1

La Jamais Contente – demon prędkości z XIX wieku

Człowiek bardzo lubi bić rekordy prędkości – banalne stwierdzenie, pewnie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli nie zdaje, to odsyłam do Kalendarium, w którym pojawiły się już najszybszy samolot oraz najszybszy pojazd. Był też najszybszy człowiek. Bo chyba można w tych kategoriach rozpatrywać wyczyn Felixa Baumgartnera. Wybierzmy się jednak na wycieczkę w głębszą przeszłość: […]

Człowiek bardzo lubi bić rekordy prędkości – banalne stwierdzenie, pewnie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli nie zdaje, to odsyłam do Kalendarium, w którym pojawiły się już najszybszy samolot oraz najszybszy pojazd. Był też najszybszy człowiek. Bo chyba można w tych kategoriach rozpatrywać wyczyn Felixa Baumgartnera. Wybierzmy się jednak na wycieczkę w głębszą przeszłość: kto i kiedy pokonał barierę 100 km/h jadąc samochodem? Chociaż słowo samochód może nie być w tym przypadku właściwe…

Dawno nic się nie działo w naszej Antypedii, czas to nadrobić. Jednym z wątków, który zdecydowanie warto poruszyć jest podkręcanie rekordów prędkości. Tym razem pierwszy pojazd przekraczający granicę 100 km/h. Taka prędkość nawet dzisiaj wielu osobom wydaje się duża, pod koniec XIX wieku musiała być czymś oszałamiającym dla społeczeństwa. Zwłaszcza, gdy siedziało się w maszynie przypominającej pocisk, torpedę na czterech kołach. Potrzebny był człowiek z wizją, by coś takiego stworzyć i śmiałek, który zgodziłby się bić rekordy prędkości. Na szczęście takich ludzi nie brakowało – przykładem Camille Jenatzy.

Jenatzy był Belgiem, synem przemysłowca, który zainteresował się kauczukiem i postanowił zabrać się za tworzenie produktów z gumy, w tym gumowych opon – wkrótce miały się one okazać niezwykle dochodowym biznesem. Camille, z wykształcenia inżynier, musiał być gwiazdą w swoich czasach: bił rekordy prędkości i podsycał zainteresowanie rodzącą się motoryzacją, zapewne stanowił świetne koło zamachowe dla biznesu ojca. Nazywano go ponoć Czerwonym Diabłem ze względu na rudą brodę (pasja i zamiłowanie do szybkości zapewne też swoje robiły). Pod koniec XIX wieku blisko trzydziestoletni Jenatzy rozpoczął rywalizację ze swoim rówieśnikiem, francuskim arystokratą, Gastonem de Chasseloup-Laubat. Miała ona doprowadzić do przekroczenia po raz pierwszy przywołanej już bariery 100 km/h.

Gaston de Chasseloup-Laubat ustanowił pierwszy odnotowany samochodowy rekord prędkości – pod koniec 1898 roku pojazdem Jeantaud udało mu się pomknąć z prędkością ponad 63 km/h. Rozpoczął się pojedynek z Jenatzym, kierowcy podnosili poprzeczkę i na przestrzeni kilku miesięcy poprawili wspomniany przed momentem wynik o prawie 30 km. Przekroczono barierę 90 km/h, ale ta najważniejsza nadal nie została pokonana. Zmieniło się to pod koniec kwietnia 1899 roku, a wszystko za sprawą pojazdu La Jamais Contente, który osiągnął prędkość ponad 105 km/h. Na pobicie tego rezultatu trzeba było czekać aż trzy lata. Nie dokonali tego jednak wspomniani kierowcy. Kończąc ich wątek warto dodać, że obaj odeszli z tego świata w kwiecie wieku: Gaston de Chasseloup-Laubat miał w chwili śmierci 36 lat, a Camille Jenatzy 45. Ten drugi zapowiedział ponoć, że umrze w samochodzie i tak tez się stało. Tyle, że nie rozbił się na drzewie lub w zderzeniu z pociągiem (kiedyś niewiele brakowało, by to zrobił) – został przez przypadek postrzelony podczas polowania i wykrwawił się w samochodzie, gdy wieziono go do szpitala.

Czas na kilka słów na temat pojazdu, którego nazwę można tłumaczyć jako „wiecznie niezadowolona” (spotkałem się z informacją, że miało to być nawiązanie do żony kierowcy). Opływowy kształt nadwozia mógłby zapewne dać lepsze wyniki, niż 105 km/h, ale po pierwsze, kadłub był zawieszony dość wysoko, a po drugie aerodynamikę zaburzało wystające ciało kierowcy. Całość sporo przez to traciła, ale i tak wystarczyło, by pojazd mógł zapaść w pamięć fanom motoryzacji. Gdyby ktoś chciał zobaczyć maszynę, powinien wybrać się do francuskiej miejscowości Compiègne. La Jamais Contente stanowi jeden z eksponatów tamtejszego muzeum motoryzacji.

Pojazd waży 1450 kg, a jego wymiary wynoszą 3,8×1,56×1,4 m (kolejno: długość, szerokość, wysokość). Kadłub wykonany ze stopu aluminiowego napędzany był przez elektryczny silnik. Tak, dobrze widzicie – barierę 100 km/h pokonał po raz pierwszy samochód elektryczny. W tekście poświęconym postaci Ferdynanda Porsche wspominałem, że niemiecki konstruktor eksperymentował z takim napędem i losy branży motoryzacyjnej mogły się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby większą uwagę poświecono wówczas energii elektrycznej. La Jamais Contente stanowi na to kolejny dowód.

Zdjęcie duetu rekordzistów (pojazd + kierowca) znajdziecie pod tym adresem.