Technologie

Brand Killer: Adblock poza Internetem

MS
Maciej Sikorski
18

Adblocka pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać, podejrzewam, że część naszych Czytelników korzysta z tego produktu i eliminuje reklamy ze "swojego Internetu". A co byście powiedzieli na podobną opcję dla świata realnego? Brzmi dziwnie, ale sprawa staje się jasna, gdy poznacie projekt Brand Killer. N...

Adblocka pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać, podejrzewam, że część naszych Czytelników korzysta z tego produktu i eliminuje reklamy ze "swojego Internetu". A co byście powiedzieli na podobną opcję dla świata realnego? Brzmi dziwnie, ale sprawa staje się jasna, gdy poznacie projekt Brand Killer. Na razie to zabawa kilku studentów, kiedyś może się z tego zrobić coś większego.

Na początek film, powinien wiele wyjaśnić:

Wiecie już chyba mniej więcej o co chodzi. To eliminowanie reklam ze świata realnego, ale wykorzystuje się do tego rzeczywistość wirtualną. Spory miks, ale podobnych będzie przybywać w najbliższym czasie - wraz z rozwojem AR i VR (rzeczywistość rozszerzona i wirtualna) kolejne projekty będą łamać granice i wytyczać nowe trendy. W tym przypadku nie wykorzystano Oculus Rifta czy okularów Gear VR, studenci sami zbudowali gogle, a potem stworzyli dla nich odpowiednie oprogramowanie. Na razie nie działa ono idealnie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że prace nie trwały długo i nie pożarły wielkich środków finansowych - to była zabawa.

Zabawa inspirowana była motywem z serialu Black Mirror i żartem Adblock Plus:

Adblocka pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać, podejrzewam, że część naszych Czytelników korzysta z tego produktu i eliminuje reklamy ze "swojego Internetu". A co byście powiedzieli na podobną opcję dla świata realnego? Brzmi dziwnie, ale sprawa staje się jasna, gdy poznacie projekt Brand Killer. Na razie to zabawa kilku studentów, kiedyś może się z tego zrobić coś większego.

Na początek film, powinien wiele wyjaśnić:

Wiecie już chyba mniej więcej o co chodzi. To eliminowanie reklam ze świata realnego, ale wykorzystuje się do tego rzeczywistość wirtualną. Spory miks, ale podobnych będzie przybywać w najbliższym czasie - wraz z rozwojem AR i VR (rzeczywistość rozszerzona i wirtualna) kolejne projekty będą łamać granice i wytyczać nowe trendy. W tym przypadku nie wykorzystano Oculus Rifta czy okularów Gear VR, studenci sami zbudowali gogle, a potem stworzyli dla nich odpowiednie oprogramowanie. Na razie nie działa ono idealnie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że prace nie trwały długo i nie pożarły wielkich środków finansowych - to była zabawa.

Zabawa inspirowana była motywem z serialu Black Mirror i żartem Adblock Plus:

To wystarczyło, by ktoś wziął się do pracy i w miarę szybko zaprezentował efekty. Jak dzisiaj można to wykorzystać? Pomysłów niewiele, bo VR to novum dla geeków. Warto jednak wyobrazić sobie, że rzeczywistość wirtualna zyskuje na popularności i staje się czymś powszechnym. Google nie muszą sprzedawać się tak dobrze, jak smartfony, ale spokojnie mogłyby nawiązać do wyniku tabletów. To oznaczałoby już spory rynek. Rynek, który należałoby wypełnić treściami i aplikacjami różnego typu. Z pewnością znalazłoby się zastosowanie dla Brand Killera.

Piszę o tym głównie po to, by pokazać, że nie trzeba mieć dostępu do najnowszego sprzętu, sztabu specjalistów i wielkich pieniędzy, aby tworzyć w tym biznesie. Liczy się przede wszystkim pomysł, wybieganie wyobraźnią poza ramy rzeczywistości, w której się funkcjonuje. Czasem skończy się na pomyśle, innym razem na zabawie, ale będą i takie projekty, które przekształcą się w realny biznes. Palmer Luckey (pomysłodawca gogli Oculus Rift) pewnie nie zakładał, że jego zabawa w piwnicy przerodzi się w firmę, którą Facebook będzie chciał zamienić w duży biznes. Pisząc krótko: do piwnic i garaży marsz ;)

To wystarczyło, by ktoś wziął się do pracy i w miarę szybko zaprezentował efekty. Jak dzisiaj można to wykorzystać? Pomysłów niewiele, bo VR to novum dla geeków. Warto jednak wyobrazić sobie, że rzeczywistość wirtualna zyskuje na popularności i staje się czymś powszechnym. Google nie muszą sprzedawać się tak dobrze, jak smartfony, ale spokojnie mogłyby nawiązać do wyniku tabletów. To oznaczałoby już spory rynek. Rynek, który należałoby wypełnić treściami i aplikacjami różnego typu. Z pewnością znalazłoby się zastosowanie dla Brand Killera.

Piszę o tym głównie po to, by pokazać, że nie trzeba mieć dostępu do najnowszego sprzętu, sztabu specjalistów i wielkich pieniędzy, aby tworzyć w tym biznesie. Liczy się przede wszystkim pomysł, wybieganie wyobraźnią poza ramy rzeczywistości, w której się funkcjonuje. Czasem skończy się na pomyśle, innym razem na zabawie, ale będą i takie projekty, które przekształcą się w realny biznes. Palmer Luckey (pomysłodawca gogli Oculus Rift) pewnie nie zakładał, że jego zabawa w piwnicy przerodzi się w firmę, którą Facebook będzie chciał zamienić w duży biznes. Pisząc krótko: do piwnic i garaży marsz ;)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu