58

Dlaczego nie wierzymy blogerom? Winni są po jednej i drugiej stronie

Blog, blogerzy, serwisy blogowe. Powstanie blogów to najlepsze, co stało się w nowych mediach i dla twórców treści i dla ich konsumentów. Koszt wejścia w nowe media wcale nie jest wysoki (mówimy o blogach i vlogach), a potencjał jest przeogromny. Ponadto, występuje tu zupełnie inna specyfika komunikacji autora z czytelnikiem – to ogromna szansa dla […]

Blog, blogerzy, serwisy blogowe. Powstanie blogów to najlepsze, co stało się w nowych mediach i dla twórców treści i dla ich konsumentów. Koszt wejścia w nowe media wcale nie jest wysoki (mówimy o blogach i vlogach), a potencjał jest przeogromny. Ponadto, występuje tu zupełnie inna specyfika komunikacji autora z czytelnikiem – to ogromna szansa dla budowania społeczności. Jednak i w tym jest szereg nieporozumień, które bolą zarówno nas, jak i Was.

Będąc jeszcze czytelnikiem blogów, serwisów technologicznych nie dostrzegałem tego problemu, jednak będąc już twórcą na Antywebie zacząłem zauważać, że gdy brak jest sensownych argumentów na ubodzenie autora wpisu, idzie o sprzedajność – niejasne konszachty z firmami, których dotyczą nasze wpisy. Na zmianę płaci mi Microsoft, Samsung, Google, LG, Apple, moje konto ugina się pod tonami bilonu, brakło mi skarpet na chomikowanie oszczędności (bo przecież wszystkiego nie przejem). Półki zarywają się pod pudłami z kolejnymi telefonami, którymi hojnie sypią producenci. Tak to wygląda z perspektywy czytelnika. Jest zupełnie inaczej.

„A gdzie oznaczenie, że wpis jest sponsorowany?”

Wielokrotnie tłumaczyłem to na łamach AW, że gdy takiego oznaczenia nie ma, to za taki wpis nikt nie skasował ani złotówki. Tymczasem, przychylna opinia blogera może zaowocować takim właśnie zarzutem w komentarzu. Jesteśmy ludźmi, pasjonatami, mamy własne opinie. Właśnie po to na Antywebie działa zespół, by opinia była jak najbardziej zdywersyfikowana. Korzystamy z zupełnie innych urządzeń – Paweł napisze coś o Apple, powie, że MacBook to fajny sprzęt, Tomek wrzaśnie, że Android jest najlepszy, a ja pomacham Windows Phone’em i powiem, że niekoniecznie. Na Antywebie powstaje codziennie mnóstwo treści i jest w czym wybierać.

office-581127_1280

Nasze upodobania, wcześniejsze doświadczenia oczywiście rzutują na odbiór danej technologii. Ja mogę być zachwycony, kolega z redakcji niekoniecznie. Ja mogę ocenić, że takie i takie wady są mało ważne, natomiast ktoś inny nada im wyższy priorytet. Bloger przede wszystkim operuje opinią, w tym formacie możemy pozwolić sobie na zbudowanie w artykule odpowiedniego ładunku emocjonalnego. Staramy się zasygnalizować Wam, że coś nas denerwuje, a coś cieszy. Próżno tego szukać poza blogami. A przy okazji – można z nami porozmawiać, nie zgodzić się, wytknąć błąd.

Każdy artykuł sponsorowany jest oznaczany zgodnie z tym, co mówi prawo prasowe i zwyczajna etyka zawodu dziennikarza/blogera. Brak wyraźnego oznaczenia, że publikacja nie jest materiałem redakcyjnym, stanowi reklamę może zaowocować nie tylko smrodem w środowisku, ale i karami finansowymi, które nie są małe i raczej nikt na odpowiednim poziomie i przy odpowiedniej renomie nie będzie się zniżać do takich praktyk. Antyweb zawsze bardzo dba o to, by takie oznaczenia były widoczne dla czytelnika i by nie było żadnych wątpliwości co do charakteru wpisu – przy okazji również przykładając odpowiednią uwagę do innych reklam – te mają Wam nie przeszkadzać w odbiorze treści na blogu. Choć, jak pokazują niektóre przypadki, prawo prasowe jest łamane.

Bloger w czepku urodzony

Tak, blogerzy uczestniczą w ciekawych wyjazdach organizowanych przez firmy technologiczne. Tak, blogerzy czasem dostają miłe upominki od firm. Jednak charakter naszej pracy różni się od tego, co chociażby denerwuje czytelników na innych blogach, np. są na tym rynku blogerki modowe, które dadzą się pokroić za kawałek szmaty, która im się za jakiś czas znudzi i zostanie głęboko schowana do szafy. Media to świetny biznes, w którym jest mnóstwo pieniędzy, a firmy widząc odpowiednie zasięgi rzucają naprawdę dobrymi ofertami. Pogoń za „promkami” za wszelką cenę to natomiast patologia. Otrzymywanie takich upominków również nie powoduje, że nagle lepiej piszemy nt. tej i tej firmy (choć zapewne uważacie inaczej).

office-581131_1280

Nie jest tak, jak się czytelnikom wydaje. Łatwo jest to przecież ocenić zza ekranu komputera, czy smartfona. Na pierwszy rzut oka powinniśmy się pławić w pieniądzach i tonąć w sprzęcie. Praca jest przyjemna (zgodna z naszą pasją), można za nią przeżyć, ale nikt nie powiedział, że jest lekko. Wymaga ona od nas samodyscypliny, mądrego gospodarowania własnym czasem, zaangażowania.

Natomiast my, blogerzy z odpowiednią renomą niekoniecznie chcemy płacić za błędy osób, które blogują wyłącznie dla pieniędzy, promek, splendoru. Jak w każdym środowisku, takie osoby się trafiają, zdobywają to, czego oczekiwały i szybko po nich słuch ginie. Blogowanie to dobry sposób na życie, ale i… pasja. O tym nie zapominajmy.

Grafika: 1, 2, 3