16

BMW płonęły diesle, Samsungowi wybuchał Note. Połączyli siły, bo co mogłoby pójść źle?

Temat, który tu poruszę jest trochę lekko zabawnie piątkowy, a trochę cywilizacyjnie straszny. Jak być może cześć z Was pamięta zarówno BMW, jak i Samsunga dotknęły w swoim czasie dwie bardzo poważne afery. W BMW na skutek błędnego projektu chłodniczki zaworu EGR dochodziło do regularnych pożarów, a Samsung dla odmiany przeżył swój dramat ze smartfonem Note 7, w którym źle zaprojektowane baterie potrafiły eksplodować. Kiedy więc trafiłem na informację o tym, że BMW robi akcję serwisową swoich hybryd, ponieważ mogą się zapalić przez wadliwe baterie Samsunga, najpierw buchnąłem śmiechem, a potem zrobiło mi się smutno.

Co poszło źle?

Zacznijmy od czystej informacji będącej podstawą tego, niedotyczącego tylko wymienionych firm, felietonu. Koncern z Monachium ogłosił, że będzie wzywać (indywidualnie) właścicieli 26900 samochodów typu hybryda plug-in do do serwisu. Sprawa dotyczy następujących modeli:
– 2021 BMW X5 xDrive45e
– 2021 BMW 745Le xDrive
– 2020-2021 BMW 530e, 530e xDrive, 530e iPerformance
– 2020-2021 Mini Cooper Countryman All4 SE
– 2020-2021 BMW X3 xDrive30e
– 2021 BMW 330e, 330e xDrive
– 2020 BMW i8
wyposażonych w baterie o zwiększonej pojemności. Użyte w tych samochodach ogniwa Samsunga, zostały w trakcie procesu produkcji zanieczyszczone, co może powodować spięcia i ostatecznie wywołać pożar. Do dziś spłonęły w ten sposób już cztery samochody.

BMW przyznaje, że nie ma jeszcze rozwiązania dla tego problemu i dopóki go nie znajdzie, zaleca kierowcom nie aby nie ładowali baterii oraz nie używali trybu Sport, Manual oraz zmiany biegów przy pomocy manetek. Nie wyjaśniono dlaczego akurat tych opcji, ale można się domyślać, że ich używanie powoduje większe zużycie prądu, co zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia spięć.

Dlaczego mnie rozśmieszyło?

To dość oczywiste, dla kogoś kto lubi czarny humor, Monty Pythona i tak dalej, zestawienie tych akurat dwu firm i pożarów budzi ochotę do szydery. Jednak trwało to tylko przez chwilę, ostatecznie człowiek szybko zdaje sobie sprawę, że takich sytuacji jest coraz więcej, pożary samochodów są po prostu niebezpieczne, a i same awarie, których doświadczył chyba każdy z nas to nic sympatycznego.

Dlaczego mnie smuci?

Dzisiejsze, nowoczesne produkty są z jednej strony fascynujące, postęp technologiczny jaki się dokonał jest widoczny gołym okiem, ale z drugiej strony podejście producentów do kwestii jakości jest coraz bardziej frustrujące. Wszystko projektowane jest tak, żeby w krótkim czasie po wygaśniećiu gwaranacji, zepsuty sprzęt sprowadził nas znowu do salonu sprzedaży.

Do tego coraz więcej działów projektowych ślepo wierzy CAD-om i przeróżnym symulacjom komputerowym, skracając do minimum lub wręcz likwidują klasyczne testy prototypów i serii przedprodukcyjnych. W efekcie kupujemy dziś AGD marki „przedłużona 5-letnia gwarancja”, silniki samochodów rozsypują się po 150000 km, czym zadziwiają nawet prymitywne Łady i Polonezy z czasów PRL. Chyba, że nie słuchacie głupich zaleceń serwisowych, ale to materiał na inny felieton.

Taktyka strusia

W skrajnych wypadkach ich niechlujstwo powoduje wypadki zagrażające naszemu życiu i zdrowiu, a napewno komplikujące nam życie codzienne. Owszem, musimy mieć pecha, ale niestety o tego pecha coraz łatwiej. Co gorsza, gdy takie coś już nastąpi, firma odpowiadająca za wypuszczenie nowoczesnego bubla nie koniecznie od razu stara się uczciwie rozwiązać tę sytuację.

BMW w sprawie płonących diesli długo chowało głowę w piasek, a teraz, zamiast błyskawicznie wymienić baterie lub całe samochody wydaje głupie zalecenia. Sumienie takiego Apple, przy większości wpadek, choćby z koszmarnym MBP 2016-19, ruszało się dopiero w momencie, gdy do sądów trafiały pozwy zbiorowe. W sumie, nienajgorzej wypadł Samsung który szybciutko wycofał Note z rynku.

Miało być prześmiewczo, a wyszło w sumie posępnie. Może to przez to, że musiałem w tym miesiącu wydać kasę na kolejną zmywarkę, po tym, jak poprzednia w wyniku awarii elektroniki o mało nie rozwaliła całej kuchni? Może. Wiem jedno, pomimo tego, że dzisiejsze czasy dla fana technologii są naprawdę fascynujące, to pod pewnymi względami tęsknię do przeszłości, gdy jakość była co najmniej tak samo ważna, jak innowacje. Wtedy też samochodom zdarzało się na ulicy zapalić, ale jakoś znacznie rzadziej…

Źródło: [1], [2]
Zdjęcie ilustracyjne / Pixabay