60

Facebook, Google i Twitter będą zwalczać mowę nienawiści. Niestety, cenzura stała się niezbędna

Jakiś czas temu pisałem, że z Internetu trzeba wiać, bo niektórym (wielu) ludziom po prostu odbiło, stali się w tej przestrzeni bardzo agresywni. Kulturalna rozmowa, dyskusja i wymiana argumentów są spychane na margines, wygrywają siła, przemoc, wulgarne podejście do rozmówcy. To polska specjalność? Raczej nie – w innych krajach zmagają się z podobnym problemem. Ale […]

Jakiś czas temu pisałem, że z Internetu trzeba wiać, bo niektórym (wielu) ludziom po prostu odbiło, stali się w tej przestrzeni bardzo agresywni. Kulturalna rozmowa, dyskusja i wymiana argumentów są spychane na margines, wygrywają siła, przemoc, wulgarne podejście do rozmówcy. To polska specjalność? Raczej nie – w innych krajach zmagają się z podobnym problemem. Ale podejmowane są próby jego ograniczenia: Niemcy chcą ukrócić mowę nienawiści.

Hejt, mowa nienawiści a dyskusja i krytyka

Chcielibyście, aby ludzie byli dla siebie zawsze cukierkowo mili, by słodzili na każdym kroku i przyjmowali wszystkie informacje w ciemno, bezrefleksyjnie, by zniknęła ocena ludzi, zachowań, produktów, pomysłów? To raczej nieciekawa wizja. Czułbym się naprawdę źle, gdybym nie mógł krytykować, wyrażać swojego zdania, zwłaszcza, gdy różni się ono od zdania innych. Niestety, dzisiaj wyrażanie swojego zdania często określane jest mianem hejtu/mowy nienawiści. Nie ma już krytyki, wszędzie hejt. Kręcę nad tym głową z dezaprobatą, bo nie chcę być szufladkowany jako hejter za każdym razem, gdy wyrażę swoje zdanie. Co to za pomysł, by wszystkich krytykujących, wytykających błędy nazywać hejterami?

trollface

Napiszę też, że nie podobają mi się akcje, w których o mowie nienawiści mówią ludzie… kojarzeni z używaniem mowy nienawiści. Raz, że te akcje niewiele zmienią, dwa, że stają się mało wiarygodne, gdy ich twarzą staje się ktoś, kto obraża innych ludzi. Dobrym przykładem ostatnia głośna inicjatywa z wykorzystaniem wizerunku Jarosława Kuźniara. Owszem, jest obrażany w Sieci. Ale raczej nie należy do grona tych, którzy w takich sytuacjach nadstawiają drugi policzek. Jakie pozytywne skutki może mieć taki przekaz? Szkoda na to czasu i czyjejś pracy…

Mimo tych „niedociągnięć” czy nadużyć, stoję po stronie osób, które twierdzą, że w Sieci dzieje się źle. Bo czym innym jest wyrażenie swojego zdania, skrytykowanie kogoś, a czym innym nawoływanie do nienawiści, jawne łamanie prawa. Co z tego, że dzieje się to w Internecie? To część naszej rzeczywistości, a nie przestrzeń alternatywna, która nie ma wpływu na życie.

Niemcy reagują

Podejmuję temat nie bez powodu – w mediach pojawiła się informacja, iż Google, Facebook i Twitter zamierzają dostosować swoje platformy do prawa niemieckiego. Nasi zachodni sąsiedzi dopięli swego, mowa nienawiści ma być usuwana z Internetu szybciej i sprawniej niż obecnie. Powstaną specjalne komórki, które będą się tym zajmować. Można zatem napisać, że rozszerzone zostaną obecne systemy zgłaszania nieodpowiednich treści, procedury ich usuwania. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Czas pokaże. Pytania dotyczą np. wpisów, które nie zostały opublikowane w niemieckiej części Sieci, ale Niemcy je widzą i raportują – co z tym zrobią amerykańskie korporacje?

Niemcy postanowili zareagować po fali wulgarnych, ksenofobicznych, rasistowskich wpisów, jakie pojawiły się w Sieci w związku z napływem imigrantów/uchodźców do Europy. W niemieckim Internecie uaktywniły się np. środowiska neonazistowskie i chyba nie muszę pisać, że część osób nie przebiera w słowach szukając sposobów na rozwiązanie problemu z imigrantami. Władze postanowiły walczyć z tym zjawiskiem. Wprowadzana jest cenzura. Albo kultura – zależy jak się na to spojrzy.

Przydałoby się i u nas

Pewnie wielu z Was się ze mną nie zgodzi, ale jetem za tym, by mocniej przesiewać „opinie” wyrażane w Sieci przez internautów. Powinniśmy to zrobić dla własnego dobra, zdrowia i bezpieczeństwa. Chętnie dyskutuję z ludźmi, czasem spieram się z osobami, których poglądy są zupełnie inne, ale staram się przy tym zachować umiar. Siła argumentów, a nie argument siły. Tymczasem Internet przypomina w wielu miejscach wysypisko, rynsztok i niestety ta zaraza rozprzestrzenia się, atakuje kolejne części Sieci, uprzykrza życie innym.

Powtórzę: nie jestem za tym, by usuwać krytykę w ogóle, by chować niepopularne, alternatywne wizje świata. Ale swoje zdanie zawsze można przedstawić w kulturalny sposób. Niejednokrotnie myślałem już o tym, że przydałoby się przykładne ukaranie kilku krzykaczy, którzy nie zważają na słowa i atakują innych, gdy tylko nadarzy się okazja. Zwyczajne trolle, ale bardzo nieprzyjemne. Gdyby za swoją „działalność” zostali ukarani, może skłoniłoby to innych do zastanowienia się dwa razy przed napisaniem czegoś w Sieci?

Przykład idzie z góry

Niestety, nie jest tak, że mowa o marginalnym problemie, który dotyczy nastolatków czy np. osób z tzw. nizin społecznych. Odbija ludziom reprezentującym różne opcje polityczne, kościoły, media, organizacje. Na polskim podwórku można znaleźć przynajmniej kilka przykładów ze świecznika. Posłowie coraz częściej pokazują na co ich stać, dziennikarze nie chcą być gorsi – mamy np. panów Kukiza i Lisa, którzy powinni stworzyć zamkniętą sieć społecznościową i w niej bawić się tak, jak robią to teraz. Zbydlęcenie jest niestety zaraźliwe i trzeba takie jednostki, ich wpisy, alienować. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że jedna brzydko pachnąca osoba może zepsuć atmosferę w pomieszczeniu wypełnionym ludźmi.

Nadchodzą święta, podobno to najpiękniejsze dni w roku. W tym czasie warto zastanowić się nad tym, jak rozmawiamy, czy rzeczywiście tak powinno to wyglądać i czy tylko w taki sposób można wyrazić swoje zdanie. Czy jesteśmy skazani na to, by wszędzie szukać zdrajców, żydowskich bankierów, masonów, inkwizycji, oszołomów z prawa/lewa? Na koniec film, na który dzisiaj trafiłem – dobry temat, dobry czas…