Sport

Czytam o nowym partnerze Manchester United - to gigant technologiczny, który ma przenieść klub w XXI wiek

MS
Maciej Sikorski
9

Czy w sporcie, zwłaszcza w futbolu, leżą duże pieniądze? Pytanie, na które trudno jednoznacznie i zwięźle odpowiedzieć. Z jednej strony czytamy o wielkich transferach w europejskich klubach, z drugiej o ich długach. Nawet największe marki zastanawiają się, skąd wziąć dodatkowe pieniądze, jak rozkręc...

Czy w sporcie, zwłaszcza w futbolu, leżą duże pieniądze? Pytanie, na które trudno jednoznacznie i zwięźle odpowiedzieć. Z jednej strony czytamy o wielkich transferach w europejskich klubach, z drugiej o ich długach. Nawet największe marki zastanawiają się, skąd wziąć dodatkowe pieniądze, jak rozkręcić biznes, by na konta wpływały dodatkowe miliony euro czy funtów. Z pomocą przychodzą korporacje technologiczne - żyjemy w XXI wieku i w jego realiach trzeba robić interesy.

Która europejska liga piłkarska jest najmocniejsza? Zależy o co się pyta. Pod względem sportowym różnie bywa, wszystkie mocniejsze ligi miały etapy swoich wzlotów i upadków - nawet w ostatniej dekadzie. A pod względem finansowym? Tutaj jest wyraźny lider: Premier League. Na początku bieżącego roku głośno było o kasie, jaką angielska ekstraklasa zdobędzie na samym kontrakcie z telewizją:

Padła kolejna granica. Kluby Premier League dostaną za trzyletni kontrakt z telewizją ponad pięć miliardów funtów. Umowa wchodzi w życie w 2016 r. Obecnie obowiązuje umowa, który gwarantuje klubom ponad miliard funtów rocznie. Poprzedni trzyletni kontrakt (lata 2010-13) dawał 1,77 mld. A np. za lata 1992-97 kluby dostały do podziału tylko 191 mln funtów. W ciągu 20 lat wartość praw telewizyjnych wzrosła w Anglii 40-krotnie! – Jeszcze w 1986 r. nikt nie chciał pokazywać ligi. Od czasów tragedii na stadionach przeszliśmy do fazy niebywałego rozwoju ligi – cieszy się Richard Scudamore, dyrektor wykonawczy Premier League. [źródło]

W dalszej części tekstu czytamy, że mowa o pieniądzach z rynku wewnętrznego - sprzedaż praw poza granicami to kolejne miliardy funtów. Blisko miliard z samego rynku azjatyckiego. Duże pieniądze, prawda? Dla polskich klubów są to sumy, o których można jedynie pomarzyć. Zresztą, dla zespołów z Niemiec czy Włoch, zwłaszcza tych niżej ulokowanych w tabeli to też majątek. Dorzućmy teraz do tego np. wpływy z biletów, ze sprzedaży gadżetów, z "wycieczek" poza Europę - przywołany we wstępie Manchester zgarnie w najbliższych latach duże pieniądze. Ale i duże pieniądze wyda. Dlatego szuka nowych źródłem zysku.

Tu pojawia się drugi bohater wpisu, firma HCL Technologies. To duża instytucja, o czym możecie się przekonać oglądając poniższy film. Działają w kilkudziesięciu krajach, obsługują duże podmioty. Opis ich działalności zaczyna się od tych słów: HCL Technologies is a leading global IT services company working with clients in the areas that impact and redefine the core of their businesses. Jak miałby z tego skorzystać Manchester lub jakikolwiek inny klub? Legenda angielskiej piłki kopanej miałaby się zająć czymś innym? Nie, chodzi raczej o rozszerzenie wpływów.

Klub szacuje liczbę swoich fanów na świecie na około 660 mln. Znaczna część mieszka poza Europą, głównie w Azji. Jakie są szanse na to, że ludzie ci będą przyjeżdżać na mecze swojej drużyny? Nawet gdyby mieli pieniądze, czas i stałoby się to w miarę możliwe, to sprawa jest fizycznie nie do rozwiązania na Old Trafford. Odpada ten sposób na zacieśnianie więzi z kibicami i zarabianie na nich pieniędzy, ale pojawiają się inne - właśnie za sprawą nowych technologii. To dzięki nim można zatrzymać przy sobie kibiców, "bawić" ich przez cały czas i przez cały czas na nich zarabiać.

Jednym z rozwiązań są oczywiście media społecznościowe. Tyle, że Manchester ma 66 mln fanów na Facebooku. To 1/10 wszystkich kibiców. I raczej nie zarabia na nich kokosów, bo za bardzo nie ma do tego narządzi. Lajki funtów nie przynoszą. Można zrobić aplikację, ale jak ją skroić pod tak szerokie audytorium? Właśnie w tym ma pomóc Manchesterowi partner technologiczny - zaproponuje (i zapewne wdroży) klubowi takie rozwiązania, które pomogą zaktywizować kibiców i skłonią ich do wyciągania portfeli. Zadanie nie jest proste, bo mowa o ludziach mieszkających w różnych krajach, a nawet w różnych regionach świata, posługujących się różnymi językami, działających w określonej kulturze. Te wszystkie czynniki trzeba brać pod uwagę wychodząc do kibiców z nowymi rozwiązaniami.

Czy w sporcie, zwłaszcza w futbolu, leżą duże pieniądze? Pytanie, na które trudno jednoznacznie i zwięźle odpowiedzieć. Z jednej strony czytamy o wielkich transferach w europejskich klubach, z drugiej o ich długach. Nawet największe marki zastanawiają się, skąd wziąć dodatkowe pieniądze, jak rozkręcić biznes, by na konta wpływały dodatkowe miliony euro czy funtów. Z pomocą przychodzą korporacje technologiczne - żyjemy w XXI wieku i w jego realiach trzeba robić interesy.

Która europejska liga piłkarska jest najmocniejsza? Zależy o co się pyta. Pod względem sportowym różnie bywa, wszystkie mocniejsze ligi miały etapy swoich wzlotów i upadków - nawet w ostatniej dekadzie. A pod względem finansowym? Tutaj jest wyraźny lider: Premier League. Na początku bieżącego roku głośno było o kasie, jaką angielska ekstraklasa zdobędzie na samym kontrakcie z telewizją:

Padła kolejna granica. Kluby Premier League dostaną za trzyletni kontrakt z telewizją ponad pięć miliardów funtów. Umowa wchodzi w życie w 2016 r. Obecnie obowiązuje umowa, który gwarantuje klubom ponad miliard funtów rocznie. Poprzedni trzyletni kontrakt (lata 2010-13) dawał 1,77 mld. A np. za lata 1992-97 kluby dostały do podziału tylko 191 mln funtów. W ciągu 20 lat wartość praw telewizyjnych wzrosła w Anglii 40-krotnie! – Jeszcze w 1986 r. nikt nie chciał pokazywać ligi. Od czasów tragedii na stadionach przeszliśmy do fazy niebywałego rozwoju ligi – cieszy się Richard Scudamore, dyrektor wykonawczy Premier League. [źródło]

W dalszej części tekstu czytamy, że mowa o pieniądzach z rynku wewnętrznego - sprzedaż praw poza granicami to kolejne miliardy funtów. Blisko miliard z samego rynku azjatyckiego. Duże pieniądze, prawda? Dla polskich klubów są to sumy, o których można jedynie pomarzyć. Zresztą, dla zespołów z Niemiec czy Włoch, zwłaszcza tych niżej ulokowanych w tabeli to też majątek. Dorzućmy teraz do tego np. wpływy z biletów, ze sprzedaży gadżetów, z "wycieczek" poza Europę - przywołany we wstępie Manchester zgarnie w najbliższych latach duże pieniądze. Ale i duże pieniądze wyda. Dlatego szuka nowych źródłem zysku.

Tu pojawia się drugi bohater wpisu, firma HCL Technologies. To duża instytucja, o czym możecie się przekonać oglądając poniższy film. Działają w kilkudziesięciu krajach, obsługują duże podmioty. Opis ich działalności zaczyna się od tych słów: HCL Technologies is a leading global IT services company working with clients in the areas that impact and redefine the core of their businesses. Jak miałby z tego skorzystać Manchester lub jakikolwiek inny klub? Legenda angielskiej piłki kopanej miałaby się zająć czymś innym? Nie, chodzi raczej o rozszerzenie wpływów.

Klub szacuje liczbę swoich fanów na świecie na około 660 mln. Znaczna część mieszka poza Europą, głównie w Azji. Jakie są szanse na to, że ludzie ci będą przyjeżdżać na mecze swojej drużyny? Nawet gdyby mieli pieniądze, czas i stałoby się to w miarę możliwe, to sprawa jest fizycznie nie do rozwiązania na Old Trafford. Odpada ten sposób na zacieśnianie więzi z kibicami i zarabianie na nich pieniędzy, ale pojawiają się inne - właśnie za sprawą nowych technologii. To dzięki nim można zatrzymać przy sobie kibiców, "bawić" ich przez cały czas i przez cały czas na nich zarabiać.

Jednym z rozwiązań są oczywiście media społecznościowe. Tyle, że Manchester ma 66 mln fanów na Facebooku. To 1/10 wszystkich kibiców. I raczej nie zarabia na nich kokosów, bo za bardzo nie ma do tego narządzi. Lajki funtów nie przynoszą. Można zrobić aplikację, ale jak ją skroić pod tak szerokie audytorium? Właśnie w tym ma pomóc Manchesterowi partner technologiczny - zaproponuje (i zapewne wdroży) klubowi takie rozwiązania, które pomogą zaktywizować kibiców i skłonią ich do wyciągania portfeli. Zadanie nie jest proste, bo mowa o ludziach mieszkających w różnych krajach, a nawet w różnych regionach świata, posługujących się różnymi językami, działających w określonej kulturze. Te wszystkie czynniki trzeba brać pod uwagę wychodząc do kibiców z nowymi rozwiązaniami.

window.fbAsyncInit = function() { FB.init({ xfbml : true, version : 'v2.3' }); }; (function(d, s, id){ var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) {return;} js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/sdk.js"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));

W jednym kraju ludzie mają świetny dostęp do Internetu i można im sprzedawać treści bez większych ograniczeń, w innych Internet nadal jest dobrem luksusowym, ale sprzęt mobilny zaczyna się już rozprzestrzeniać. W jednym kraju można wykorzystać Facebooka, w innym nie ma to większego sensu. Gdzieniegdzie wearable stało się już popularne, więc można zachęcić ludzi do tego, by ćwiczyli z gwiazdami MU, wykonywali ich trening, a nawet mierzyli się z ich wynikami. To zaledwie kilka kwestii ze znacznie bardziej rozbudowanego tematu. Klub sam tego nie zorganizuje, zgubi się pewnie na początku drogi - potrzebny jest partner działający globalnie i znający się na rzeczy.

Manchester United nie jest ponoć jedynym klubem angielskim, który kombinuje w ten sposób - podobnie do tematu podchodzą Manchester City oraz Chelsea - każdy z gigantów znalazł innego partnera. Gra warta świeczki? Spójrzcie jeszcze raz na liczbę fanów i pomyślcie, że z pomocą nowych technologii uda się na części z nich zarabiać regularnie pieniądze: na aplikacjach, treściach, gadżetach, reklamach itd. Za kilka lat to może być potężny strumień gotówki i kluby/firmy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

W jednym kraju ludzie mają świetny dostęp do Internetu i można im sprzedawać treści bez większych ograniczeń, w innych Internet nadal jest dobrem luksusowym, ale sprzęt mobilny zaczyna się już rozprzestrzeniać. W jednym kraju można wykorzystać Facebooka, w innym nie ma to większego sensu. Gdzieniegdzie wearable stało się już popularne, więc można zachęcić ludzi do tego, by ćwiczyli z gwiazdami MU, wykonywali ich trening, a nawet mierzyli się z ich wynikami. To zaledwie kilka kwestii ze znacznie bardziej rozbudowanego tematu. Klub sam tego nie zorganizuje, zgubi się pewnie na początku drogi - potrzebny jest partner działający globalnie i znający się na rzeczy.

Manchester United nie jest ponoć jedynym klubem angielskim, który kombinuje w ten sposób - podobnie do tematu podchodzą Manchester City oraz Chelsea - każdy z gigantów znalazł innego partnera. Gra warta świeczki? Spójrzcie jeszcze raz na liczbę fanów i pomyślcie, że z pomocą nowych technologii uda się na części z nich zarabiać regularnie pieniądze: na aplikacjach, treściach, gadżetach, reklamach itd. Za kilka lat to może być potężny strumień gotówki i kluby/firmy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

partnerstwo