Sztuczna Inteligencja

Generator tekstu od Muska napisał sztukę, Czesi ją wystawili. Obejrzałem i mówię jak jest...

9

Jakich byście nie mieli planów na to poniedziałkowe popołudnie, raczej nie były tak dziwaczne jak moje. Dziś odbyła się premiera sztuki teatralnej „AI: When a Robot writes a play” wystawionej przez praski Švanda Theatre. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie to, że tytuł sztuki zdradza jej autora. Sztuka jest bowiem wynikiem eksperymentu czeskich naukowców, którzy użyli generatora tekstu GPT-2, stworzonego przez firmę Elona Muska OpenAI. Jeśli więc ktoś z Was robił coś dziwaczniejszego niż oglądanie po czesku teatru telewizji napisanego przez komputer, piszcie w komentarzach ;)

100 lat robota

Eksperyment miał dwa zasadnicze cele, sprawdzić jak algorytmy poradzą sobie z tak ambitnym zadaniem, a przy okazji oddać hołd czeskim twórcom słowa robot, które obchodziło właśnie swoje setne urodziny. Pierwszy raz użyto go bowiem w sztuce pod tytułem „R.U.R” (z 1921 r.), autorstwa Karela i Josefa Čapków, opowiadającej o buncie humanoidalnych robotów, które wyniszczyły ludzką rasę.

Na pomysł eksperymentu wpadł Tomáš Studeník, czeski, jak sam się nazwał, „radykalny innowator”. To on znalazł Roberta Rosę, lingwistę obliczeniowego z Uniwersytetu Karola, który miał doświadczenia w pracy z generatorem GPT-2. Po zebraniu zespołu ekipa rozpoczęła pracę, a stronę artystyczną przekazano ekipie teatru Švanda Theatre z reżyserem Danielem Hrbekiem na czele. Co ciekawe, Hrbek jak sam wspomniał na panelu, należał do sceptyków całego projektu.

Człowiek potrzebny, ale...

W sumie trzeba jasno powiedzieć, że sam GPT-2 całemu zadaniu nie podołał, ale jednocześnie autorzy podkreślają, że poradził sobie zaskakująco dobrze. Jak pogodzić te dwie oceny? Cóż, skomplikowana struktura emocjonalna sztuk teatralnych powodowała, że generator puszczony samopas gubił się, zmieniał płcie bohaterów, zapominał o tym, że głównym bohaterem jest robot, a nie człowiek.

Aby tego uniknąć, zespół podzielił sztukę na osiem osobnych scen i ograniczył ilość postaci do dwu, na każdy taki epizod. Komputer miał podawane ogólne założenia sceny, bohaterów i dwie pierwsze linijki tekstu. Koniec końców, naukowcy otrzymali serie dialogów, które następnie zostały tylko doszlifowane przez ekipę z teatru i na bazie tekstu wystawiono sztukę, którą możecie obejrzeć, jeśli dysponujecie godziną wolnego czasu. Według Roberta Rosa 90% scenariusza to czysty tekst GPT-2, w przypadku reszty ludzie z teatru dokonali niewielkich korekt.

Perwersyjne AI

Po raz kolejny potwierdziło się, że karmiona ludzką twórczością sztuczna inteligencja szybko skręca w stronę seksu i przemocy, niektóre wątki są pod tym względem dość hardcorowe. Warto jednak pamiętać, że to akurat bardziej świadczy o kształcie naszej cywilizacji, niż jakości samych algorytmów. Jednocześnie warstwa, nazwijmy to filozoficzna, mimo sporego chaosu w wątkach, jest nadspodziewanie głęboka.

Jednocześnie jeden z najbardziej zaskakujących dla twórców wątków wygenerowanych przez GPT-2, dotyczący tematu eutanazji, przerodził się w groteskową scenę z... wtykaniem palców w pewną nieelegancką część ciała. Cóż, na razie ciągle niewiele rozumiemy z tego, co się dzieje w sieciach neuronowych...

„Technologiczna” struktura sztuki

Dla każdego, kto miał styczność z rzeczami generowanymi przez AI i / lub czytał więcej na ten temat, fascynujące jest obserwować te momenty, w których widać jak algorytmy próbują wybrnąć z pewnego zadania w ludzki sposób, ale ich inność powoduje, że dialogi prowadzą do celu na około z zaskakującymi dygresjami. Są też sceny, w których wydaje się, że AI po prostu gubi wątek, a następnie wraca do niego drogą „na skróty”.

Fajnie było by, gdyby twórcy umieścili na stronie sam skrypt, najlepiej z zaznaczonymi fragmentami poprawionymi przez człowieka. Można byłoby wtedy realnie ocenić, na ile praca GPT-2 faktycznie dała rezultaty w postaci w miarę spójnej fabuły. Co więcej, moglibyśmy też ocenić, w jakim stopniu za zaskakująco wysoki poziom całego przedstawienia odpowiada sam tekst, a ile załatwiła naprawdę ciekawa aranżacja i reżyseria.

Warto tutaj też dodać, że tekst wyszedł spod algorytmów GPT-2, czyli generatora mającego już parę lat. Najnowszy GPT-3, o którym pisałem niedawno w kontekście eksperymentu z esejami, ma wielokrotnie połączeń w sieci neuronowej i mógłby sobie poradzić lepiej. Inna sprawa, że ma też więcej problemów „psychicznych” ;), jak choćby z doradzeniem samobójstwa osobie z depresją. Kto wie, czy w jego wykonaniu sztuka nie wyszłaby jeszcze bardziej pieprzna.

Kiedy pojawi się sztuczny reżyser?

Tutaj trzeba też jasno powiedzieć, że twórcy z praskiego teatru naprawdę stanęli na wysokości zadania. Minimalistyczna scenografia jest bardzo klimatyczna, kreacje aktorskie są ciekawe, złego słowa nie da się też powiedzieć o muzyce. To wszystko jest ludzką wartością dodaną, której AI jeszcze przez dłuższy czas nie będzie w stanie zastąpić.

Gdzie obejrzeć

Sztuka, jak przystało na tego typu eksperyment, jest do obejrzenia w sieci. Po spektaklu jest jeszcze dodany ponad godzinny panel dyskusyjny z ludźmi stojącymi za całym projektem. Jeśli jesteście zainteresowani poniżej wrzucam całą transmisję, możecie też wskoczyć na stronę projektu: https://www.theaitre.com, gdzie znajdziecie więcej informacji o ludziach i instytucjach biorących udział w tej ciekawej przygodzie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: