6

Cena czyni cuda nawet we flagowcach czyli możliwe że Qualcomm przeszacował atrakcyjność Snapdragona 865 i modemu 5G

Rynek flagowców od dłuższgo czasu cenowo zupełnie oszalał. Zapoczątkowany przez Apple trend smartfonów w cenie 1000 dolarów, w warunkach rozkręconej przez tani pieniądz hossy, rozwinął się nadspodziewanie szeroko. Tę sytuację chciał też prawdopodobnie wykorzystać Qualcomm, który zamiast wbudować 5G do flagowego procesora, powiązał jego sprzedaż z zewnętrznym modemem, czyniąc z całości bardzo szybki, ale jednocześnie znacznie droższy zestaw. Być może gdyby hossa na rynku utrzymała się dalej, taktyka Qualcomma sprawdziłaby się, ale na dziś, może się okazać strzałem w stopę.

Kup pan modem

Qualcomm od lat przekonywał, że rozwiązanie z wszystkimi układami na jednej płytce jest od czysto technologicznej strony znacznie lepsze, ponieważ pozwala wydajniej zarządzać energią i w efekcie obniżyć TDP całego układu procesor – modem. Kolejną zaletą jest oszczędność przestrzeni, jaką oferują zintegrowane układy, pozwalające przeznaczyć więcej miejsca na przykład na baterię. Dlatego pozbawienie flagowego procesora jakiegokolwiek modemu zwróciło uwagę już w momencie jego premiery. Zaprezentowana pod koniec ubiegłego roku nowa generacja procesorów Qualcomma prezentuje się w związku z tym dość dziwnie. Najdroższy Qualcomm 865 wymaga do działania osobnego modemu X55 5G, podczas gdy przeznaczony dla średniej półki 765/765G ma zintegrowany modem X52, także obsługę 5G posiadający.

Prędkość jako haczyk…

Qualcomm tłumaczył swoją decyzję problemami technicznymi związanymi z integracją bardzo szybkiego modemu wewnątrz jednego układu typu SoC. Modem x55 oferuje prędkość 7,5 Gbps i jest to wartość znacznie wyższa niż oferują zintegrowani konkurenci. Wspomniany Qualcomm 765 z modem X52 osiąga połowę tej przepustowości, procesory MediaTeka, Samsunga czy Huawei podobnie lub nawet mniej. Niektóre z nich mają dodatkowo ograniczenia w zakresie używania części pasm ultramilimetrowych. 

…większa kasa i niższe koszty jako nagroda

Problem w tym, że jak wspomnieliśmy, w przeciwieństwie do poprzednika, Qualcomm 865 nie ma na pokładzie żadnego modemu, a firma sprzedaje je tylko jako pakiet z X55. Decydując się na model 865, musisz od razu wejść w 5G z najwyższej półki. Oczywiście nie za darmo. Dla producenta ma to w teorii same zalety, obniża koszt produkcji samego procesora, poprzez zmniejszenie stopnia jego skomplikowania, a jednocześnie zmniejsza koszty produkcji x55, korzystając z efektu skali. Należy pamiętać, że gdyby 865 otrzymał wbudowany modem, x55 i tak musiałby być produkowany, a masowym odbiorcą byłoby głównie Apple. Dzięki wykastrowaniu modelu 865 można liczyć na znacznie większą pulę dużych klientów. Jednocześnie cena zestawu procesor + modem, jest oczywiście wyższa niż zintegrowanego układu, więc zarząd Qualcomma mógł z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Bunt mniejszych graczy

Problem w tym, że na tak poważny krok zdecydowano się za wcześnie. Rynek i infrastruktura 5G cały czas dopiero raczkuje. 5G, na obecną chwilę, nie jest dla klientów tak ważne, jak wielu analitykom się wydawało. Udowadnia to choćby ostrożna postawa Apple na tym polu, którego telefony bez tej technologii i tak świetnie się sprzedają.

Na efekty nie trzeba było długo czekać, a pierwsze sygnały, że producenci telefonów nie pokochali nowego tandemu, dotarły od mniejszych graczy. Zarówno model 8.3 Nokii, G9 ThinQ od LG wyszły ze słabszym procesorem 765. Dziś chodzą słuchy, że na podobny krok zdecyduje się Google, z mającą niedługo zadebiutować rodziną smartfonów Pixel 5.

Do całości obrazu trzeba jeszcze dodać schodzące z rynku informacje o tym, że flagowce takie jak Samsung S20, w których 5G miało być jednym z koni pociągowych, nawet bez obecnego kryzysu, nie sprzedawały się za dobrze. A przecież w związku z epidemią, zbliża się ekonomiczne tsunami, które może mocno uderzyć w produkty premium, jakimi są najdroższe smartfony. Może się w związku z tym okazać, że dla wielu producentów, nawet jeśli mają w ofercie flagowce z tym zestawem, bardziej będzie opłacało się kłaść nacisk na sprzedaż mniej kosztownych w produkcji modeli ze średniej półki. To tam może się też znaleźć spora część klientów, dotychczas płacących bezrefleksyjnie za najdroższe modele.