innym inwestorom i nie podzielił się nią przed rozpoczęciem sprzedaży akcji, sprawa jest kontrowersyjna. Czy zdrowym jest, że firma opierająca całą swoją działalność na internecie jest wyceniania na więcej niż takie koncerny jak Volkswagen czy McDonald’s? Komentarze pozostają do Waszej dyspozycji.

Źródło grafiki: 1.