90

Dlaczego zrezygnowałem z Orange – epilog

Pisząc w piątek tekst na temat odejścia z Orange nie chciałem skupiać się na swoim kontrakcie, tylko na obsłudze klienta, a już na pewno nie myślałem o publikacji kolejnej części. Skoro jednak pan Wojtek Jabczyński, rzecznik grupy, oficjalnie wypowiedział się pod tekstem i zapowiedział przedstawienie mi w poniedziałek super oferty, to część z Was mogła […]

Pisząc w piątek tekst na temat odejścia z Orange nie chciałem skupiać się na swoim kontrakcie, tylko na obsłudze klienta, a już na pewno nie myślałem o publikacji kolejnej części. Skoro jednak pan Wojtek Jabczyński, rzecznik grupy, oficjalnie wypowiedział się pod tekstem i zapowiedział przedstawienie mi w poniedziałek super oferty, to część z Was mogła pomyśleć: dobra, najpierw się wyżalił na AW, a potem jako supervip klient zbierze świetną ofertę i z niej skorzysta.

Propozycję dostałem wczoraj.

Już mało istotne jest przedstawienie mi „przedpołudniowej” oferty po godzinie piętnastej. Interesujące jest to, co mi zaoferowano.

Wstępnie mowa była o dwóch abonamentach – za 129 i w okolicach 150zł, w obu przypadkach dających dostęp do internetu z limitem około, dla starego klienta, 2GB (później prędkość spada). Do tego oczywiście darmowe minuty wymienne na SMSy. W pierwszym przypadku 450, w drugim 550. Czyli niecała połowa tego, co daje konkurencja.

Ale spokojnie, jestem stałym i starym klientem, prawda? W nagrodę zatem mogę dostać 50% więcej minut/smsów (jak sprawdziłem, to standard dla klientów minimum z minimum 4-letnim stażem). Czyli niemal 700 lub nawet przeszło 800. Znakomicie. I wciąż mniej, niż konkurencja w kilkadziesiąt złotych tańszym abonamencie. I to na dzień dobry, bez żadnego bycia stałym klientem.

Co więcej, podobno zadzwonił do mnie „wyżej postawiony” konsultant czy też sprzedawca/przedstawiciel Orange, którego możliwości są znacznie bardziej elastyczne. W toku rozmowy okazało się, że na co pozwalają to spuścić jakieś 150zł z ceny telefonu. Rozmawialiśmy o iPhone 4S, który w opcji na 24 miesiące, z abonamentem 150zł, miał kosztować standardowo 1249zł. Pan mówi do mnie – z rabatem ode mnie jakieś 1100zł (co do złotówki nie pamiętam).

Z ciekawości wszedłem na stronę operatora, gdzie jak wiadomo oferta jest często lepsza niż w salonie i co widzę…? Przedłużając umowę w e-sklepie zapłacę 1069zł, przy tych samych warunkach. Dziękuję za świetną ofertę telefoniczną! Nie czuję się jak idiota!

Pan zaproponował mi również skorzystanie z punktów Payback, za 15 tysięcy których dostanę kolejne 150zł zniżki na telefon. Doskonale. Tylko, że to moje ciężko uciułane punkty i patrząc nawet na katalog stacji benzynowej trzeba byłoby być pół-rozgarniętym, aby nie zauważyć nagród o wartości większej niż te 150zł nawet za 10 tysięcy punktów.

Oczywiście nie omieszkałem panu przekazać, że trudno skorzystać mi z tej oferty, skoro konkurencja na dzień dobry oferuje lepsze warunki. Cóż, nie mogę nic więcej panu zaoferować.

Rozumiem. Dziękuję zatem za propozycję i pozdrawiam. Do zobaczenia kiedyś.

PS Aha, jeszcze jedno. Konsultanci w salonach mówili o możliwości wzięcia iPada 2 do tego typu abonamentu. Przez telefon okazało się to całkowicie niemożliwe. Ale to już detal w sumie.