Militaria

Kongresmeni chcą szkolić ukraińskich pilotów na zachodnich maszynach

10

„Dlaczego tak późno?” - to pierwsze słowa jakie przyszły mi na myśl, gdy przeczytałem o ponadpartyjnej inicjatywie ustawodawczej amerykańskich kongresmenów, mającej stworzyć możliwość szkolenia ukraińskich pilotów na zachodnich maszynach, takich jak F-15 czy F-16.

Remis zamiast dominacji...

Na początku wojny większość analityków spodziewała się, że w przeciągu paru dni ukraińskie lotnictwo zostanie zniszczone, OPL obezwładniona i Rosja uzyska bezwzględną dominację w domenie powietrznej. Nic podobnego się jednak nie wydarzyło, Ukraina, pomimo wielokrotnie słabszych sił powietrznych wciąż szachuje lotniczą flotę Rosji.

Jednak bazując na własnych, skromnych siłach tej walki wygrać się w ten sposób nie da. Nawet zakładając porównywalną ilość strat ponoszonych przez obie strony konfliktu, rosyjskie magazyny są pojemne, czego o ukraińskiej stronie nijak nie można powiedzieć. Dlatego trzeba się liczyć z tym, że choć kraj ten ma mieć nadmiarową liczbę pilotów, to niedługo może zabraknąć mu sprzętu i amunicji.

Już na początku wojny było widać, że pomoc zachodnia w tym zakresie będzie konieczna. Pokazała to choćby „afera” z przekazaniem Ukrainie polskich MiG-29, do czego ostatecznie nie doszło. Jednak problem jest taki, że nawet jeśli państwa wschodniej flanki NATO pójdą va banque, liczba posiadanych przez nie samolotów poradzieckich jest ograniczona, a całkiem możliwe, że bardzo kiepsko może być z amunicją dla nich.

Zachodnie samoloty dla Ukrainy?

Z koniecznością przezbrojenia sił lotniczych Ukrainy powinno się liczyć już przed wojną. Sytuacja była w tym wojskach znacznie bardziej jaskrawa niż w przypadku przezbrajanej obecnie na natowski sprzęt artylerii. To oznacza, że zanim przekaże się tym siłom zbrojnym samoloty trzeba przeszkolić do ich obsługi cała masę ludzi, od pilotów przez mechaników po obsługę naziemną.

Szczerze powiedziawszy spodziewałem się, że takie działania, choćby w okrojonym zakresie musiały być prowadzone. Jednak najnowsza inicjatywa amerykańskich kongresmenów stawia to pod sporym znakiem zapytania.

Republikański kongresman Adam Kinzinger i Demokratyczna Kongresmenka Chrissy Houlahan przedstawili projekt ustawy o szkoleniu ukraińskich pilotów i załóg myśliwców w amerykańskich lotnictwie wojskowym. Oznacza to, że wcześniej nie istniała furtka prawna, żeby robić to na masową skalę.

Warto tu dodać, że wspomniani politycy to weterani amerykańskich sił powietrznych, zdający sobie raczej sprawę z tego, co w US Air Force piszczy. Przykład „kapania” artylerią też pokazuje, że Stany i NATO pewne rzeczy albo przegapiły, albo z powodu politycznej niemocy w szkodliwy sposób przedłużyły.

Tymczasem jeśli chcemy liczyć na jakąś większą ofensywną akcje strony ukraińskiej trzeba zapewnić jej sprzęt pozwalający choć lokalnie uzyskać dominację. Do tego potrzebne będą samoloty z F na początku nazwy, wraz z nowoczesnym natowskim uzbrojeniem, dla którego kraje NATO są w stanie dostarczyć większe ilości amunicji.

A może maskirówka?

Osobiście wciąż mam cień nadzieji, że jednak w kwestii samolotów US Air Force lub jakaś inna armia sojusznicza robiły swoje w tym zakresie, a ustawa jest tylko wstępem do procedury przekazania stronie ukraińskiej amerykańskich maszyn. Taki ruch mógłby jednocześnie wprowadzać Rosję w błąd w sprawie potencjalnej gotowości takich „unatowionych” jednostek. Z drugiej strony, widząc że na Ukrainę wciąż nie trafiły nawet wszystkie natowskie MiG-i, to sami wiecie co....

W każdym razie, im poźniej zobaczymy F-16 i inne zachodnie samoloty z tryzubem na skrzydłach, tym gorzej świadczyć to będzie o sprzętowej analityce NATO. Tym dłuższa będzie też ulubiona przez Rosję materiałowa faza wojny, ponieważ bez nowoczesnego i logistycznie zabezpieczonego lotnictwa nie da się przeprowadzić dużej operacji ofensywnej. A cała sytuacja po raz kolejny wyraźnie pokazuje, że to nie czołgi, nie drony, nawet nie artyleria, ale szeroko pojęta logistyka i zabezpieczenie materiałowe jest bezapelacyjną królową tego, i większości innych, konfliktów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu