12

Aż przyjemnie popatrzeć na taki horror. Złapcie go jeszcze w kinie! Doktor Sen – recenzja

Powrót do hotelu Overlook jest nad wyraz udany, a Ewan McGregor jako dorosły Danny wypada świetnie. Możemy być zadowoleni, że dalsza historia z “Lśnienia” Stephena Kinga i filmu Kubricka została nakręcona i trafiła na duży ekran. To naprawdę świetny horror.

Kultowe już “Lśnienie”, za którym nie przepada autor książki Stephen King, na podstawie której nakręcono film, wydawało się produkcją, do której lepiej nie powracać. Warner Bros. powtórzyło jednak swój wyczyn i podobnie jak w przypadku Blade Runnera 2049, zaserwowano nam naprawdę udany sequel, do którego będę wracał równie często, co do “Lśnienia”.

„Doktor Sen” to udana kontynuacja „Lśnienia”

“Doktor Sen” pokazuje nam wydarzenia około 30 lat po tym, co widzieliśmy w “Lśnieniu”. Danny Torrance stara się zapomnieć o tym, co go spotkało. Codziennie pijąc na umór stara się ugasić swoje lśnienie, czyli paranormalne umiejętności, przez które mógłby wpaść w kłopoty. Tymczasem grupa pod przewodnictwem Rose Kapelusz, którą świetnie gra Rebecca Ferguson, podróżuje przez Stany żywiąc się mocami takich osób jak Danny. Liczne zaginięcia dzieci nie są jednak kojarzone z ich nietypową działalnością, więc pozostają stale na wolności. Na horyzoncie pojawia się jednak ktoś wyjątkowy. Młoda Abra Stone (Kyliegh Curran) posiada moc, o której nie jedna lśniąca osoba mogłaby pomarzyć. Dziewczyna postanawia skorzystać ze swoich mocy, by pomóc potrzebującym i kontaktuje się z Dannym. Ten początkowo niechętnie podchodzi do jej pomysłu, ale gdy zda sobie sprawę z powagi sytuacji zmieni zdanie.

Największą zaletą filmu jest bez wątpienia tempo i dynamika akcji. Choć seans trwa około 2,5 godziny, to zupełnie tego nie czuć. Twórcy sporo czasu poświęcili na wytłumaczenie szerszego kontekstu dla całej sprawy, co może niektórym nie odpowiadać, ale dzięki temu zyskaliśmy też większy sens tego, co spotyka Danny’ego i podobne do niego osoby. Również dzięki temu można inaczej spojrzeć na niektóre wydarzenia z “Lśnienia”.

Nie spodobała mi się jedna rzecz

Nie spodziewałem się jednak tego, w jaki sposób twórcy przedstawią nam postacie z okresu “Lśnienia”. O ile wiernie odtworzony Hotel Overlook robił świetnie wrażenie, bo wracały nam wszystkie wspomnienia z obrazu Kubricka, o tyle angaż podobnych do występujących w “Lśnieniu” aktorów nie wypadł najlepiej. Coraz częściej stosowana technika komputerowego odmładzania lub zastępowania twarzy modelem 3D wizerunku innego aktora sprawdziłaby się chyba tutaj znacznie lepiej, tym bardziej, że wcale tych ujęć nie było tak dużo, a zachowana byłaby większa spójność pomiędzy obydwoma tytułami. Nie jest to aż tak rażące, jak mogłoby się wydawać, ale wydaje mi się, że skoro dysponujemy już odpowiednią technologią, to sięgnięcie po taki zabieg dałoby lepsze efekty.

Pędźcie do kina, bo na pewno nie zmarnujecie tych 2,5 godziny

“Doktor Sen” nie jest typowym horrorem, w którym za rogiem czaić się będą zmory, które od czasu do czasu spowodują, że podskoczymy w kinowym fotelu czy kanapie. To świetnie rozpisana opowieść o nietypowych ludziach, która zawiera paranormalne elementy i sporo nieprzesadnych efektów specjalnych, co powodują, że całość ogląda się z przejęciem i zainteresowaniem. Nie sądziłem, że reżyserowi, Mike’owi Flanaganowi, uda się wyciągnąć tak dużo ze średniej książki Stephena Kinga, ale efekt jest na pewno godny zainteresowania.

Ocena filmu „Doktor Sen”: 7,5/10