Gry

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei - recenzja wersji PC. Klasowy port

Tomasz Popielarczyk
2

Uncharted w końcu na PC! Kolekcja Dziecictwo Złodziei to zremasterowany pakiet dwóch części, które podbiły serca graczy na PS4 (i PS5). Jak się w to gra na komputerze?

Mam sporo radochy w tym roku. Jako „pececiarz-xboksowiec” nie miałem dotąd przyjemności zagrać w wiele hitów z PlayStation. Moje FOMO jednak skutecznie dławił fakt, że nie byłem w stanie ograć tego, co chciałem na dwóch posiadanych przeze mnie platformach. W związku z tym, jak na logicznie i racjonalnie myślącego człowieka przystało… kupiłem sobie Nintendo Switch.

I choć FOMO już nie mam (zastąpiło je poczucie winy i wstydu spowodowane wydaniem milionów monet na gry, które leżą na moich cyfrowych półkach i się kurzą), to nie mogłem sobie odmówić możliwości zagrania w Horizon: Zero Dawn, God of War, Days Gone, Spider-Mana czy w końcu Uncharted.

Sony nie powiedziało na pecetach ostatniego słowa, czego dowodem jest przejęcie studia Iron Galaxy specjalizującego się w portach gier na tę platformę. Efekty tego było widać już w przypadku ostatniej premiery. Spider-Man na PC działał i wyglądał znakomicie. Będę nudny, ale w przypadku Uncharted jest podobnie.

Uncharted? A co to jest?

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei debiutowało w styczniu 2022 na PlayStation 5. Jest to pakiet dwóch gier z serii wydanych na PS4: Uncharted 4: Kres Złodzieja (2016) i Uncharted: Zaginione Dziedzictwo (2017). Oba tytuły zostały odpowiednio podrasowane i odświeżone (oraz wykastrowane – zrezygnowano z trybu wieloosobowego) – nigdy nie wyglądały lepiej, co zresztą pisał w styczniu w recenzji na Antyweb Kamil Świtalski. I właśnie w takiej postaci trafiają teraz na PC.

Sama seria Uncharted była prawdopodobnie jednym z powodów, dla których Microsoft płacił za czasową wyłączność na Tomb Raidera. Gry o przygodach Nathana Drake’a cieszą się bowiem ogromną popularnością. Sam bohater jest niczym współczesny Indiana Jones, a odwiedzane przez niego najdalsze zakątki globu rozpalały wyobraźnię graczy do czerwoności. Nic dziwnego, że Sony zdecydowało się na spin-off „Zaginione Dziecictwo” opowiadający o przygodach innej postaci z serii – Chloe Frazer. Miał to być samodzielny dodatek do Uncharted 4, ale okazał się tak dobry, że z powodzeniem mógł przyćmić niejedną samodzielną produkcję.

Dla mnie wydanie na PC jest pierwszym kontaktem z serią, więc nie będę Wam opowiadał, jak to znakomicie grało się niegdyś w dwójkę czy trójkę. Dodam jednak, że Uncharted 4 zostało dobrze zaprojektowane pod kątem takich świeżutkich graczy, bo zaczyna się od momentu, kiedy nasz główny bohater jest już na emeryturze – ożenił się, ustatkował itd. Natomiast wszystko to, co działo się w jego życiu wcześniej pozostaje tylko miłym wspomnieniem. W czwórce zapisujemy zatem niejako nową, czystą kartkę, więc nie musimy nawet w najmniejszym stopniu znać serii, żeby się dobrze bawić.

Jeszcze lepiej pod tym względem wygląda spin-off, który jest już zupełnie oderwaną od reszty historią, więc możemy się nim cieszyć na całego i nie zastanawiać nad tym, czy aby nie omijają nas jakieś smaczki.

Tyle o samych grach – odsyłam Was po szczegóły do recenzji na Antyweb. Tu skupmy się na tym, jak to działa na PC.

Optymalizacja że mucha nie siada?

Jak wspominałem – będzie nudno. Bo do portu naprawdę trudno się przyczepić. Tekstury są ostre jak brzytwa, a poziom detali w pełni zadowalający. Twórcy podrasowali jeszcze trochę wersję na PC względem tego, co dostali gracze na PS5. Jest więcej cieniowania, a także zwiększony zasięg widzenia. Odblokowano oczywiście też licznik klatek na sekundę. W tym wszystkim zabrakło najważniejszego – Ray Tracingu. Myślę, że śledzenie promieni wyniosłoby Uncharted na jeszcze wyższy poziom i nadało zupełnie nowego wymiaru grze. Być może jednak Sony nie chciało, żeby posiadacze PS5 czuli się źle (a wszyscy wiemy, że wielu z nich ma tendencję do czucia się źle, kiedy gracze nieposiadający PS5 czują się dobrze).

Jest natomiast wsparcie dla Ambient Occlusion. Jest też obsługa NVIDIA DLSS oraz AMD FSR, które powinny skutecznie poprawić płynność działania na słabszych specyfikacjach.

No właśnie… płynność. Czy odczułem jakiekolwiek spadki animacji, spowolnienia czy chrupnięcia? Gra (gry?) działa doskonale. Muszę się przyznać, że moja specyfikacja jest dość mocna (Core i7 12700KF, 32 GB DDR5, GeForce RTX 3090), więc jestem słabym wyznacznikiem tego, czy coś działa płynnie – na tym sprzęcie musi. Widziałem jednak w sieci mnóstwo opinii pokrywających się z moją pochodzących od ludzi grających na kartach od GTX 1080 po RTX 3070. Gra działa świetnie i prawdę mówiąc po tym co zobaczyłem w przypadku Spider-Mana na PC nie spodziewałem się innego scenariusza.

Sporo dobrego można też napisać o możliwościach konfiguracji. Ustawień grafiki mamy tutaj sporo. Jest też pasek informujący nas o tym, w jakim stopniu gra wykorzysta pamięć naszej karty graficznej. Możemy nawet sami sobie włączyć limit klatek, albo wskaźnik FPS.

Nie inaczej jest z ustawieniami sterowania. Gra wspiera kontrolery (w tym oczywiście Dual Sense), ale nie widziałem tutaj powodu, żeby rezygnować z myszy i klawiatury. Właściwie każdą akcję mogłem sobie zmapować pod odpowiedni klawisz. Mechaniki w trakcie zabawy też zostały pod to zoptymalizowane, aby nawet przez chwilę nie czuć potrzeby sięgnięcia po kontroler. To duży atut.

219 złotych za gry sprzed 5 lat

Rynek rządzi się swoimi prawami, a Sony nie należy do firm, których polityka cenowa jest prokonsumencka. Dowodów na to mieliśmy już całe mnóstwo. Zresztą jeden dostarczyła nam niedawno premiera wspomnianego już kilkukrotnie przeze mnie tutaj Spider-Mana na PC, który kosztował 269 złotych. Tutaj jest ciut taniej, bo 219 zł, ale to ciągle dużo jak za remaster remastera.

Z drugiej strony mamy do czynienia z naprawdę znakomitymi grami, które pierwszy raz w historii lądują na PC i wyglądają lepiej niż kiedykolwiek wyglądały. Jeżeli już w nie graliście – dajcie sobie spokój (ew. poczekajcie na jakieś promocje). Jeżeli nie – zdecydowanie warto.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu