7

Już nie zdradzę Wam sekretu

Secret – kojarzycie takie cudo? Tym razem nie chodzi mi o Victoria’s Secret. Mowa o sieci społecznościowej, w której podstawą funkcjonowania była anonimowość. Aplikacja pojawiła się na rynku kilka kwartałów temu, szybko zrobiło się o niej głośno, pojawili się użytkownicy oraz inwestorzy. Jedni gratulowali sukcesu, inni życzyli klęski uznając ten projekt za informacyjny ściek. Działo […]

Secret – kojarzycie takie cudo? Tym razem nie chodzi mi o Victoria’s Secret. Mowa o sieci społecznościowej, w której podstawą funkcjonowania była anonimowość. Aplikacja pojawiła się na rynku kilka kwartałów temu, szybko zrobiło się o niej głośno, pojawili się użytkownicy oraz inwestorzy. Jedni gratulowali sukcesu, inni życzyli klęski uznając ten projekt za informacyjny ściek. Działo się. Ale już nie będzie – współzałożyciel i CEO Secretu, David Byttow, poinformował, że zwija interes.

Jeżeli nie macie pojęcia, czym jest/był Secret, to odsyłam do tekstu, w którym informowaliśmy o powstaniu aplikacji. Pojawia się w nim np. taki fragment:

Idea działania aplikacji mobilnej Secret jest bardzo prosta – umożliwić w pełni anonimowe dzielenie się zdjęciami i postami. Tym samym, gdy umieścimy wpis w Secret nie będzie przy nim figurował żaden nick, czy też imię i nazwisko. Nie jest ważne, kto udostępnia dany wpis. Istotne jest to, co ktoś ma do pokazania, czy przekazania.

Pomysł może i ciekawy, miał zachęcić ludzi do dzielenia się informacjami, pod którymi (z różnych powodów) nie chcieliby się podpisać, anonimowość miała nakręcać dyskusje na ważne tematy, ale jednocześnie motywować do dzielenia się śmiesznymi czy smutnymi rzeczami. W idealnym świecie powstałoby z tego idealne narzędzie do spowiedzi, szukania przecieków z różnych biznesów, publikowania informacji o aferach itd. W idealnym świecie… Problem polega na tym, że my w takim nie żyjemy i Secret szybko zaczął się przekształcać w nieprzyjemne miejsce.

Nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich grup znajomych, że każdy post był problematyczny i z serwisu wiało nieustannie nienawiścią. Nie da się jednak ukryć, iż takie bolączki zaczęły go prześladować i było to nieuniknione. Pojawiały się głosy przekonujące, że Secret to bagno, w którym niszczy się ludzi, w którym rozwija się rasizm, homofobia, a z osoby grubej/niskiej/upośledzonej można drwić bez ograniczeń. Bo przecież robi się to anonimowo. Rzeczywistość, rozwój serwisu we wspomnianym kierunku zaczęły poważnie rozmijać się z wizją twórców Secret, wiec podjęto decyzję o jego zamknięciu.

Secret-app-image

Muszę przyznać, że jestem zaskoczony tym rozwiązaniem: aplikacja ma kilkanaście milionów użytkowników, pozyskano kilkadziesiąt milionów dolarów od inwestorów, wydawać by się mogło, że oglądamy kolejny sukces startupu w social media i nagle taka informacja. Okazuje się, że są jeszcze ludzie, którym nie zależy tylko na kasie i zwiększaniu zasięgów. Nie wiem, jakie są kulisy uśmiercenia Secret, ale jeśli wierzyć CEO, to kierowano się właśnie szeroko pojętą przyzwoitością, uznano własne narzędzie za chrome, przyznano, że zawiodło ich oczekiwania. Chociaż nie zawiodło oczekiwań rynku.

Byttow ma podobno opisać te kilkanaście miesięcy, streścić, jakie popełniono błędy, przygotować swoiste kompendium wiedzy dla osób, które chciałyby wejść w ten biznes. Pieniądze pozyskane od inwestor planuje zwrócić, pomoże swoim pracownikom znaleźć pracę, jeśli któryś będzie miał z tym problem. Złoty człowiek. Może kilka kwartałów temu faktycznie myślał, że wszyscy są tacy jak on i stworzą złoty serwis pełen sympatycznych ludzi. Społeczność uświadomiła mu, w Secrecie rzecz jasna, że się myli