Moje przemyślenia

Kontynuacja „Painkillera” i sukces kolejnego "indyka" - GameInformator#12

KK
Karol Kopańko
3

Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że „na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”, jednak ja do tego gron dodałbym jeszcze rokroczną premierę nowej odsłony z serii „FIFA”. I (o niespodzianko!) tak też stało się i w tym roku – „czternastka” nie przyniesie nam rewolucyjnych doznań, a raczej dro...

Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że „na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”, jednak ja do tego gron dodałbym jeszcze rokroczną premierę nowej odsłony z serii „FIFA”. I (o niespodzianko!) tak też stało się i w tym roku – „czternastka” nie przyniesie nam rewolucyjnych doznań, a raczej drobne usprawnienia. W końcu nie zmienia się zwycięskiego składu. A oto co jeszcze wydarzyło się w minionym tygodniu: Kontynuacja „Painkillera”, wiedźmińskie puzzle, „Dragon Age III: Inquisition” a konkurencja, sukces niezależnego „Fez”.

Kontynuacja „Painkillera”

Zaczynamy od newsa o możliwej pełnoprawnej kontynuacji pierwszego polskiego hitu eksportowego, który wprowadził dość duże zamieszanie na światowych rynkach w 2004 roku. Mowa oczywiście od nieskomplikowanej strzelance od People Can Fly, która wyszła spod dłuta Adriana Chmielarza. Sama gra doczekała się kilku spin-offów o raczej miernej jakości, a także zeszłorocznego „odświeżenia” pod postacią „Painkiller Hell & Damnation”.


http://www.youtube.com/watch?v=R7lF3YcWmDg

Jak udało się dowiedzieć podczas krakowskiej konferencji Digital Dragons serwisowi Gry-OnLine studio Farm 51 planuje wypuszczenie prawdziwego następcy „Painkillera”. W  rozmowie z portalem, Wojciech Pazdur, dyrektor promocji studia powiedział:

Nie ma jeszcze wyrytych w kamieniu żadnych planów czy może być następny Painkiller. Natomiast my w tej chwili co najmniej kilka rzeczy już sobie zaprototypowaliśmy. Nie do końca wiadomo jakie platformy będą dominować, czyli nie do końca wiadomo jak następną grę ukształtować jako produkt sprzedażowy. Bo to jak zrobić następnego Painkillera to my wiemy. Akurat mamy mnóstwo fajnych pomysłów co pasuje do tej konwencji i o co można by wzbogacić to, co już było zrobione do tej pory.

Projekt miałby powstawać na silniku Unreal Engine 4 i zostać przygotowany na konsole nowej generacji. Powodzenie pomysłu zależy jednak w głównej mierze od tego jak na rynku poradzi sobie konsolowa wersja „Hell & Damnation”, która zadebiutuje w maju. Wypada nam więc tylko trzymać za nią kciuki, gdyż ludzie z Farm 51 już nieraz pokazali, że znają się na robieniu dobrych shooterów – rekrutowali się bowiem z ekipy odpowiedzialnej za oryginalny „Środek przeciwbólowy”.

Wiedźmińskie puzzle

Wszyscy jak jeden mąż z niecierpliwością czekamy na premierę „Wiedźmina: Dzikiego Gonu” i bez opamiętania rzucamy się jakiekolwiek nowe informacje o kontynuacji przygód Geralta (jak np. ten WYWIAD). Tak więc CD Projekt, znając upodobania fanów i ich miłość do marki, postanowił wypuścić na rynek pewną linię gadżetów związanych ze światem wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego.

Nie jest to może coś czego wszyscy się spodziewali, ale nawet puzzle mogą niekiedy stanowić miłą odskocznię od siekania potworów, zwłaszcza jeśli będą te potwory przedstawiały - dwie z czterech wersji  ukażą nam wariacje grafików na temat Dzikiego Gonu (tematu przewodniego trzeciej części) i Druga (bossa z drugiego aktu drugiej części „Wiedźmina”, będącego kombinacją szczątek żołnierzy, machin wojennych i pancerzy).

Zaszczytnego grona dopełnią jeszcze oczywiście Geralt, a także Triss Merigold, która w przeszłości doczekała się między innymi własnej sesji w Playboy’u. Puzze będzie można znaleźć w sklepach specjalizujących się w sprzedaży gier karcianych i planszowych już 26 kwietnia, jednak można już składać zamówienia przedpremierowe, których pierwsza partia zostanie dodatkowo wzbogacona o gadżety związane z wiedźmińskim szlakiem, a także kody na przedmioty możliwe do wykorzystania w nadchodzącej grze.

A same puzzle po ułożeniu z 1500 elementów będą przedstawiały jeden z obrazków, które widzicie powyżej, w formacie 85 na 85 centymetrów. Zestaw, na który składał się będzie jeszcze plakat zostanie zapakowany w specjalne pudełko i stanie się własnością każdego, kto będzie gotów za niego zapłacić 59,99 zł.

„Dragon Age III: Inquisition” a konkurencja

BioWare to weterani gatunku RPG. Od lat tworzą produkcje, na które praktycznie można stawiać w ciemno, że znajdą się w czołówkach wszelkiej maści rankingów sprzedażowych i ocenowych. Jednak od ujawnienia prac nad „Inquisition” fani studia nie dostali jeszcze żadnych konkretnych informacji o nadchodzącej produkcji. Zrodziło to pewne zaniepokojenie, które rozwiać postanowił Blair Brow, przedstawiciel BioWare.

Z jego wypowiedzi na oficjalnym forum produkcji można wnioskować, że produkt jest jeszcze na dość wczesnym etapie produkcji, a informacje o nim są na razie objęte tajemnicą, gdyż „czekają na idealny moment, aby zadziwić wszystkich”. Jest to oczywiście wypowiedź czysto marketingowa, tak jak zapewnienia o spełnianiu przez produkcję „wysokich standardów studia”.


http://www.youtube.com/watch?v=KjStXhzIfPw

Z całej wypowiedzi wyróżnia się jednak ta część dotycząca konkurencji nowego „Dragon Age’a” w postaci „Wiedźmina: Dzikiego Gonu” i „Dark Souls II”. Brow zapytany o swoje obawy w stosunku to tego czy ich gra poradzi sobie na rynku w starciu z takimi tytułami, zdenerwował się (o czym może świadczyć niezbyt czytelna składnia) i odpisał, że produkcja będzie „na tyle mocna, że obroni się sama” i ma dość ukazywania „Dragon Age’a” jako gry podobnej do innych.

Oczywiście takie postępowanie jest w pełni zrozumiałe, gdyż każdy z twórców gry jest na swój sposób artystą, który nie lubi przecież gry jego pracę uznaje się za wzorowanie się utartych już motywach. Nie można też było, oczywiście się spodziewać, że Brow odpisze, że boi się konkurencji, gdyż można by to było potraktować jako marketingowy strzał w stopę.

A co na razie wiadomo o grze? Na pewno przeniesiemy się w niej do krainy Ferelden, rozdartej konfliktem między Templariuszami, a Magami. „Trójka” ma powrócić do korzeni serii i niejako odciąć się od innowacji wprowadzonych w drugiej odsłonie, czego przykładem będzie m.in. obecność rozległych lokacji. W czasie gry spotkamy także starych znajomych m.in. czarodziejkę Morrigan.

Sukces niezależnego „Fez”

Jedna z najbardziej odkrywczych, innowacyjnych i ciekawych gier zeszłego roku, czyli „Fez” sprzedała się w liczbie 200 tysięcy sztuk. Nie jest to co prawda imponująca liczba, musimy jednak wziąć w tym miejscu poprawkę, iż gra jest debiutanckim, a przede wszystkim niezależnym od żadnego wielkiego dystrybutora, projektem studia Polytron, który wyszedł tylko na Xboxa 360.


http://www.youtube.com/watch?v=tfpKTclOnfI

„Fez” trafił do cyfrowej dystrybucji na Xbox Live Arcade 13 kwietnia 2012 roku, a zespół developerski niedługo po tej dacie przystąpił do przygotowywania konwersji tytułu PC, którą wszyscy będziemy mogli przetestować już 1 maja. A sama gra stanowi niespotykaną do tej pory wariację na tematy platformowe. Dzięki możliwości obracania kamery, Gomez, bohater gry może eksplorować przygotowane plansze na nieprezentowany do tej pory w gatunku sposób. W czasie rozgrywki należy się wykazać więc dość dużą dozą kreatywności i umiejętnością przestrzennego postrzegania świata.

Wyróżnić także niewątpliwie należy oprawę graficzną, przywodzącą na myśl produkcje z 8-bitowych konsol, która zresztą zdobyła także wiele wyróżnień i nagród. A w zeszłym roku została uznana przez jury festiwalu Independent Games Festival na najlepszą grę targów.

Foto 1, 2

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu