Gry

Demo polskiego Outriders mogłoby pojawić się w słowniku przy haśle "mieszane uczucia"

PW
Paweł Winiarski
9

1 kwietnia na sklepowe półki trafi nowa polska gra Outriders. Kooperacyjna strzelanka od studia People Can Fly to przedstawiciel gatunku looter-shooter, czyli w uproszczeniu - Diablo z karabinami. Ograłem wersję demonstracyjną i z jednej strony widzę potencjał, z drugiej natomiast przeciętną, "generyczną" produkcję.

Wypuszczenie przedpremierowej wersji demonstracyjnej, szczególnie niecałe dwa miesiące przed tym jak gra pojawi się na sklepowych półkach to z jednej strony akt odwagi, z drugiej ogromne ryzyko. W tak krótkim czasie da się już poprawić tylko błędy techniczne, trzon gry i mechaniki rozgrywki musi jednak pozostać identyczny. Jeśli gra jest rewelacyjna, demo na pewno pomoże w przedpremierowej sprzedaży, jeśli zła - ludzie zaczną anulować zamówienia. A co, jeśli gra wydaje się przeciętna? Jestem bardzo ciekawy jak darmowa testówka wpłynie na sprzedaż Outriders, bo mi nie zapaliła się w głowie lampka z napisem "musisz to kupić".

Outriders zabiera gracza na nowoodkrytą planetę Enoch. Wysłano tam ogromny statek kosmiczny z prostą, ale niezwykle ważną misją znalezienia dla ludzkości nowego domu. Zniszczona Ziemia nie nadaje się już do życia, ludzie szukają nowego świata, a Enoch wydaje się być idealnym, przyjaznym miejscem. Bardzo szybko jednak planeta pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a niebezpieczne Anomalie ciskające w jej powierzchnię dziwnymi ładunkami elektrycznymi przekreślają wszelkie marzenia o spokojnym życiu. Wcielamy się w jednego z tytułowych Outriderów, który na początku przygody ma za zadanie zbadać nowy dom. Później bohater/bohaterka trafia do komory kriogenicznej na 30 lat i budzi się w zniszczonym, jałowym świecie pełnym potworów, bandytów i ciągłej walki o życie. Na osłodę dostaje jednak zestaw nadprzyrodzonych mocy, które całkowicie zmieniają jego/jej rolę w nowym świecie. Fabularnie jest całkiem ciekawie, choć niespecjalnie oryginalnie. Obawiam się, że Outriders nie będzie mnie w stanie porwać ani opowieścią, ani bohaterami, z którymi rozmowy najczęściej chciałem "skipnąć".

Pierwsze kilkadziesiąt minut dema to przeraźliwa nuda. Niby można je traktować jako tutorial pozwalający poznać system sterowania i strzelania, jednak potrafi zniechęcić i jestem tego doskonałym przykładem. Pierwszy późny wieczór z demem Outriders skończyłem chwilę przed wejściem do komory kriogenicznej, wynudzony i zniesmaczony leniwym początkiem gry. Na szczęście później było o wiele lepiej.

Gra pozwoliła wybrać mi jedną z czterech klas postaci. Tak, jak pewnie większość testujących, zdecydowałem się na piromantę władającego ogniem. Dostałem trzy dość proste, ale skuteczne moce - falę ognia, płonące przyciąganie przeciwników oraz dystansową bombę wybuchającą, która trafiając w przeciwnika podnosi go nad powierzchnię i z rozrywa jego ciało na kawałki. Moce ładują się w kilkanaście sekund, więc nie ma powodu by nie używać ich regularnie podczas ostrzału wroga.

A przeciwników jest tu sporo, czasem czułem się jak podczas hordy w Gears of War - szczególnie, że mamy tu dość podobny system osłon. Niestety gorszy, mniej naturalny i zdarzało mu się nieodpowiednio odczytywać ściankę, za którą chciałem się schować. Model strzelania nie jest tak "soczysty" jak w Gears of War i miałem tu więcej skojarzeń z The Division. Ale cały czas czułem, że brakuje w nim takiego finalnego sznyty, który pozwalałby sądzić, że to najlepszy element gry. Generalnie grając w demo bardzo mocno czuć brak tej jednej "kropki nad i" we w zasadzie każdym aspekcie. Bywa naprawdę fajnie, ale cały czas miałem w głowie uczucie, że czegoś tu brakuje.

Momentami brakowało konsekwencji, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której władający ogniem piromanta ginie chwilę po wejściu w ogień? Dlaczego w jednej chwili przeciwnicy sprawnie posługują się osłonami i nie chcą wystawić z zza nich głowy, by po chwili bezmyślnie biec na bohatera grupą i nie zważać na jego ostrzał? Psuje to niestety odbiór Outriders, raz gra wydaje się za łatwa, innym razem za trudna. W opisywanej wyżej sytuacji wystarczyło się cofnąć do wąskiego korytarza i wystrzeliwać przeciwników jeden po drugim - a ci szli jak muchy do lepu wpadając na każdy pocisk i każdy atak specjalny.

Wizualnie Outriders trudno nazwać grą nowej generacji, co też doskonale widać na załączonych screenach złapanych na PlayStation 5. Czasami gra wygląda dobrze, innym razem bardzo przeciętnie gubiąc się gdzieś w oświetleniu, które potrafi zepsuć modele postaci, w tym ich i tak niezbyt piękne twarze. Trudno jednak odmówić Outriders klimatu, jest brudno, ponuro i momentami przytłaczająco - mam nadzieję, że tego ostatniego elementu będzie w grze najwięcej. Czasy ładowania na PS5 są krótkie, ale gra ma zdecydowanie za dużo pojawiających się z czapy scenek przerywnikowych wybijających z rytmu rozgrywki.

Mam też wrażenie, że jak na looter-shooter wypada tu zdecydowanie za mało broni i pancerza. W tego typu produkcjach trzeba znaleźć jakiś rozsądny mechanizm lootu, nie może go być ani za mało, ani za dużo. Może to kwestia dema, może początku gry - ale za długo męczyłem się z podstawowym, niezbyt efektywnym dropem. Ale to są rzeczy, które można jeszcze zmienić przed premierą.

Trudno mówić o rozczarowaniu jeśli nie ma się wobec gry wygórowanych oczekiwań. Jakiekolwiek plotki i doniesienia o nowej jakości w gatunku looter-shooter traktowałem z przymrużeniem oka głównie dlatego, że People Can Fly nie ma doświadczenia w tym podgatunku strzelanek. Trudno też oceniać całą, mającą trwać ponad 30 godzin grę na podstawie wersji demonstracyjnej, szczególnie kiedy ta rozkręca się dopiero po czasie. Z drugiej strony bardzo podobał mi się Bulletstorm na Xboksie 360, którego dodatkowo przeszedłem jeszcze raz miesiąc temu na Switchu w wersji Full Clip Edition. I muszę przyznać, że mając w głowie ten tytuł, spodziewałem się po Outriders bardziej "wykręconego" modelu strzelania. Niestety w tym temacie studio zrobiło krok w tył.

Outriders będzie miało ułatwione zadanie z uwagi na okres, w którym trafia na rynek i brak jako takiej konkurencji, szczególnie teraz - kiedy duże premiery są przekładane z uwagi na covidowe problemy z develompentem. Z jednej strony więc czekam mając nadzieję na ciekawą, wciągającą przygodę - z drugiej obawiam się, że grając w pełną wersję nie będę mógł pozbyć się uczucia powtarzalności, monotonii i braku innowacyjnych pomysłów. A po tym, co mówią znajomi, którzy również sprawdzili demo, mam wrażenie, że ogólnodostępna wersja testowa bardziej popsuje niż polepszy premierą sprzedaż Outriders.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu