13

Google Cloud pomógł przy premierze Apex Legends

Niebywały sukces Apex Legends był dla wielu osób wielkim zaskoczeniem. O grze mało kto wiedział, pojawiła się praktycznie znikąd i w dość krótkim czasie zyskała ogromną popularność. Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często, a nawet jeżeli mają miejsce, to często kończy się to zapchanymi serwerami i problemami podczas zabawy. Respawn Entertaiment, choć nie mogło przewidzieć, że w ciągu 72 godzin aż 10 milionów osób będzie grało w ich tytuł, to okazało się przygotowane na taką sytuację. Wszystko dzięki Google Cloud, gdzie umieszczono aż 95% serwerów tej produkcji.

Google Cloud w świecie gier

Na całym świecie jest ponad dwa miliardy graczy. Dziś można grać praktycznie na wszystkim: komputer, konsola, smartfon, tablet, AR czy VR. Niezależnie od pory i miejsca mamy dostęp do wirtualnej rozrywki, a rynek ten cały czas się powiększa. Nic więc dziwnego, że tak duża firma, jak Google się nim zainteresowała. Przy produkcjach, gdzie liczba graczy idzie w miliony, niezbędne jest posiadanie odpowiedniej infrastruktury, która będzie w stanie wszystkim odpowiednio zarządzać. Nie każdy jest w stanie dostarczyć narzędzia pozwalające na globalne działania w czasie rzeczywistym. Część deweloperów woli postawić na własne rozwiązania, reszta natomiast zaufała Google Cloud. Tytułowa chmura potrafi świetnie sobie radzić w kryzysowych sytuacjach czego dowodem jest ostatnia premiera od Electronic Arts.

Google Cloud - Apex Legends

Dobry start to podstawa

Launch jest kluczowym elementem każdej gry. Od niego zależy przyszła reputacja, przychody oraz czas funkcjonowania na rynku. Dlatego też w przypadku produkcji całkowicie skupionej na rozgrywkach sieciowych korzystanie z odpowiedniej infrastruktury jest szalenie istotne. Wszystko musi działać prawidłowo, a przy dużym zainteresowaniu nie może być mowy o większych problemach. Apex Legends od momentu pojawienia się nie zaliczył żadnej awarii.

Oczywiście, czasami pojawiły się chwilowe spowolnienia, rozłączenia z serwerem, ale mając na uwadze skalę, z jaką ten tytuł zdobywał popularność, to nie miało to wielkiego znaczenia. Deweloper nie musiał obawiać się, że po pierwszych 10 milionach graczy dojdzie do sytuacji, w której dana część nie będzie mogła zagrać. Dziś już wiemy, że wynik ten został pobity, a battle royale działa naprawdę przyzwoicie. Duża zasługa w tym wszystkim przypada Google Cloud.

Google Cloud - Titanfall 2

Kto następny?

Firma Multiplay, bo to właśnie ona wspiera serwery Apexa, od dawna korzysta z chmury Google. Pewnie wiele osób nie wie, ale już w momencie premiery Titanfall 2 zdecydowano się na to rozwiązanie. Respawn Entertaiment wiedziało zatem, jakie działania będą niezbędne w momencie wypuszczenia swojego battle royale. Efekt jest naprawdę pozytywny i teraz tylko czekać, aż inni pójdą w ich ślady. Google Cloud stawia na wysoką wydajność i mało odczuwalne opóźnienia. W przypadku Apex Legends udało się to zrealizować, a w przyszłości pewnie będzie tylko lepiej.

Wczoraj świat poznał Stadia, dziś dowiadujemy się o wsparciu twórców od dłuższego czasu. Trzeba przyznać, że ojcowie najpopularniejszej wyszukiwarki mają wiele asów w rękawie. Ciekawe, co jeszcze dla nas szykują. Jestem też ciekaw, które studia zdecydują się na podobny ruch. Jeżeli Respawn się udało i całość działa jak należy przez co większość graczy jest zadowolona, to czemu nie spróbować?