10

172 miliardy USD ukradzione przez hakerów. Ale nie ma się co dziwić, skoro użytkownicy sami się o to proszą

cybeprzestępcy
Temat bezpieczeństwa w sieci powraca jak bumerang. Szczerze mówiąc: ani trochę nie dziwi mnie to, że ludzie z dużym dystansem podchodzą do kwestii elektronicznej bankowości. A patrząc na to, ile hakerom udało się ukraść w 2017... cały temat nie napawa mnie specjalnym optymizmem.

Za każdym razem gdy wspominamy na AntyWeb o bezpieczeństwie w sieci pojawiają się komentarze, że takowe nie istnieje. Że możemy zapomnieć o faktycznych zabezpieczeniach, a możemy liczyć jedynie na minimalizowanie strat dzięki kolejnym zabezpieczeniom. Brzmi to przygnębiająco, ale patrząc na to, jak to wygląda w obecnej chwili — trudno się nie zgodzić. Co rusz słyszymy o kolejnych włamach, wycieku danych… jak nie ze strony banków, to usług, którym zaufaliśmy. A dane które udostępniła firma Norton w ramach podsumowania roku 2017 wyglądają przerażająco. I chyba można spokojnie założyć, że… lżej już nie będzie.

172 miliardy dolarów — tyle w ubiegłym roku ukradli… hakerzy

Jeszcze kilkanaście lat temu mówiąc o kradzieżach, kwestie cyberprzestępców znajdowały się na dalszym planie. Teraz… no cóż — trudno tutaj mówić o drobnych kwotach, albo małych szkodach. Z ich raportu wynika, że w ubiegłym roku hakerzy ukradli 172 miliardy dolarów. Takie straty poniosło 978 milionów ludzi, którzy zamieszkują 20 państw rozsianych po świecie. Średnio każdy z nich stracił ok. 142 dolary, a walka ze szkodami z tym związanymi zajęła im około 24 godzin.

Firma przeprowadziła także sondę, w której wzięło ponad 21 tysięcy osób. Wśród nich ofiary wspomnianych ataków oraz ludzie, którzy je znają, o typ ataku. Ponad połowa odpowiedziała, że powodem było zainfekowanie złośliwym oprogramowaniem. 33% była / słyszała także o nieostrożnych użytkownikach, którzy dali się naciąć na scam w postaci stron internetowych, do złudzenia przypominających ich ulubione sklepy. 38% z nich zaś nie jest obca kwestia kradzieży środków z kart płatniczych i kredytowych.

Ciekawostką jest to, że wiele ofiar jest miłośnikami nowinek technicznych — wśród nich jest wielu takich, którzy chętnie sięgają po współczesną elektronikę. Jak widać, to żaden wyznacznik. Czują się w cyfrowym świecie tak pewnie, że ignorują podstawy: 20% ofiar cyberprzestępstw przyznaje, że… korzyta z tych samych haseł w wielu usługach online.

Cały raport to 30 stron, z których wyłania się przerażający obraz. Sumy o których mowa na starcie to jedno, ale inną stroną medalu jest to, jak lekkomyślne są osoby, które wzięły udział w badaniu Symantec Corporation. Jeżeli wierzyć ich odpowiedziom, wiele z nich ignoruje podstawowe zasady, które przez lata próbują nam wpajać specjaliści od bezpieczeństwa. Ale właściwie może nie powinno mnie to specjalnie dziwić. Bo przecież każdorazowo patrząc na najpopularniejsze hasła można się tylko złapać za głowę. I mam przeczucie, że kolejne znikające z konta pieniądze i tak nie nauczą wszystkich dbania o własne bezpieczeństwo.