7

Chiny podkręcają kosmiczny wyścig, chcą mieć własne Voyagery

Chiny chcą być kosmicznym liderem, nikt kto interesuje się podbojem kosmosu, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Amerykanie ciągle utrzymują nad nimi przewagę, głównie dzięki dynamicznemu rozwojowi sektora prywatnego, ale ujawniane co chwilę kolejne, bardzo ambitne, chińskie misje powodują, że to się może w ciągu obecnej dekady zmienić. Kolejnym imponującym projektem ma być wysłanie poza granicę naszego Układu Słonecznego dwu sond kosmicznych. Skojarzenie z Voyagerami nasuwa się samo...

Na krańce Układu…

Nienazwany jeszcze projekt został ogłoszony na łamach branżowej gazety chińskiego przemysłu kosmicznego, „China Space News”, przez jednego z najważniejszych kierowników chińskiego programu księżycowego Wu Wuirena. Plan zakłada wysłanie dwu sond, które w 2049 r., na stulecie powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, miałyby osiągnąć odległość 100 jednostek astronomicznych.

Z informacji, które udostępniono w 2019 r. na kongresie European Planetary Science, kiedy misja była dopiero rozważana, zakładano, że start sond musi mieć miejsce w 2024 r. Obie sondy miałyby skorzystać z asysty grawitacyjnej Jowisza, a druga z nich także Neptuna.

Pierwsza ze statków dotarłaby w okolice największej planety naszego układu w 2029 r., drugi minąłby go 4 lata później i udał się w stronę Neptuna. Tam w 2038 r. Chińczycy zamierzają przeprowadzić badania górnych partii atmosfery tej planety, przy pomocy niewielkiej sondy, którą zostałaby zrzucona przez główny statek. Najważniejszym celem badawczym ma być heliosfera i jej granica.

Sondy mają udać się na przeciwne krańce naszego układu, pierwszy z pojazdów ma zbadać czoło, a drugi warkocz heliosfery. Po drodze w wyznaczone rejony jedna z sond miałaby zbadać jeden z dużych obiektów transneptunicznych, planetoidę Quaoar (średnia odległość od Słońca to 43 j.a.). Następnie obie sondy, podobnie jak Voyagery, znalazłyby się w przestrzeni międzygwiezdnej.

Nie wiadomo czy w opisanym powyżej wstępnym profilu misji z 2019 r. dokonano jakichś zmian, zapewne kolejne miesiące przyniosą nam więcej szczegółów. Nie znamy nawet nazwy całego projektu, w czasie kongresu opisywano ją co prawda jako „Interstellar Express”, ale patrząc na obecne trendy spodziewam się nazwy odwołującej się do chińskiej historii lub legend.

Mnogość projektów

Ilości misji, które Chiny mają na rozkładzie jazdy, przyprawia o zawrót głowy. Co więcej, nie są to jakieś drobne wyprawy na LEO, mające przypominać o  ich obecność na orbicie, ale drogie i skomplikowane projekty badawcze mające realną wartość naukową i polityczną.

Za mniej więcej miesiąc na Marsie będzie lądował łazik z misji Tianwen-1, w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy planowana jest budowa załogowej stacji kosmicznej Tiangong. Trwają prace nad rozwojem rakiet Długi Marsz 8, której jedna z odmian ma powracać na Ziemię. Niedawno ogromnym sukcesem zakończyła się skomplikowana misja księżycowa Chang’e 5, która dostarczyła na Ziemię próbki gruntu. W tle majaczą, jeszcze niewyraźnie, przygotowania do stworzenia chińsko-rosyjskiej bazy badawczej na powierzchni naszego naturalnego satelity.

Nie wiadomo oczywiście czy wszystkie te projekty zakończą się sukcesem, ale już tylko to co do dziś osiągnęło Państwo Środka, stawia ich w tym wyścigu tuż za Stanami. A tymczasem lider ma problemy i sam może sobie podciąć skrzydła. NASA nie otrzymała finansowania w odpowiedniej wysokości i nawet na tak strategiczne i prestiżowe programy jak Artemis brakuje pieniędzy.

Dość powiedzieć, że z nieoficjalnych jeszcze informacji wynika, że z zakwalifikowanych do dalszych prac trzech lądowników księżycowych, Blue Origin, Dynetics i SpaceX, które miano rozwijać na tym etapie równolegle, dofinansowanie otrzyma tylko ten ostatni. Nie dlatego, że okazał się najlepszy czy też w pozostałych projektach wykryto jakieś błędy, jedynie Elon Musk obniżył swoje wymagania finansowe tak, żeby zmieścić się w budżecie NASA. Dziwne rzeczy dzieją się też wokół kontraktu na wyniesienie modułów stacji Gateway. Tymczasem Komunistyczna Partia Chin z finansowaniem programów kosmicznych jak na razie nie ma najmniejszych problemów.

Źródło: [1], [2]