20

Chrome przyspiesza. Ostatnia aktualizacja 2020 to dużo optymalizacji, ale nowości też nie zabrakło

Google Chrome staje się odrobinę szybszy, mniej zasobożerny, a przy okazji uczy się nowych sztuczek. Co przygotowali dla nas twórcy w ostatniej tegorocznej aktualizacji przeglądarki?

Google Chrome od lat jest najpopularniejszą przeglądarką na świecie. Nie ważne kto próbuje, może co najwyżej ponadgryzać kostki giganta i uszczknąć w ten sposób kilka procent dla siebie, ale nic poza tym. Od lat jednak z Chrome jest ten sam problem: zasobożerność. Jeżeli pamiętacie początki przeglądarki to prawdopodobnie zdajecie sobie sprawę z tego, jak szybko i bezproblemowo działała wówczas przeglądarka od Google. Ale przez to że teraz coraz częściej przypomina choinkę obwieszoną dodatkami, nie wygląda to zbyt dobrze. Dlatego też ostatnia duża tegoroczna aktualizacja nie tyle skupia się na dodawaniu nowych funkcji, co lepszym działaniu przeglądarki. Tak, ekipa z Google nareszcie zabrała się do pracy i po wprowadzonym szeregu zmian, Chrome ma być dużo szybsze.

Szybszy Google Chrome: co się zmieniło?

Pierwszą ze zmian nad którą pracowali magicy z Google jest priorytetyzowanie aktywnej karty nad tymi, które są otwarte w tle. Dzięki temu zużycie procesora ma spaść nawet pięciokrotnie, co pozwoli zapewnić 75 minut pracy więcej na jednym ładowaniu — a przynajmniej tak wynika z benchmarków robionych wewnętrznie przez Google. Więcej na temat tych zmian (i sposobie ich osiągnięcia) można poczytać tutaj, zaś twórcy uspokajają: wszystkie ważne dla użytkowników opcje wciąż będą dostępne. W tym otrzymywanie powiadomień czy odtwarzanie muzyki w kartach, które nie są obecnie uruchomione.

Na tym jednak jeszcze nie koniec, bo przeglądarka ma się także szybciej uruchamiać — i to nawet o 25%. Podobnie zresztą sprawa ma się ze stronami internetowymi, które według zapowiedzi mają ładować się sprawniej (aż o 7%), ze zużyciem mniejszych zasobów: mniej pamięci RAM, mniej mocy. To nie są słynne ulepszenia rzędu „kilkukrotnie szybciej”, ale i tak są krokiem w dobrym kierunku. I mam nadzieję, że to będzie tak naprawdę dopiero początek. Bo konkurencja w tym aspekcie zostawiła Chrome daleeeko w tyle.

Wyszukiwarka kart w Chrome. Dla wszystkich otwierających ich zbyt dużo może okazać się strzałem w dziesiątkę!

Ale oprócz szeregu optymalizacji i przyspieszenia przeglądarki, Google zadbało także o nowe opcje. I jedną z nich jest wyszukiwarka kart. Jeżeli należycie do grona otwierającego ich tyle, ile tylko się da i regularnie gubicie się w gąszczu treści, to teraz tuż obok przycisku otwierania nowej karty znajdziecie nowe narzędzie do przeszukiwania kart. Wystarczy wpisać nazwę interesującej was strony i po chwili zostaniecie przeniesieni tam gdzie trzeba. Niby miłe, chociaż… nie powiem, Safari robi to prościej — i ma taką funkcję dostępną od lat. W pasku adresu wystarczy wpisać tytuł/adres, a jeżeli w jednej z otwartych kart / okien ta strona już jest uruchomiona, będziemy mogli się do niej sprawnie przenieść.

Wisienką na torcie jest… niejako powrót do przeszłości, bo komendy w pasku adresu. Zamiast przeklikiwania się w graficznym interfejsie, użytkownicy będą mogli wpisać polecenia pokroju delete history, wipe cookies czy edit passwords by móc czynić zmiany bez konieczności szukania ich w przeglądarce. Lista komend na ten moment nie powala długością, ale sporo istotnych elementów jest już dostępnych. Ich pełną listę znajdziecie tutaj.

Źródło