12

Facebook pokazał, że jeszcze nie wie jak wykorzystać VR dla własnych celów

Oglądałem wczorajszą konferencję Facebooka, podczas której Mark Zuckerberg pokazywał nowe możliwości i potencjał wirtualnej rzeczywistości między innymi w zastosowaniu społecznościowym. Zrobił to, jak dla mnie, na dość abstrakcyjnych przykładach, bo jak inaczej nazwać odbieranie wideo rozmowy w okularach od VR na głowie. Ktoś mi powie, że to doświadczenie jest lepsze, niż odebranie rozmowy na telefonie bez okularów?

Rozumiem jednak, że to był tylko taki przykład. Innym były natomiast wirtualne spotkania, w których to nie widziałem żadnej zalety przebywania w wirtualnej rzeczywistości. Pokazywali, że awatary potrafią gestykulować i nawet odczytywana jest mimika człowieka. Super, tylko to wszystko było w wirtualnych pokojach spotkań kilka lat temu, bez VR, ale również z śmiejącymi się i wymachującym rączkami awatarami. Do tego VR naprawdę nie jest nam specjalnie potrzebny. Ok, możemy rozglądać się po wirtualnym pomieszczeniu, ale w przypadku takich spotkań, to jedynie taki fajny acz mało istotny dodatek.

Najbardziej absurdalnym przykładem była dla mnie gra w szachy w wirtualnej rzeczywistości. Jeśli chodzi o gry to VR z pewnością będzie w rozrywce mocny, ale umówmy się do grania w szachy nie potrzebujemy nakładać okularów, w których za chwilę się spocimy, a po godzinie będą nam ciążyć na głowie.

Facebook stara się za wszelką cenę znaleźć swoje konsumenckie zastosowanie dla wirtualnej rzeczywistości. Biznesowe korzyści i potencjał w zależności od branży są w miarę łatwe do wymyślenia. Wirtualna rzeczywistość zapewne też będzie świetnie sprawdzała się w grach czy filmach (choć tutaj koszty mogą być problemem). Facebook natomiast chce wycisnąć z niego nowe „społecznościowe doświadczenie”, bo tak naprawdę na tym będzie mógł zarobić najwięcej pieniędzy. Walczy o czas i zaangażowanie konsumenta, w których to aspektach konkurować będzie między innymi z grami.

Mark Zuckerberg chce więc na siłę pokazać nam dziś, że VR to będzie świetne doświadczenie w kontaktach międzyludzkich i świetnie wpasuje się w społecznościowe atuty Facebookowe. Ja na razie nie wierzę w ten kierunek rozwoju lub mówiąc inaczej, nie zostałem jeszcze do tej wizji przekonany.

Wszystko, co widziałem na prezentacji jest mało przekonujące i mam wrażenie robione na siłę. Aby grać w szachy czy pogadać z 3 osobami naprawdę nie potrzebuję okularów z VR na głowie. Czy w takich spotkania VR da nam coś więcej, niż jesteśmy w stanie osiągnąć dzisiaj – dzwoniąc przez telefon czy wideo rozmowę? Wątpię. Owszem pierwsze wrażenie jest super.

Każdy kto założy okulary i znajdzie się w takim wirtualnym świecie powie, że to jest przyszłość. Tak samo było kiery pierwszy raz obejrzałem dobrze zrobiony film 3D we własnym telewizorze. Byłem zachwycony, te doznania były dużo większe niż podczas normalnego filmu. Efekt pierwsze zachłyśnięcia nową technologią zawsze był i będzie.

Czekam więc na takie produkty od Facebooka, które poza tym pierwszym wow dadzą faktycznie coś więcej. Coś co pozwoli nam aby sieć społecznościowa przeszła na kolejny poziom. Na razie takich rozwiązań nie widzę. I twierdzę, że to nie będzie takie proste.

Facebook jednak nie zrezygnuje, bo Mark chciałby abyśmy dzięki VR-owi jeszcze bardziej zanurzali się w sieć społecznościową, którą tworzy. Na razie jednak nie ma moim zdaniem pomysłu na to, jak wykorzystać efektywnie nową technologię do tego celu.