11

Dobre zmiany MEN – maturzysta będzie mógł się odwołać od oceny egzaminu maturalnego

Coraz ciekawsza ta końcówka roku, a najlepsze jest to, że emocje podnosi… MEN. Tak, Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło pokazać, że działa i robi to z przytupem. Wczoraj pisałem o pomyśle wprowadzenia do programu nauczania podstaw programowania oraz o planach zapewnienia szkołom dostępu do szerokopasmowego Internetu, dzisiaj mam dobrą informację dla przyszłych maturzystów – prawdopodobnie zyskacie […]

Coraz ciekawsza ta końcówka roku, a najlepsze jest to, że emocje podnosi… MEN. Tak, Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło pokazać, że działa i robi to z przytupem. Wczoraj pisałem o pomyśle wprowadzenia do programu nauczania podstaw programowania oraz o planach zapewnienia szkołom dostępu do szerokopasmowego Internetu, dzisiaj mam dobrą informację dla przyszłych maturzystów – prawdopodobnie zyskacie możliwość odwołania się od wyniku egzaminu do zespołu niezależnych ekspertów. To mała rewolucja. Potrzebna rewolucja.

Dzień rozpoczął się dobrze. Z radiowego przeglądu prasy dowiedziałem się, że MEN szykuje zmiany w zakresie matur. Konkretnie praw maturzystów. Dzisiaj nie mogą oni zrobić zbyt wiele, jeśli nie zgadzają się z decyzją egzaminatora i uważają, że ich praca została źle oceniona. Świetnym przykładem jest Kinga Jasiewicz – maturzystka z małopolski, która domagała się przyznania jej kilku punktów w pracy maturalnej. Od kilku kwartałów jest o niej naprawdę głośno, młoda kobieta postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie i nie brakuje osób, które głośno biją jej brawo.

woman-notebook-working-girl

Jasiewicz przekonuje, że zaniżono jej punktację w niektórych zadaniach rozszerzonego egzaminu z biologii, a to spowodowało, że nie dostała się na wybrany kierunek studiów (zabrakło jednego punktu na stomatologię). Rozpoczęła płatne studia, ale jednocześnie postanowiła dochodzić swoich racji. Tylko jak to zrobić? Wedle obowiązującej ustawy wynik matury jest ostateczny, nie ma tu miejsca na dyskusję. Zdanie egzaminatora jest święte. A żeby było śmieszniej, z raportu NIK wynika, że błędy w ocenianiu zdarzają się w 1/4 prac maturalnych. Jasiewicz poszła zatem do sądu. Nawet i z tym był problem, ponieważ organ, przeciw któremu wytoczyła działa… nie ma osobowości prawnej. Pozostało pozwanie skarbu państwa o naruszenie dóbr osobistych. Sąd oddalił pozew:

Sąd uznał żądania za bezzasadne argumentując, że żadne dobra osobiste nie zostały naruszone, dlatego też Kinga Jasiewicz nie może domagać się jakiejkolwiek rekompensaty finansowej. Ponadto, dziewczyna ma zapłacić 2760 złotych na poczet zastępstwa procesowego strony pozwanej.

– Co prawda powódka była zwolniona z kosztów sądowych jednak zobowiązana jest uiścić koszty zastępstwa sądowego wysokości 360 zł i ustawowo 2400 zł wynagrodzenia dla pełnomocnika strony pozwanej- powiedziała sędzia Ewa Olszewska, która rozpatrywała sprawę. Jak podkreśliła, wyrok nie jest prawomocny.[źródło]

Studentka zapowiedziała, że odwoła się od wyroku, wiec powinniśmy jeszcze o niej usłyszeć.

Przyznam szczerze, że ta sprawa zaprzątała mi wczoraj głowę przez cały dzień. Nie chodzi już nawet o konkretny przypadek, ale o sytuację, w której maturzysta nie ma możliwości dochodzenia swoich racji. Sam nie doświadczyłem tego problemu, nie sprawdzałem swojej pracy i nie wiem, czy egzaminator ocenił ją prawidłowo. Ale znam osoby, które miały wątpliwości dotyczące swoich prac. Co z tym mogły zrobić? Nic – pozostawało pisać ponownie egzamin. I pisali. Myślałem o nich, myślałem o Jasiewicz i powtarzałem pod nosem, że to badyterka. Dlatego z aprobatą kiwałem głową czytając o pomyśle MEN.

Maturzyści będą mogli odwoływać się od oceny swojej matury do zespołu ekspertów niezależnych od Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. MEN chce to wprowadzić już dla matury 2016.[źródło]

pexels-photo (2)

Jak konkretnie miałoby to wyglądać? To na razie nie zostało sprecyzowane. Już teraz wiadomo jednak, że rozwiązać sprawę nie będzie łatwo, a powodem są m.in. rekrutacje na studia – odwołania mogą poważnie namieszać w tym procesie. Dlatego trzeba to dobrze przemyśleć, nim wprowadzi się zmiany. Nie ulega przy tym wątpliwości, że te ostatnie są potrzebne. Zgodzę się z przedstawicielem ministerstwa, że obecne przepisy nie służą budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Młody człowiek może się bardzo szybko zrazić do struktur państwa. Państwa, które pokazuje w tym przypadku swoją autorytarną władzę.

Jasiewicz może i przegrała w sądzie, ale pokazała innym, że można, a nawet trzeba walczyć o swoje prawa, ewentualne zmiany będą w jakimś stopniu wynikać z nagłośnienia problemu w oparciu o jej przypadek. Mógłbym napisać „oby więcej takich przypadków”, lecz wolę żyć nadzieją, że przepisy zostaną po prostu poprawione i problem zniknie.

Grafika tytułowa: men.gov.pl