Nauka

Radioteleskop z Arecibo, który „nie przeżył” spotkania z Jamesem Bondem, został poważnie uszkodzony

KK
Krzysztof Kurdyła
3

Obserwatorium astronomiczne w Arecibo to niezwykły obiekt. Nie dość, że to jeden z największych na świecie radioteleskopów, pomagający odkrywać kolejne obiekty głębokiego kosmosu, takie jak planety spoza naszego układu słonecznego, stał się także gwiazdą popkultury. Każdy chyba kojarzy go ze słynną sceną z filmu o przygodach Jamesa Bonda „Goldeneye”, w której zostaje zniszczony w wyniku upadku 900-tonowej platformy z odbiornikiem radiowym. Jak się okazało, niedający ludzkości wytchnienia rok 2020 chciał powtórzyć ten wyczyn, na szczęście nie do końca skutecznie...

 

Radioteleskop

Radioteleskop z Arecibo to bardzo ciekawa konstrukcja. Położony w leju krasowym radioteleskop dysponuje 305 metrową czaszą, co jeszcze nie dawno dawało mu pozycję lidera pod tym względem. Odebrał mu ją dopiero w 2016 r., po 53 latach królowania, chiński radioteleskop FAST posiadający czaszę aż 500-metrową. Wspomniana już platforma z odbiornikiem wisi 150 m ponad poziomem czaszy, rozpięta 18 stalowymi linami na trzech wieżach rozlokowanych wokół obiektu. Pozycję odbiornika można zmieniać, co umożliwia obserwację większego obszaru nieba.

Poważne uszkodzenia

Przyczyną uszkodzenia było właśnie pęknięcie jednej z 3-calowych stalowych lin, której część spadła na czaszę i uszkodziła tak poszycie, jak i część elementów nośnych całej konstrukcji. Wybita dziura ma długość około 30 metrów. Uszkodzeniu uległy też osłony tzw. kopuły gregoriańskiej, zamontowanej obok odbiornika, a cała platforma została przekręcona, utrudniając dostęp do niej.

To spowodowało, kolejne w tym roku,  przerwanie pracy obserwatorium. Wcześniej radioteleskop musiano wyłączyć z powodu przechodzącego nad Puerto Rico huraganu Izajasz, który bezpośrednio nie poczynił jednak żadnych szkód. Pozostaje oczywiście pytanie, czy pęknięcie liny nie było spowodowane naprężeniami spowodowanymi przez to zjawisko atmosferyczne.

Tym razem przerwa w działaniu potrwa zapewne dłużej, ekipy inżynieryjne będą musiały nie tylko naprawić spore uszkodzenia, ale także określić co mogło spowodować awarię i skontrolować stan pozostałych 17 lin oraz wiszącej platformy. Zarówno w momencie zdarzenia, jak i teraz całość poddawana jest obciążeniom mogącym je osłabić.

Śledzenie asteroid

Jednym z ważniejszych zadań, jakie wykonuje radioteleskop w Arecibo, jest śledzenie oraz pomiar obiektów mogących w przyszłości zagrozić naszej planecie. Tuż przed awarią naukowcy obserwowali podejrzaną asteroidę 2020 NK1, dzięki czemu poznaliśmy jej kształt, rozmiar oraz wykluczono ją z grona obiektów groźnych dla Ziemi (przynajmniej w najbliższym czasie).

Przed pomiarami dokonanymi w Arecibo NASA oceniała, że mająca ok. 1 km długości kosmiczna skała może uderzyć w Ziemię pomiędzy 2086 a 2101 rokiem, a prawdopodobieństwo tego zdarzenia wyliczono na 1:70000. Dzięki nowym danym okazało się, że asteroida na chwilę obecną nie stanowi dla Ziemi zagrożenia. Na uwagę zasługuje fakt, jak szybko, dzięki pracy tego obserwatorium można weryfikować takie zagrożenia. 2020 NK1 została odkryta na początku lipca przez naukowców z Uniwersytetu Hawajskiego.

Pozostaje mieć nadzieję, że uszkodzenia teleskopu ograniczą się do tego, co widać na zdjęciach, a całość szybko wróci do działalności operacyjnej. Zarówno badania obiektów nieba głębokiego, jaki i rola Arecibo we wspomnianym systemie nadzoru nad asteroidami są niezwykle ważne i szkoda by było, gdyby ten obiekt wypadł na dłużej z naukowego użycia.

Źródła: [1], [2], [3]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: