80

Amerykanie będą testować dochód podstawowy. Może to nie jest szaleństwo, a jedyne słuszne rozwiązanie?

Niektórzy twierdzą, że to utopia, której nie uda się nawet wprowadzić - o sukcesie nie ma sensu mówić, inni oburzają się na samą myśl, że ludziom można dawać pieniądze za nic i ich rozleniwiać. Jest i taka grupa, która twierdzi, iż nie mamy alternatywy - nadchodzi era robotów oraz sztucznej inteligencji, rynek pracy mocno się zmieni, ludzie mogą nie mieć szansy, by zarobić na utrzymanie. Jeśli nie chcemy oglądać krwawej rewolucji i walki o chleb, to trzeba wszystkim ludziom zapewnić środki do życia. A pomogą w tym... maszyny i sztuczna inteligencja. Tak sprawę widzi Y Combinator, znany amerykański akcelerator startupów.

Dochód podstawowy, nazywany też dochodem gwarantowanym, coraz częściej pojawia się w medialnych doniesieniach i dyskusji publicznej. Jeszcze rok temu temat omawiali głównie niektórzy ekonomiści, przedsiębiorcy i pewnie część futurologów, to była raczej ciekawostka akademicka, dzisiaj sprawy mają się trochę inaczej. A najciekawsze jest to, że przybywa doniesień dotyczących testowania tego rozwiązania.

Prym wiedzie Europa, startują USA

Kilka miesięcy temu podejmowałem już ten temat, pisałem wówczas, że dochód podstawowy jest rozpatrywany m.in. w Szwajcarii oraz Finlandii. Od tego czasu pojawiły się doniesienia na temat rozważania pomysłu w niektórych afrykańskich państwach, w Holandii czy Kanadzie. W końcu przyszedł czas na USA, w których idea rozdawania pieniędzy mogłaby się spotkać z oporem społecznym – mocny jest tam kult pracy, a nie osłon socjalnych. Jednak w tym przypadku kasy nie będzie rozdawać państwo, lecz akcelerator startupów, kalifornijski Y Combinator. Krytycy nadal będą kręcić nosem, lecz ostatecznie powinni stwierdzić, że to nie ich pieniądze, więc niech ludzie z Doliny Krzemowej bawią się tak, jak chcą.

Pilotażowy program ma ruszyć w Oakland. Dlaczego tam? Po pierwsze, miasto leży niedaleko siedziby akceleratora, więc będzie można na bieżąco i bez problemu nadzorować przebieg eksperymentu. Po drugie, miasto wykazuje rozwarstwienie społeczne i zarobkowe. A chodzi o to, by pieniądze dać zarówno dobrze wykształconym, solidnie zarabiającym obywatelom, jak i ludziom bez wykształcenia, wykonującym nieskomplikowane i słabo płatne prace. Inicjatorzy programu chcą się dowiedzieć, jak poszczególne grupy społeczne wydadzą te pieniądze, jaki odsetek będzie grał w domu na konsoli, jaki zainwestuje to np. w edukację, a jaki postanowi diametralnie zmienić swoje życie.

Ile osób weźmie udział w pilotażowym programie? Nie wiadomo. Nie jest też jasne, jakie środki otrzymają uczestnicy i przez jaki czas będą zasilane ich konta. Wszystkiego powinniśmy się dowiedzieć niebawem. Inicjator akcji nie ukrywa, że to ma być czas zbierania danych, rozpatrywania różnych wariantów i próby stworzenia mechanizmu, który potem będzie można wprowadzić na większą skalę. Chętnych do udziału w eksperymencie podobno nie brakuje, jestem w stanie w to uwierzyć, ale jednocześnie zadaję sobie pytanie, na które odpowiedzi nie znają też w Y Combinator: jak sfinansować taką imprezę w skali globalnej?

Albo dochód podstawowy albo…

Po co to wszystko? Czy amerykański akcelerator lub władze państw i urzędnicy, gdy mowa o innych państwach, chcą rozleniwić ludzi? Nie, celem nadrzędnym jest szukanie rozwiązania na przyszłość, w której dla ludzi może zabraknąć pracy. Rozwój technologiczny sprawi, że etatów będzie ubywać, jednocześnie zwiększy się globalna populacja. Co zrobimy, gdy miejsc pracy będzie dla kilkuset milionów ludzi, a Ziemię zamieszkiwać będzie 10 mld osób? Pesymistyczne scenariusze wskazują na wojny, epidemie, głód i ostateczne ostre zmniejszenie liczby ludności. Ale czy akurat taki scenariusz chcemy realizować?

Dochód podstawowy ma zaspokoić potrzeby wszystkich w nowych, „lepszych” czasach. Maszyny mają w tych czasach służyć wszystkim, nie tylko wielkim firmom i zapewnić każdemu minimum potrzebne do egzystencji. Trzeba to podkreślić: dochód podstawowy, jak sama nazwa wskazuje, nie zapewni rozrywek i pławienia się w luksusie. To kasa, dzięki której można opłacić czynsz, kupić niezbędne produkty spożywcze oraz ubranie. Chcesz więcej? Staraj się – zdobywaj wykształcenie, nowe umiejętności. I nie mów, że nie możesz tego robić, bo nie masz czasu. Czy ten pomysł jest tak szalony, jak twierdzą niektórzy? Naprawdę czekam na efekty eksperymentów przeprowadzanych w Ameryce i na Starym Kontynencie.