facebook usuwa wpisy
40

Błąd na Facebooku pozwolił sprawdzić kto kryje się za każdym fanpage’m i się zaczęło…

Nie ma to jak kryzys w piątkowe popołudnie. Dzisiaj takowy zafundował nam Facebook, który przez kilka godzin pozwolił na podejrzenie kto jest autorem na dowolnym fanpage'u, gdzie był jakiś edytowany post. I tak dowiedzieliśmy kto stoi za politykami, artystami czy stronami satyrycznymi. Nie wszyscy będą z tego powodu szczęśliwi.

Historia edycji bogatsza niż zwykle

W gruncie rzeczy nie wiadomo z czego wynikał sam błąd, bo możliwość podejrzenia historii edycji posta na dowolnym fanpage’u istniała już od bardzo długiego czasu. Dzisiaj przez kilka godzin poza tym, że w historii pojawiła się informacja o tym jakie błędy zostały poprawione w danym poście, to znalazł się tam też autor modyfikacji. Teraz możliwość podglądu historii nie działa już wcale, Facebook prawdopodobnie pracuje nad naprawą swojego błędu.

Temat jednak bardzo szybko został podłapany przez media i takie strony jak 4chan i zaczęło się szukanie kto prowadzi jaki fanpage. Dowiedzieliśmy między innymi, kto stoi za profilem artysty Banksy’ego, Grety Thunberg czy kto publikuje na stronach ugrupowania Anonymous. W wielu przypadkach nie było jednak zaskoczenia, bo nikt nie ukrywa, że wiele profili ważnych osobistości prowadzonych jest przez zawodowców, agencje lub dedykowanych pracowników. Chyba tylko Donald Trump sam pisze swoje tweety ;-)

Na naszym polskim podwórku też jest bardzo ciekawie, Gazeta Wyborcza opisuje, że profilem Ministra Sprawiedliwości zarządza narzeczona jego partyjnego kolegi, profilem Borysa Budki zarządza radny z Katowic, a Szymonowi Hołowni pomaga zawodowy dziennikarz. W sieci krążą też obrazki dotyczące innych polityków, między innymi Władysława Kosiniaka-Kamysza, Grzegorza Brauna czy Janusza Korwin-Mikkego.

Dostało się też stronom satyrycznym

Jest też kilka ciekawostek z polskich stron satyrycznych. Dowiedzieliśmy się np. kto stoi za popularną stroną „SokzBuraka”, która delikatnie mówiąc nie sympatyzuje z partią rządzącą. Odkryto też autora stojącego za stroną „Żelazna logika”, który popiera drugą stronę barykady, a profil „Jestem zołzą” prowadzi podobno… trzech facetów. Jest też nasz branżowy smaczek, okazało się, że jeden z administratorów strony, która codziennie w niewybredny sposób wyśmiewała artykuły publikowane między innymi na łamach Antyweb, pracuje w znanej agencji PR zajmującej się nowymi technologiami.

Błąd został już załatany, ale z jego konsekwencjami wiele osób będzie musiało się mierzyć przez kolejne tygodnie. Poza oczywiście Facebookiem, który najwyżej przeprosi za całą sytuację. To tylko kolejny raz potwierdza fakt, że w sieci nikt nie jest anonimowy, wszystko zależy tylko od kosztów jakie gotowi jesteśmy ponieść albo… od czystego przypadku.