30

Jak ulepszyć Messengera? Niech Facebook „okradnie” Telegrama i będzie cudownie

Nieistotne jak świetnego komunikatora by ktokolwiek nie zbudował, pierwszym i najważniejszym czynnikiem decydującym o wyborze platformy będzie jej popularność. Dlatego trudno rywalizować z WhatsAppem, Line, WeChatem czy Messengerem. Nie namówię wszystkich znajomych do przesiadki na Telegrama, więc możliwy jest tylko jeden scenariusz: niech Facebook podkradnie jego najlepsze pomysły. W końcu historia ze Snapchatem nauczyła nas, że są w tym naprawdę dobrzy.

Wystarczy spojrzeć na Instagrama, który przejął część opcji Snapchata i dla wielu osób zredukował liczbę posiadanych na telefonie aplikacji. Podobnie mogłoby być z Messengerem, który co prawda dojrzewa ostatnio szybciej niż kiedyś, ale nadal niektóre zmiany i nowości wdrażane są zbyt wolno. Inne natomiast prawdopodobnie w ogóle się nie pojawią, bo – mogę tylko domniemywać, ale takie jest moje zdanie – nazbyt skomplikowałyby UI i UX aplikacji. Ale właśnie dość rozbudowanymi funkcjami Telegram bije na głowę Messengera. Pomijam w tym kontekście oczywiście aspekt włodarzy platformy i lokalizację serwerów ze wszystkimi danymi komunikatora, bo to całkowicie odrębna kwestia. Skupiając się na samych aplikacjach i ich możliwościach, Messenger mógłby tak wiele nauczyć się od Telegrama.

Zerkając na sam zestaw aplikacji, czyli wspierane platformy, Messenger dopiero planuje udostępnienie aplikacji dla desktopowych systemów jak macOS i Windows. Byliśmy zapewniani, że nie będą to opakowane w kontener wersje przeglądarkowe, co byłoby rzeczywiście czymś bardzo na plus, ale od konferencji f8, która odbyła się pod koniec kwietnia, słuch po aplikacjach zaginął. Telegram na Windows i macOS jest od dawna i takich osób jak ja, czyli tych które wolą natywne programy od kolejnej karty w przeglądarce, jest całkiem sporo.

Zaglądając wewnątrz samych aplikacji można od razu dojrzeć wiele większych i mniejszych cech, które sprawiają, że Telegram jest bardziej uniwersalny i bywa znacznie bardziej użyteczny. Sama kwestia personalizowania wyglądu – od interfejsu aplikacji po tło konwersacji, a na drobnostkach typu możliwość wysłania cichej wiadomości (co dodano w ostatniej aktualizacji) kończąc.

Pozostawienie komuś przypomnienia o pewnej sprawie lub przesłania czegokolwiek, ale bez powiadamiania go o nowej wiadomości, to naprawdę super sprawa. Tak samo jak opcja wysyłania zdjęć na jeden z dwóch sposobów – z użyciem kompresji lub jako plik, co oznacza, że odbiorca otrzyma 100% kopię tego, co wysyłamy. W niektórych przypadkach jest to bardzo ważne i nie mogąc tego zrobić w Messengerze, trzeba szukać alternatywy, którą najczęściej bywa tradycyjny e-mail. Do gustu przypadły mi także ustawienia dotyczące prywatności, a dokładniej mówiąc funkcji informowania innych o naszej aktywności – co do minuty, nieco ogólniej (widziany ostatnio) lub kompletnie wyłączyć. Oczywiście z wyborem czy takie informacje ujrzą nasi znajomi, wszyscy użytkownicy Telegrama czy konkretne kontakty.

Źródło: Telegram

Nawiązywanie kontaktu na podstawie numeru telefonu nie musi wszystkim odpowiadać, ale po tym jak Messenger wprowadził możliwość rejestrowania się bez zakładania konta na Facebooku, całkiem sporo osób dosłownie pogubiło się, co dzieje się z ich profilami. Czy mają korzystać z numeru telefonu, e-maila, a często zadawanym pytaniem jest to, czy po założeniu konta na Facebooku będzie można scalić obydwa profile? Mało kto ma ochotę na wgłębianie się w takie detale…

Lista moich kontaktów na Telegramie wcale nie jest zbyt obszerna. Z ciekawostek dodam, że z powodu przeniesienia komunikacji na inny kanał, Facebook już nie traktuje tych osób jako mi bliskie, bo w jego mniemaniu nie utrzymuję z nimi stałego kontaktu. Tak oczywiście nie jest, bo na Telegramie rozmawiam często i gęsto. Zawiódł mnie tylko raz, podczas gdy Facebookowi/Messengerowi zdarzało się to o wiele częściej.