40

Lekcja dla startupów: Nie każ pracować dziennikarzom!

Grzesiek pojechał po dziennikarzach za lenistwo, choć może oblekł to w nieco lżejsze słowa. Nie dziwię się mu, że się wściekł, bo sytuacja w której dziennikarz wymaga od swojego źródła informacji – do którego sam się zwraca – odwalenia całej brudnej roboty znamionuje brak szacunku. Jednak każdy startup, który chce chwycić trakcję w mediach zamiast […]

Grzesiek pojechał po dziennikarzach za lenistwo, choć może oblekł to w nieco lżejsze słowa. Nie dziwię się mu, że się wściekł, bo sytuacja w której dziennikarz wymaga od swojego źródła informacji – do którego sam się zwraca – odwalenia całej brudnej roboty znamionuje brak szacunku. Jednak każdy startup, który chce chwycić trakcję w mediach zamiast na to narzekać powinien się przystosować i… wykorzystać to jak najlepiej. Bo na pewno tego nie zmieni – przed zdobyciem 750 milionów użytkowników. ;) 

Dlaczego dziennikarze są leniwi?

  • Bo musza być efektywni w stosunku do kosztów. Poza nielicznymi gwiazdami i rzadkimi dziennikarzami śledczymi, których praca jest bardzo kosztowna, a nie zawsze przekłada się na zyski dla reprezentowanego medium ( jak myślicie, ile kosztują 3 miesiące dziennikarskiego śledztwa? ) muszą generować niusy, dużo niusów. Większość dziennikarzy haruje jak robotnik budowlany – wbrew rozpowszechnionemu mitowi, ta praca nie składa się potajemnych spotkań w luksusowych restauracjach. Jeśli mają być efektywni, muszą efektywnie wykorzystywać swój czas.
  • Bo większość dziennikarzy, to tak naprawdę redaktorzy, wyszukujący i przerabiający informacje z zewnątrz i mający określone normy, które ograniczają dostępny czas na research nad każdym materiałem.
  • Bo źródła informacji nie szanują ich czasu i wysyłają tony śmieciowego PR – niedopasowanego do profilu medium i profilu dziennikarza. Co gorsza, nawet interesujące informacje są często przesyłane w kompletnie nieczytelnej formie i nie zawierają kluczowych informacji. Oznacza to, że regularnie nawet ciekawe niusy giną w szumie lub są olewane, bo wymagałyby ekonomicznie nieuzasadnionej ilości pracy.
  • Bo nawet dobry dziennikarz może mieć tylko jedną specjalizację – filozofię, politykę albo fizykę itd., a po ukończeniu dziennikarstwa, często żadnej. Jeśli musi odcyfrowywać coś z zupełnie obcej mu dziedziny przez parę godzin, najczęściej poszuka innego tematu, albo napisze bzdurę.

Jak to wykorzystać?

  • Szanuj czas dziennikarzy – jeśli w nagłówku maila i jego pierwszym akapicie, albo pierwszych trzech zdaniach rozmowy nie podasz ciekawego niusa to jesteś spalony. Fajnie, że na Twoim serwisie poprawiono kilka błędów i dodano nowe graficzki, ale to nie jest nius. Jeśli będziesz wysyłał takie informacje, szybko wylądujesz pod filtrem antyspamowym, albo będziesz ignorowany. Jeśli w trzech zdaniach – krótkich – nie potrafisz przekazać co twój serwis robi i dlaczego jest fajny, to jesteś spalony. Dziennikarze są podobni do inwestorów, wielu ludzi czegoś od nich chce, ale jeśli nie potrafią swojej koncepcji przekazać w kilku słowach to marnują tylko ich czas.
  • Ustal co chcesz przekazać – w dobrym PR dla startupu musi być nius, a niusem dla mainstreamowych mediów nie jest „HackFwd zainwestowało w Filmaster.pl”, niusem jest „Polski serwis doceniony za granicą. Dostał niemal 300 tys. dolarów!”. Narzekajcie, że to tabloid, ale przeciętny internauta nie wie co to Filmaster i HackFwd. Co gorsza, mało go to obchodzi. Jeśli dopiero startujesz, przekaż czyj i jaki problem rozwiązujesz oraz dlaczego robisz to lepiej niż konkurencja.
  • Wiedz do kogo piszesz – nas na Antyweb interesuje twój model biznesowy oraz to, jak spadające na łeb jabłko podsunęło ci ideę na startup. Ale serwis technologie.gazeta.pl będzie bardziej zainteresowany tym, co przeciętny polski internauta może z twojego serwisu wyciągnąć i czy da się tą ideę zamknąć w chwytliwym nagłówku. My nie patyczkujemy się z tłumaczeniem każdemu czytelnikowi czym jest „chmura”, czy WebGL, ponieważ większość naszych czytelników jest „techniczna”. Technologie muszą uczynić te pojęcia zrozumiałymi dla przeciętnego internauty. Bierz to pod uwagę przygotowując PR. To co jest niusem dla nas na Antyweb, niekoniecznie jest niusem dla mainstreamu. To co napisałeś do nas, niekoniecznie nadaje się do wysłania mainstreamowym mediom.
  • Dowiedz się do kogo powinieneś napisać – ostatnio zadzwonił do mnie znajomy z zapytaniem, gdzie powinien się zwrócić, jeśli chce zapewnić swojemu serwisowi ekspozycję w mediach. Podsunąłem mu kilka propozycji – głównie z mediów technologicznych. Resztę musi znaleźć sam, bo jego i twoi użytkownicy, to nie są geeki z Antywebu. Dobrze im pokazać swój serwis i zebrać feedback, ale jeśli zakładasz startup związany np. z podróżami, to interesują cię głównie blogi turystyczne, podróżnicze, serwisy internetowe poruszające ta tematykę, niektóre działy dużych portali.
  • Buduj relacje z dziennikarzami – zadbaj o to, aby agencja PR, albo wewnętrzny PRowiec komunikował się z dziennikarzami w obie strony, a nie tylko wysyłał informacje w próżnię. Jeśli dziennikarz potrzebuje tłumaczenia, dodatkowych informacji, wywiadu z prezesem, dostępu do bety czy dodatkowych wyjaśnień to zadbaj, aby to dostał. Jeśli będziesz im pomagał, będą przychylniejszym okiem patrzyć na przyszłe press relase i zgłaszane zastrzeżenia, a przyszła współpraca będzie znacznie łatwiejsza. Rola PRowca to ułatwianie życia dziennikarzom – dobrego PRowca dziennikarze po prostu lubią, bo poświęca swój czas, aby oni mieli go więcej.
  • Daj się znaleźć i opisać – nie ma absolutnie nic gorszego, niż serwis który nie udostępnia o sobie żadnych informacji. Przygotuj dział „dla mediów” – umieść tam screenshoty, wideo, informacje kim jesteście, co robicie i co już zrobiliście. Stwórz bloga, bo nie ma nic bardziej wkurzającego, niż serwis którego losy chcesz śledzić, a nie możesz z powodu braku kanału rss. Każdy nius potrzebuje backgroundu, tła – jak kto woli. Nawet jeśli to twój trzeci startup, to jeśli nie nazywasz się Agnieszczak czy Brański to przeciętny dziennikarz nie ma pojęcia kim jesteś.