16

[IDF] Ekstremalne podkręcanie – bicie rekordu świata

Nie róbcie tego w domu! – to hasło zdecydowanie pasuje to jazdy na krawędzi jaką zaproponował nam dream team najlepszych na świecie overclockerów, podkręcających krzem do granic jego wytrzymałości. Jeśli lubicie azot lejący się strumieniami, parę buchającą z procesorów, multum mierników napięcia i komputery mogące uruchomić jednocześnie kilka Crysisów, to zapraszam do mojej relacji. Intel […]

Nie róbcie tego w domu! – to hasło zdecydowanie pasuje to jazdy na krawędzi jaką zaproponował nam dream team najlepszych na świecie overclockerów, podkręcających krzem do granic jego wytrzymałości. Jeśli lubicie azot lejący się strumieniami, parę buchającą z procesorów, multum mierników napięcia i komputery mogące uruchomić jednocześnie kilka Crysisów, to zapraszam do mojej relacji.

Intel Developer Conference to jak sama nazwa wskazuje, głównie Intel. Ale nie tylko, bo jak mogliście się dowiedzieć z moich wcześniejszych artykułów poświęconych konferencji, korporacja ta współpracuje praktycznie z każdą inną firmą działającą w światku nowych technologii – a pośrednio nawet z głównym konkurentem, AMD.

Dlatego też IDF13 pełen był imprez towarzyszących i tej największej dotyczyć będzie niniejszy artykuł. Chodzi tu o ASUS OC Main Event, który odbył się 10 września w hotelu Four Seasons, oddalonym o kilka przecznic od Moscone Center, serca IDFu.

Cztery Pory Roku możecie już kojarzyć z mojego wcześniejszego wpisu dotyczącego sekretnego pokazu wydajności najnowszej linii procesorów Intela Bay Trail. Tym razem jednak na miejsce wydarzenia nie prowadził mnie, szeroki jak szafa trzydrzwiowa ochroniarz, a wątły recepcjonista.

Rozmach samej imprezy był jednak nieporównywalnie większy. Mimo, że zjawiłem się tam jeszcze przed jej oficjalnym rozpoczęciem, to zastałem już grupkę gapiów skupioną wokół stołów wyłożonych najnowszymi zdobyczami technologicznymi trzech firm sponsorskich: Asusa, Intela i Corsaira.

Całość była przygotowywana już od kilku dni, gdyż jak powiedział mi mózg całej operacji Ray Komansilan (ksywka Dumo):

Na to, co wszyscy dziś zobaczycie, pracowaliśmy razem od dawna. Musieliśmy własnoręcznie przygotować cały zestaw, a ten proces diametralnie różni się od kupowania w sklepie części i podłączania ich w wyznaczonych miejscach. My musimy wycinać, lutować i cały czas kontrolować czy wszystko trzyma się jeszcze razem.

A kto jeszcze oprócz Dumo’a się tym zajmował? Możecie nie kojarzyć ich nazwisk, ale w overclockerskim świecie wszyscy są prawdziwymi mistrzami, którzy często stają naprzeciwko siebie podczas różnych pojedynków. Wielka w tym zasługa Asusa, że potrafił skompletować wszystkich w jednym miejscu tworząc prawdziwy dream team. W jego skład wchodzili: Ronaldo Bussali (Rbuass), Charles Wirth (Fugger), Ian Graham Parry (8-Pack), and Mike Gorius (Gunslinger).

A więc ludzi już mamy przedstawionych, teraz czas na sprzęt. Podstawę stanowiła najnowsza płyta główna ze stajni Asusa należąca do najbardziej prestiżowej linii wspierającej podkręcanie – Republic of Games (tu wersja Rampage IV Black Edition). Dalej mamy intelowski procesor Ivy Bridge Core i7-4960X, oczywiście Extreme Edition i 4 cztery karty graficzne od Asusa działające w SLI, wyposażone w GPU GeForce GTX Titan.











Nie można jeszcze zapomnieć o 4-kanałowymi zestawie pamięci Corsair Vengeance Extreme i Dominator Platinum, a także zasilaczach, bo byle no-name z marketu na widok takiego zestawu do udźwignięcia zaliczyłby spektakularną porażkę. Doskonale tę sytuację podsumował szef marketingu Asusa, Juan Jose Guerrero:

Ten zestaw pobił prawdopodobnie także rekord na najbardziej energochłonny pojedynczy zestaw komputerowy świata.

Dlatego aby zapewnić mu wystarczającą ilość energii użyto czterech 1200 – watowych zasilaczy Corsair AX 1200iDigital ATX, każdy kosztujący $350. Jeśli już jednak uparlibyście się, aby zbudować taki zestaw w domu to oprócz tego musielibyście się liczyć z wydaniem 4 tys. zł na procesor, podobnej kwoty na jedna kartę graficzną i 2 tys. na płytę główną. Cena całości niechybnie poszybowałaby w górę, idąc w dziesiątki tysięcy.

Azot w płynie

Jednak, aby jeszcze bawić się w podkręcanie, potrzebny jest ciekły azot. Dużo ciekłego azotu. Z tyłu za overclockerami, stało takie małe zaplecze, o które zapytałem jednego z pracowników Asusa:

Mamy tu cztery kontenery ciekłego azotu, które wspólnie mają pojemność 2500 litrów.

Jedna osoba cały czas musiała przepompowywać ciecz z kontenerów do mniejszych pojemników, a następnie do termosów. Każdej takiej czynności towarzyszyła oczywiście wylewająca się z pojemników para, która potem unosiła się kilka centymetrów nad podłogą, tworząc scenerię jak z futurystycznego filmu.

Ciekły azot nie jest jednak tak niebezpieczny jak może się wydawać. Oczywiście jeśli bezpośrednio z naszym ciałem zetkną się jego duże ilości to mamy raczej przekichane, ale…

Jeśli polewamy ciekłym azotem rękę, to nic nam się nie dzieje. Nie możemy go tylko na sobie zatrzymać.

Nie chciałem wierzyć pracownikowi Asusa na słowo poprosiłem go, aby polał mi trochę na rękę. I… rękę mam cały czas sprawną, bo i piszę za jej pomocą ten tekst. Część azotu po prostu wyparowała, a część stoczyła się na podłogę, także już w formie pary. Czułem na dłoniach tylko lekki chłodek, nic absolutnie ekstremalnego.

Para buch, zegary w ruch!

Ekstremalne warunki za to na pewno panowały w miejscu, gdzie ten azot był wlewany. A jak możecie zobaczyć na zdjęciach, do złożenia całego zestawu wykorzystane zostały także… kartonowe kubeczki, które posłużyły jednocześnie za lejki i miejsce tymczasowego magazynowania cieczy.

Na pierwszy rzut oka, praca overclockera wydała mi się podobną do tej jaką wykonuje DJ. Cała magia dzieje się w domowym zaciszu, kiedy to tworzy on swoją muzykę. Na imprezach musi już tylko zapuścić odpowiednią playlistę, bujać się w rytm muzyki, nakładać i zdejmować słuchawki, no i oczywiście poruszać od czasu do czasu różnymi pokrętłami.

Overclocker tak samo, po złożeniu zestawu, tylko dolewa azotu (niekiedy również w rytm muzycznych bitów), no i obserwuje różne wskaźniki na monitorze i elektromierzach. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana.

Mamy wiele zmiennych, które musimy nieustannie kontrolować, tak aby wszystko współgrało ze sobą, jak trzeba i żebyśmy bili te rekordy.

Uwierzyłem im na słowo…

No właśnie, rekordy. Bo w celu ich bicia cała impreza została przecież zorganizowana. Na zakończenie wydarzenia podliczono wszystkie wyniki i okazało się, że padło w sumie sześć benchmarkowych najlepszych w historii wyników. Zmagano się z programami takimi jak 3DMark: 11 i Fire Strike, Cinebench R11.5 i Intel Extreme Tuning Utility. Po dokładne wyniki zapraszam do przejrzenia poniższym screenom:

Cinebench-17.65 OC-main-event-oc-records XTU-1835 3DMark11-E38231 3DMark-Firestrike-32268 3DMark-Firestrike-32268

A zakończyć chciałbym jeszcze cytatem z CEO Corsaira, Andy’ego Paula:

W naszych laboratoriach wszyscy ludzie są graczami i overclockerami i zawsze mówią nam dokładnie co trzeba zrobić. Wiec sekretem naszego sukcesu jest to, że sprzedajemy klientom to, co chcą kupić.

Corsair posiada w swoich szeregach dwie z obecnych na Main OC Event gwiazd podkręcania. Overclocking można traktować jako weekendową zabawę, ale dla tych gości jest to normalna praca. Pouczający jest zwłaszcza przykład Dumo’a, który jeszcze kilka lat temu działał w tzw. podziemiu, gdzie swoim talentem zwrócił uwagę bardziej znanych overclockerów, którzy zapraszali go na własne pokazy.

Z czasem Dumo zaczął stawać z nimi ramię w ramię. Został wtedy dostrzeżony przez Asusa, gdzie obecnie pracuje, doradzając inżynierom jak powinny wyglądać płyty główne dla graczy.
http://www.youtube.com/watch?v=nxJUMTZyY50
http://www.youtube.com/watch?v=Dr1NDQD_yCI
http://www.youtube.com/watch?v=8n6mRXAu884

Foto