59

3 rzeczy które już teraz urzekły mnie w Xbox Series X

xbox all access
Na wstępie od razu zaznaczę, że nie — nie mamy jeszcze dostępu do nowej konsoli Microsoftu. Ale amerykańska prasa już teraz ma szansę testować nowy sprzęt, a moje ulubione Digital Foundry przygotowało (znając życie: jeden z wielu) materiał na temat nowego sprzętu opierający się o gry i to jak konsola działa. I choć póki co mowa wyłącznie o grach ze wstecznej kompatybilności, to nie ukrywam, że już teraz jestem zauroczony możliwościami. Bo to wszystko to, czego oczekiwałem w tej generacji, a jednak tego nie dostałem.

 

1. 60 klatek na sekundę nie tylko w teorii

Tak, tak, znam te teorie w świetle których ludzkie oko nie widzi 60 klatek na sekundę — i niezmiernie mnie one bawią. Nie wiem jak Wasze, ale moje 60 FPS dostrzega — co więcej, bardzo je lubię, niezależnie od gatunku. Ale w przypadku gier zręcznościowych, właściwie nie wyobrażam sobie grać inaczej. Obecna generacja dała nam sporo obietnic, ale większości z nich nie spełniła. Najwyraźniej Xbox Series X będzie doskonałą wymówką do powtórki i nadrobienia zaległości. Nagle gonienie wszystkich gier które chciałem ograć przed nadejściem nowych sprzętów straciło sens, bo i po co się spieszyć, skoro wszystko na nowym sprzędzie będzie działało… po prostu lepiej? I co najlepsze: twórcy / wydawcy nie muszą w tej kwestii kiwnąć palcem. Cała magia leży po stronie konsoli!

2. Jest piękniej niż było dotychczas

Niby banał — bo przecież gry z roku na rok stają się ładniejsze, a taka to magia rozwoju branży, coraz lepszych podzespołów i coraz większych możliwości. Tutaj jednak, podobnie jak w przypadku 60 FPS, mowa o leciwych grach które nie zostały już poprawione przez twórców — magia algorytmów. I we wspomnianym materiale doskonale to zaprezentowano na przykładzie Final Fantasy XIII z Xbox One. Kto pamięta jak źle wyglądała ta gra na Xboksie 360 (nawet w porównaniu z wersją PS3), ten ma powody do radości.

Final Fantasy XIII to jeden z przykładów — bo dalej jest super porównanie m.in. GTA IV. Gry która na X360 wyglądała jak wyglądała — na Xbox One było lepiej, ale zobaczcie tylko jak to wygląda (i koniecznie w materiale jak się rusza!) na Xbox Series X!

3. Szybkie przełączanie się między grami

O nowych dyskach SSD w konsolach 9. generacji słyszymy od dawna, ale tak długo, jak tylko o nich słyszymy (a nie z nich korzystamy), brzmi to mało imponująco. Ale nie ukrywam że jak zobaczyłem jak sprawnie działa przełączanie się między uruchomionymi grami (przeskok z tytułu A, do tytułu B, to około 10 sekund!) — jestem oczarowany. Z wrodzonego lenistwa najczęściej gram w dany tytuł dopóki go nie skończę (kiedyś, bo nienawidziłem zmieniać płyt, teraz — bo najzwyczajniej w świecie nie lubię długich ekranów ładowania towarzyszących uruchamianiu gry). Tutaj wszystko działa w mig — i taką nową generację konsol to ja rozumiem!

No dobra, nareszcie choć trochę ekscytuję się nową generacją konsol — ale mam nadzieję, że na wstecznej kompatybilności się nie skończy

Aż do wczoraj nowe konsole niespecjalnie miały moją uwagę, przynajmniej na starcie. Ale patrząc na moją kupkę wstydu (np. kilka odsłon Yakuzy które mam na PlayStation, ale w ogóle mnie to nie martwi, bo dostępne są także w abonamencie Xbox Game Pass) — nagle zaczynam rozważać, czy zakup Xbox Series X w dniu premiery nie jest dobrym pomysłem. Po co się męczyć z padem który rozładowuje się za szybko, spadającym framerate i jeszcze czekać na premierę next-genowej wersji najświeższej części (Yakuza: Like a Dragon w listopadzie wyjdzie na PlayStation 4 i Xbox Series X, odpowiednia aktualizacja dla PlayStation 5 została zapowiedziana dopiero na marzec przyszłego roku), skoro będzie nowa zabawka i więcej wygody?  Zachęcam do obejrzenia materiału Digital Foundry w całości. I mam cichą nadzieję, że podobne zachwyty będą na miejscu także przy okazji gier na nową generację, a nie tylko staroci.