Militaria

F-22 Raptor kosztuje ponad 350 mln $. USAF chce je odesłać na emeryturę

Krzysztof Kurdyła
6

F-22 Raptor, myśliwiec przewagi powietrznej, którego Amerykanie nie sprzedawali nawet najbliższym sojusznikom, jest dla US Air Force coraz większym obciążeniem. Trapią go awarie, jest drogi w utrzymaniu i trudny w modernizacji. Wiele wskazuje, że wszedł na ostatnią prostą.

Zmiany, zmiany

Plany lotniczych roszad w US Air Force są w tym roku bardzo ciekawe. Uwagę większości, szczególnie w Polsce, przykuło zmniejszenie liczby zamawianych F-35, a jednoczesne zwiększenie zakupów F-15EX, nowej wersji produkowanego od lat 70-tych ciężkiego myśliwca. Dla komentatorów nieprzychylnych F-35 to znak, że ten się już „kończy”, ale w rzeczywistości to tylko pokłosie opóźnień w przygotowaniu jego nowej odmiany.

Jeśli mielibyśmy szukać oznak końca kariery dla któregoś z samolotów, to nasz wzrok powinien paść na legendarnego i uwielbianego przez fanów lotnictwa F-22 Raptora. Skromna jak na amerykańskie warunku flota 186 tych myśliwców skurczy się o 33 maszyny. Amerykanie rezygnują z modernizacji myśliwców w wariancie Block 20.

Zaoszczędzone pieniądze (szacuje się, że ok. 1,8 mld dolarów) zostaną podzielone na trzy cele, modyfikację F-35, doprowadzenie do ładu nowszych wersji F-22 oraz projekt myśliwca nowej generacji NGAD. Biorąc pod uwagę wypowiedzi decydntów o konieczności odważniejszego podejmowania trudnych decyzji i zeszłoroczną dyskusję o całkowitym wycofaniu F-22 do początku lat 30-tych, to może się okazać, że koniec Raptora nadejdzie szybciej, niż się spodziewamy.

Piękny, drogi i pechowy

Raptor to przeraźliwie drogi myśliwiec V generacji zaprojektowany w z użyciem technologi Stealth. Od dłuższego czasu jest w USAF na bocznym torze, a armia nie wie, co z nim zrobić. Choć ciągle jest dla USAF chlubą, budzi sensację, gdziekolwiek by się nie pojawił, to te PR-owe korzyści oraz aktualna wartość bojowa nie równoważą obciążeń, które ten myśliwiec generuje.

Samolot cierpi na większość chorób wieku dziecięcego, charakterystycznych dla sprzętu nowych generacji. Nowatorskie rozwiązania spowodowały wiele problemów jakościowych, do których obecnie dołączają się kolejne, powstające w wyniku starzenia się konstrukcji.

W zakresie elektroniki i sensorów F-22 powstał na tyle wcześnie, że dziś wymaga kosztownej modernizacji, żeby móc dotrzymać kroku znacznie tańszemu F-35. Podobnie wygląda sprawa z powłokami Stealth, które należałoby dziś zmienić na nowszą generację. Ostatnio w części egzemplarzy pojawiły się problemy z zawieszeniem, co mogło być powodem ostatniego wypadku Raptora sprzed kilku dni.

Money, money, money

Największym problemem tego myśliwca od początku były koszty. Szacuje się, że pojedynczy egzemplarz tego samolotu kosztował ponad 350 mln dolarów. Także jego bieżąca obsługa jest bardzo wymagająca. To spowodowało zamrożenie produkcji F-22 w 2011 r. po wyprodukowaniu zaledwie 195 samolotów, co z kolei jest zbyt małą liczbą, żeby mogły pojawić się oszczędności wynikające z efektu skali.

Jeśli dodamy do tego sporą ilość incydentów i wypadków, to widać, że to odstawienie na boczny tor nie jest przypadkowe. Choć przedstawiciele US Air Force mówią, że poza samolotami Block 20 nie przewidują szybkiego wycofania kolejnych, to moim zdaniem tegoroczny kamyk może poruszyć lawinę. Jeśli prace nad NGAD pójdą dobrze, a modernizacja F-35 dostanie kopa, na F-22 zacznie brakować miejsca.

Wyraźnie widać, że w związku z szeregiem nowych programów armia zaczyna coraz ostrzej wycinać niepotrzebne lub przestarzałe samoloty (poza F-22 wycofanych zostanie m. in. część A-10). Przy kosztach gnerowanych przez F-22 jedyne co go może uratować, to PR oparty na jego legendzie. A pieniądze będą potrzebne coraz większe, w decydującą fazę wchodzi program bombowca B-21 Rider, a i o NGAD słychać z coraz częściej i głośniej.

Stock Image from Depositphotos.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu