Oprogramowanie komputerowe

Czy Microsoft potrafi choć jeden update zrobić dobrze?

Krzysztof Rojek
45

Windows 11 znowu daje o sobie znać. Tym razem jego aktualizacja psuje... dyski twarde.

Windows to system, na którym polegają dziś prawie wszyscy. Używamy go w domach, w pracy, niesamowicie duża część komputerów odpowiedzialnych za działanie największych instytucji pracuje właśnie na Windowsie. I o ile wiadomo, że np. komputery używane w korporacjach podlegają innym procedurom aktualizacyjnym, to finalnie takie aktualizacje są robione, ponieważ w przeciwnym razie cały świat wciąż korzystałby np. z Windowsa 98. To, co chcę tu przekazać to fakt, że Windows to w tym momencie nie tylko produkt dla konsumentów, ale ważna część globalnej gospodarki i jego jakość ma wpływ na wiele innych elementów.

Tymczasem z jakością w Windowsie nic się nie zmieniło, przynajmniej jeżeli chodzi o aktualizacje

Kiedy Windows 11 wchodził na rynek, wiele osób liczyło, że nowa nazwa to także zmiany mające przywrócić wiarę w rozwój najpopularniejszego systemu na ziemi. Już wcześniej zapowiadano, że aktualizacje nie będą tak częste i jeżeli chodzi o funkcje, to będzie to jednak duża aktualizacja rocznie. Wolniejszy rozwój miał zaowocować dokładniejszymi testami i stabilniejszymi wydaniami. I taką aktualizację właśnie dostaliśmy, jednak ze stabilnością i dokładnym przetestowaniem funkcji nie ma ona raczej nic wspólnego. Niedawno pokazywałem wam, że wiele ludzi ma poważny problem, ponieważ aktualizacja 22H2 sprawia, że komputery są znacznie mniej wydajne i do tego - pracują niestabilnie. Zdarzały się nawet przypadki, że przestawały działać karty dźwiękowe. Teraz do tej listy dołącza kolejny problem.

Jak się bowiem okazuje, Windows 11 22H2 nie dogaduje się także ze sterownikami dysków, przez co transfery plików, jakich doświadczają niektórzy użytkownicy są dużo niższe, niż przed aktualizacją. O ile niższe? Jak się okazuje - nawet o 40 proc. Microsoft zaadresował ten problem, twierdząc, że jest świadomy usterki i pracuje nad jej naprawieniem, jednocześnie dając znać, że problem dotyczy tylko większych transferów (gdzie przenoszone jest po kilka GB). Jednocześnie, jeden z użytkowników zamieścił na forum prowizoryczny sposób naprawy błędu.

Oczywiście - problemy z aktualizacją do nowej wersji oprogramowania to nic nowego i ma je każdy producent, niezależnie czy mówimy o desktopowym systemie operacyjnym, Androidzie czy iOS. Jednak najczęściej są to niegroźne i mało irytujące wady, kiedy w przypadku Windowsa mamy do czynienia z usterkami które albo mocno utrudniają korzystanie z komputera, albo też - fundamentalnie psują jego działanie. I od czasów Windows 10 nic się nie zmieniło, ponieważ nie zmienił się sposób, w jaki Microsoft testuje aktualizacje. Jeżeli więc ktoś liczył na to, że Windows 11 będzie w tym aspekcie jakąkolwiek zmianą - przykro się rozczarował.

Microsoft pozostał Microsoftem, a Windows - tym samym Windowsem, u którego przycisk "aktualizuj" przypomina wizytę w kasynie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu