Moje przemyślenia

Apple chce opatentować ładowanie baterii i wgrywanie danych do zapakowanych produktów

JR
Jan Rybczyński
18

Apple wpadło na ciekawy pomysł, który może znacząco wpłynąć na magazynowanie i sprzedaż produktów elektronicznych, który swoim zwyczajem chce opatentować. Chodzi o możliwość ładowania baterii oraz komunikacji z urządzeniami, które leżą na półkach zamknięte w pudełkach. Tego rodzaju patent może przyn...

Apple wpadło na ciekawy pomysł, który może znacząco wpłynąć na magazynowanie i sprzedaż produktów elektronicznych, który swoim zwyczajem chce opatentować. Chodzi o możliwość ładowania baterii oraz komunikacji z urządzeniami, które leżą na półkach zamknięte w pudełkach. Tego rodzaju patent może przynieść spore korzyści finansowe w przyszłości, niesie cały szereg nowych możliwości, ale i niebezpieczeństw. Warto się nad tym zastanowić.

Według serwisu Venture Beat, patent Apple nosi nazwę "Active Electronic Media Packaging" czyli aktywne opakowania na urządzenia elektroniczne. Pierwsza oczywista zaleta, to kupowanie przez klienta od razu w pełni naładowanego urządzenia. Chyba nikt nie lubi tego momentu, kiedy zaraz po zakupie nowej "zabawki" chcemy zając się poznawaniem i dłubaniem, a zamiast tego musimy podłączyć zasilanie na kilka godzin. Zakupiony telefon, po przełożeniu karty SIM i wgraniu kontaktów z iCloud byłby dzięki rozwiązaniu Apple gotowy do całodziennego użycia, podobnie jak laptop czy tablet. Poza tym całkowite, głębokie rozładowanie się współczesnych akumulatorów nie działa dobrze na ich żywotność.

Obok samego ładowania byłaby możliwa również komunikacja, a wiec przesyłanie danych. Koniec produktów z przestarzałym i wymagającym aktualizacji oprogramowaniem. Oprogramowanie może być uaktualniona, nawet jeżeli dane urządzenie od wielu miesięcy leży na półce w sklepie. To wygodne zarówno dla użytkowników jak i producenta, który zmniejszy fragmentacje oprogramowania. Umożliwi to również wgranie np. bardziej aktualnych banerów reklamowych, które pozwalają obniżyć koszty zakupu, tak jak ma to miejsce w przypadku Kindle. Jeśli opakowanie byłoby częściowo przezroczyste, włączony ekran mógłby służyć do demonstracji produktu i nie groziłoby mu rozładowanie baterii.

Są jednak pewne niebezpieczeństwa. Prawo Murphy'ego mówi, że jeżeli coś może pójść nie tak, to na pewno się tak właśnie stanie. Prędzej czy później jakaś aktualizacja może pójść nie tak i spowodować błędne działanie setek tysięcy zapakowanych urządzeń. Jeśli producent w porę się zorientuje, może oznaczać to konieczność rozpakowania i zapakowania na nowo wszystkich urządzeń, a więc spore koszty. Jeśli nie będzie wiedział, część klientów będzie bardzo niezadowolona z zakupu i może zrazić się do marki.

To jeszcze nie koniec. Warto pomyśleć co stanie się gdy do wewnętrznej sieci firmy włamią się jakieś osoby i do wszystkich zapakowanych urządzeń wgrają szkodliwe oprogramowanie, które będzie śledzić użytkowników i przechwytywać ich dane. Już nawet fabryczne opakowanie nie będzie gwarantowało, że urządzenie jest bezpieczne.

Zostawmy jednak te czarne wizje. Ciekaw jestem kiedy zobaczymy takie rozwiązanie w praktyce, oraz czy będzie wielu chętnych aby naśladować Apple, wkupując licencje lub wprowadzających własne rozwiązanie tego rodzaju. Jeśli patent zostanie Apple w ogóle przyznany.

Źródło grafiki [1].

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Applepatent